Prezent z ulicy Wiązów

Szukając wymarzonego giftu dla mniej lub bardziej ukochanej osoby najczęściej głowimy się bez celu i sensu, szukając jakiejś błyskotliwej idei, czegoś zaskakującego, by wreszcie skończyć w zatłoczonym Empiku, przeglądając już nie książki, nie płyty, a bezpłciowe gadżety i akcesoria kuchenne. 

Jest jeszcze inna szkoła obdarowywania, ta nieco zabawniejsza, choć pytanie dla kogo.

Chyba wszyscy zgodzimy się co do nieopisanej wartości poczucia humoru w codziennym życiu. Wciąż wypatrujemy kolejnych bareizmów, które rozjaśnią nasz dzień, zwłaszcza w nieprzychylnej zimowej aurze, gdy nawet chodnik ucieka nam spod nóg. Wigilijne spotkania z rodziną z każdym kolejnym rokiem przestają przypominać radosne święta wypełnione dziecięcymi krzykami i oczekiwaniem pierwszej gwiazdki. Teraz już tylko męczący kuzyni, z którymi nie czujemy się spokrewnieni, nowi partnerzy rodzeństwa, z którymi trudno znaleźć wspólny język, kupa jedzenia, trochę wina, jeszcze więcej ciastek, aż brzuchy ciążące ku ziemi zegną nam karki.

Czy chcemy komuś konkretnie dogryźć, czy też wywołać niepewny uśmiech na twarzy, oto kilka wskazówek, jak się zabrać do rzeczy.

Na początek przypomnijmy sobie, czy dana osoba nie narzekała w naszej obecności, a może nawet całkowicie publicznie, na pewną rzecz, jakiej dostać nigdy by nie chciała. Mógł to być gumowy słonik, kolejny kubek, który już nie zmieści się w szafce czy też brzydki szalik w kolorze nie podobnym absolutnie do niczego. Jeśli ma do siebie dystans, czy też pamięta co i kiedy mówiła, zrozumie, zaśmieje się, może nawet doceni pomysłowość. Jeśli nie? Cóż, my i tak będziemy mieć dziką satysfakcję, przecież od dawna wiadomo, że prezenty kupujemy tak naprawdę z czystego egoizmu.

Jeśli nasza ofiara jest osobą sentymentalną lub wrażliwą, zawsze dobrym prezentem będzie zdjęcie oprawione w ramkę. Najlepiej takie, którego nasz znajomy może z wiadomych względów nie pamiętać. Jeszcze lepszym pomysłem może okazać się kolaż, zwłaszcza, gdy zmontujemy go z kompromitujących obrazów, o których ta osoba pragnęłaby zapomnieć. Można też wpleść w środek kiepski fotomontaż w paincie, gdzieś coś nabazgrać i z pewnością doczekamy się odpowiednio buraczanej reakcji.

Kwiatki dla alergika to już klasyk, w zimowej atmosferze dorzucić można również czekoladki mleczne weganom, czekoladki w ogóle, dla nietolerujących ich cukrzyków, paczka glutenu dla osoby z celiaklią, do wyboru do koloru. Możemy też oczywiście pokusić się o spinki i gumki do włosów dla łysego, a nawet gumki dla 40-letniego prawiczka.

Jeśli dobrze znamy obdarowywaną osobę, nie zapominajmy o jej wstydliwym światopoglądzie, bądź niechlubnym defekcie fizycznym. Jest ortodoksyjnie religijna, czy też okazuje się buciarzem, a może szalonym nacjonalistą? Wszelkie akcesoria, które jej dopieką będą trafione. Breloczki z obuwiem, swastyki, tabletki mające powodować wzrost, coś na łysienie i specjalna farba na odrosty.

Gdy totalnie nie wiemy co kupić, można również odnieść się do starych dobrych sposobów, czyli zapakowania rzeczy absolutnie typowej w 10 warstw papieru prezentowego, wrzucenia maleńkiego prezenciku do wielkiego pudła, czy też owinięcie folią bąbelkową, zwiększającą objętość. Może nie wykażemy się przy tym jakąś szczególną kreatywnością, ale na łonie rodziny i tak są szanse, że podstarzała babcia wykorzysta sposób identyczny do naszego są niewielkie.

Jeśli już totalnie nie wiemy co kupić, zawsze dobrym prezentem będzie alkohol. Butelka wina/whiskey/jeszcze czegoś innego najlepiej nada się dla zagorzałego abstynenta. Dlaczego? Odpowiedź jest niezwykle prosta, najprawdopodobniej prędko będzie chciał się swojego upominku pozbyć, dzięki czemu szybko wyląduje w naszych trzewiach.

O ile nie chcemy z premedytacją uzmysłowić komuś, że warto zadbać o swoją higienę, lepiej uważać na produkty typu dezodoranty, akcesoria do kąpieli etc. Z drugiej strony może to posłużyć również jako subtelny prztyczek w nos. Korzyści jest wiele, zwłaszcza jeśli daną osobę spotykamy często i to w różnych okolicznościach.

Perfumy wydają się zawsze całkiem niezłym giftem, oczywiście o ile wiemy, jakie zapachy czy zapach preferuje dana osoba. Jeśli jest nią świeżo nabyty partner/mąż ciotki, matki czy kuzynki, możemy pokusić się o woń jej byłego męża, czym zirytujemy oboje zyskując niebywałą satysfakcję.

Jeśli obdarowujemy osobę młodą, małą, a nawet dziecko możemy kupić jej produkt dotyczący porzuconej już zajawki. Oczywiście wybierając cokolwiek, trafimy akurat na rzecz, jaką nie będzie się już bawić, bo koledzy będą mieli już coś nowszego. Możemy mu też dać zabawkę wyjątkowo głośną, piszczącą, skrzeczącą i zwyczajnie irytującą, niech rodzice bachora też sobie pocierpią.

Aktywnym Grinchem można być na wiele sposobów, za nic oczywiście nie można pozwolić sobie na ignorowanie świątecznej tradycji. Hołubmy kapitalizm i kupujmy więc, bo na prezenty hand-made i tak pewnie nie znajdziemy czasu i ochoty.

tekst | Dorota Iskrzyńska

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera