Najgorsze prezenty świąteczne: NIE CHCESZ ICH DOSTAĆ

prezenty
Fot. pexels-thirdman-6533509

Wchodzimy w czas gdy Jingle Bells będzie lecieć wszędzie, a my będziemy się przygotowywać do obdarowywania. Szukając wymarzonego prezentu dla mniej lub bardziej ukochanej osoby, często wpadamy w tę samą pułapkę. Szukamy „czegoś wyjątkowego”, by ostatecznie skończyć w zatłoczonym Empiku, gapiąc się nie w książki ani płyty, tylko w stojaki z kubkami i silikonowymi szczypcami do kuchni. Święta zaczynają przypominać konkurs na najbardziej bezosobowy podarunek. A przecież można inaczej – zabawniej, bardziej złośliwie, bardziej po ludzku.

Szkoła ironii, czyli jak kupować prezenty z przymrużeniem oka

Niektórzy traktują obdarowywanie jak sztukę, inni – jak sport ekstremalny. Najciekawsza jest jednak trzecia grupa: ci, którzy wiedzą, że prezenty to w gruncie rzeczy forma komunikatu. Bo nie ma bardziej szczerego „kocham cię” niż dobrze wymierzony żart.

Zanim ruszysz na zakupy, przypomnij sobie, czy dana osoba nie wspominała kiedyś o czymś, czego „nigdy w życiu nie chciałaby dostać”. Gumowy słonik? Kolejny kubek, który nie mieści się w szafce? Szalik w kolorze, którego nie ma w naturze? Idealnie. Jeśli ma dystans, zaśmieje się. Jeśli nie – cóż, przynajmniej ty będziesz mieć satysfakcję. W końcu wszyscy wiemy, że prezenty kupuje się z czystego egoizmu.

Prezenty z gatunku „zbyt trafione”

Dla osób wrażliwych zawsze dobrym pomysłem będzie zdjęcie w ramce – najlepiej takie, którego bohater nie pamięta i nie chce pamiętać. Kolaż z kompromitujących zdjęć z domówki? Jeszcze lepiej. Dorzuć coś od siebie w paincie, dodaj napisy i masz gotowy viral rodzinny.

Kwiaty dla alergika? Klasyk. W zimowej wersji można dorzucić czekoladki dla wegan, czekoladki w ogóle dla cukrzyków albo glutenowy zestaw prezentowy dla osób z celiakią. Dla łysych – spinki do włosów, dla czterdziestoletnich prawiczków – gumki. Nie musisz się ograniczać, święta są od tego, żeby przekraczać granice.

Personalizowane złośliwości

Znasz czyjeś sekrety? Doskonale. Prezenty z podtekstem działają lepiej niż memy. Jeśli twój znajomy jest ortodoksyjnie religijny, można pokusić się o świecę z napisem „Jezus kocha ironicznie”. Jeśli jest buciarzem – breloczek w kształcie trampka. Jeśli to narodowiec – coś z tęczą. Każdy upominek, który lekko dopiecze, zostanie zapamiętany na długo.

Zabawa w pakowanie, czyli jak ukryć banalny prezent

Nie wiesz co kupić? Zapakuj byle co. Klasyka gatunku to maleńki prezent w wielkim pudle, owinięty dziesięcioma warstwami papieru i folią bąbelkową. Możesz też wrzucić coś symbolicznego – np. paragon z ubiegłego roku – do torby z logo luksusowej marki. Radość z rozpakowywania będzie większa niż z samego prezentu. A przecież o emocje chodzi, prawda?

Alkohol – zawsze trafiony (dla nietrafionych)

Butelka wina, whiskey czy wódki to prezent uniwersalny. A najlepszy efekt uzyskasz, jeśli obdarujesz nim… abstynenta. Reakcja gwarantowana, a ty masz sporą szansę, że flaszka wróci do ciebie przy pierwszej okazji. Ekonomia cyrkularna w świątecznym wydaniu.

Zdradliwe klasyki: kosmetyki i perfumy

Zestawy kosmetyków to broń obosieczna. Z jednej strony praktyczne, z drugiej – komunikat w stylu „zadbaj o siebie”. Działa jak subtelny przytyk i test poczucia humoru w jednym. Z kolei perfumy to dobry pomysł, ale tylko jeśli znasz gust obdarowanego. A jeśli nie – możesz zawsze podarować zapach byłego partnera twojej ciotki. Efekt uboczny: natychmiastowe napięcie przy stole wigilijnym.

Prezenty dla dzieci i dorosłych dzieci

Dla dzieci świetnie sprawdzają się zabawki, które irytują dorosłych: głośne, piszczące, migające, z dźwiękiem. Jeśli chcesz zrobić prezent także sobie, upewnij się, że nie jesteś rodzicem obdarowanego. A dla dorosłych dzieci? Kup coś związanego z ich porzuconą pasją. Jeśli kiedyś uczyli się grać na gitarze – struny. Jeśli kiedyś biegali – krem na odciski. Jeśli kiedyś wierzyli w świętego Mikołaja – sweter z jego podobizną.

Święta, ironia i trochę ciepła

Wszystko to oczywiście z przymrużeniem oka. Bycie ironicznym Grinchem nie oznacza bycia złym człowiekiem – raczej tym, który potrafi rozbroić nadęcie świątecznego rytuału. Bo choć co roku obiecujemy sobie, że wreszcie kupimy prezenty z sercem, kończymy jak zwykle: z torbą pełną przypadkowych drobiazgów i historią do opowiedzenia. A może właśnie o to w tym wszystkim chodzi.

Zobacz też:

Prezenty dla generacji Z – lista najbardziej oczekiwanych prezentów i marek

Redakcja HIRO.pl


Lubisz nas? Obserwuj HIRO na Google News