Premiera „Badziak&Co. Live Sessions”. O muzyce bez szufladkowania opowiada Franek Badziak

Zdjęcie z nagrań (fot. Tomasz Jabłoński)

Tu ktoś gra na saksofonie, ktoś rapuje, a ktoś to wszystko maluje. Improwizacja, połączenie gatunków, zatarcie granic między formami ekspresji – to projekt „Badziak&Co. Live Sessions”, w którym spotykają się jazz, rap i sztuki wizualne. Jego pierwsza odsłona właśnie trafiła na streamingi, a już 4 marca muzyki posłuchać będzie można na żywo w warszawskiej Hydrozagadce.

„Badziak&Co. Live Sessions” to przedsięwzięcie, którego pomysłodawcą jest Franciszek Badziak – muzyk i dziennikarz. W tym ciekawym projekcie łączy ze sobą jazz i rap, odczarowując błędną narrację, według której gatunki te nie mają ze sobą nic wspólnego.

Jego sesje artystyczne (bo oprócz muzyków, uczestniczą w nich też twórcy wizualni) realizowane są jako produkcja audio i wideo, z dużym naciskiem na dokumentację procesu twórczego.

Pierwsza odsłona obejmuje 6 utworów, z których część została skomponowana specjalnie na potrzeby sesji, a część zaaranżowano na nowo pod skład jazzowy i warunki sceniczne. Wszystkie zarejestrowano w formule jednego wydarzenia artystycznego – a to nie koniec, bo takich mini-albumów ma docelowo powstać co najmniej pięć.

Jak pracuje się nad takim projektem i czego może on nas nauczyć o szufladkowaniu muzyki? Magazynowi HIRO opowiada o tym pomysłodawca, leader i jeden z muzyków projektu – Franek Badziak.

Premiera EP1 "Badziak & Co. Live Sessions"
Cover photo EP1 “Badziak & Co. Live Sessions”

Zacznijmy od początku. Jazz i rap – co mają ze sobą wspólnego? Gdzie się spotykają?

Franciszek Badziak: Gatunki te mają bardzo podobne korzenie jeśli chodzi o społeczne mechanizmy. Oba wywodzą się z buntu klasy pracującej przeciw systemowi. Moda i popularność zadziałały tak, że dzisiaj jazz jest raczej kojarzony z pewnym snobizmem, choć i to zaczyna się zacierać. Rap wciąż ma tę buntowniczą patynę, choć pod wpływem wielkiej popularności zaczyna być zbyt komercjalizowany, by można go jeszcze nazwać muzyką wykluczonych. Razem te gatunki się uzupełniają, a wręcz, przynajmniej moim zdaniem, w połączeniu ze sobą odzyskują swoją buntowniczość. Łączy się to z ich plastycznością – i jazz, i rap są mocno podatne na improwizację.

A w drugą stronę – czy połączenie tych mimo wszystko bardzo jednak różnych gatunków ma swoje ograniczenia? Czy zdarzały się takie momenty, kiedy Ty albo Twoja ekipa czuliście, że coś tu nie pasuje, że jest za trudno?

FB: Nie, absolutnie nie. W muzyce moment, w którym jest trudno, jest momentem, z którego rodzą się najlepsze fragmenty utworów – bo to prowokuje wytężone myślenie.

„Badziak&Co. Live Sessions” to projekt, którego jesteś pomysłodawcą, ale też częściowym wykonawcą. Do której roli jest Ci najbliżej? Czujesz, że jesteś tu przede wszystkim muzykiem? Producentem? Kreatywnym mózgiem całego wydarzenia?

FB: To zależy od danego momentu. Czasem jestem tylko jednym z muzyków, chwilami pojawiają się momenty wzmożonej twórczości, ale najczęściej chyba pełnię rolę managera. Ta rola wiąże się niestety z ogromem żmudnej pracy organizacyjnej, ale jest też bardzo satysfakcjonująca, bo oznacza wpływ na każdy element projektu. 

Zdecydowałeś się na nagranie materiału w formule „tu i teraz”, bez studyjnych dogrywek. Jakie są zalety i wady takiego podejścia?

FB: Forma live wspiera improwizację, ale bardzo karze za wszelkie pomyłki. To, co słychać w albumie, jest zagrane w tej dokładnie tej formie pierwszy raz i najpewniej ostatni (śmiech). Wiele jest tam improwizacji, wiele jest też nieplanowanych dodatków. Ale zdecydowanym minusem formy live jest brak możliwości korekty – w tym przypadku korekta byłaby potrzebna przy niektórych ścieżkach, które ze względu na akustykę pracowni plastycznej, w której nagrywaliśmy, nagrały się nieczysto. To znaczy, że nachodziło na siebie wiele instrumentów i dźwięk nie był do końca przejrzysty. Na szczęście nasz realizator sprostał zadaniu i rozwiązał ten problem doskonale, ale w warunkach studyjnych w ogóle by nie było.

Interesują Cię też inne muzyczne premiery? Przeczytaj nasz artykuł: Nowe albumy pop 2026

Czy w trakcie sesji wydarzyło się coś nieprzewidywalnego, co ostatecznie stało się atutem nagrania?

FB: Nie, ale wiele nieprzewidzianych rzeczy, które się wydarzyły, ostatecznie stanie się atutem przyszłych nagrań, bo uczymy się na własnych błędach. Choć muszę przyznać, że cechą tej sesji było to, że mieliśmy mało czasu – jeden lub dwa duble na każdy utwór. Margines błędu był minimalny, szanse na powtarzalność równie niskie, a więc każde dodatkowe przeszkody w tych chwilach rozpatrywaliśmy w kategorii kataklizmu. A to lampa zdjęciowa przestała działać, a to sąsiad pracowni plastycznej zgłaszał obiekcje wobec hałasów… Przygód było wiele, co też nadaje muzyce autentyczności. Na szczęście jednak, dzięki udziałowi świetnych muzyków, ostateczny efekt jest świetny.

Zdjęcia z nagrania i premiery "Badziak & Co Live Session"
Zdjęcia z nagrań (fot. Wojciech Antosik)

Skąd pomysł, żeby nagraniom towarzyszyła strona wizualna i obrazy inspirowane dźwiękami? 

FB: Pomysł na jednoczesne nagranie audio i wideo przyszedł z zachodu. Główną inspiracją były tu sesje Yussefa Dayesa, choć kameralny klimat może kojarzyć się z popularnym projektem Tiny Desk. Jeśli chodzi natomiast o obecność malarzy w studiu, była to sugestia Sm0ka. Jerzy zaproponował pracownię i malarzy, a mnie się to bardzo spodobało. Z efektu jestem bez wątpienia zadowolony.

Czy malarze uczestniczący w projekcie dostali od Was całkowicie wolną rękę? Czy dla nich to również była totalna improwizacja?

FB:  Tak, oni także improwizowali, inspirując się w zasadzie samą częścią wizualną sesji, bo muzyki nie słyszeli – ograniczenia techniczne.

Czy powiedziałbyś, że energia muzyków zmienia się, gdy obok nich ktoś równolegle tworzy dzieło plastyczne?

FB: O ile malarz nie chlapie farbą, to nie (śmiech). 

Jak skomponować ekipę do takiego ciekawego, ale też bardzo trudnego, multidyscyplinarnego projektu? Skąd wiedziałeś, kogo do niego zaprosić – i jeśli chodzi o muzyków, i o malarzy?

FB: Do projektu chciałem zaprosić tych muzyków, których znam i których jestem całkowicie pewien – wszyscy są znakomici. Natura tego konceptu skupia się wokół improwizacji, więc wiedziałem, że musimy się dobrze „czuć”. Po raz pierwszy pracowałem tutaj tylko z Kostkiem Goryachiym, który okazał się doskonałym wyborem. Jeśli chodzi o Sm0ka i Ziemka, wybrałem ich dlatego, że klimat ich muzyki bardzo pasuje do konceptu połączenia z jazzem, a że znaliśmy się wcześniej, wyszło to raczej naturalnie. Ich muzyki słuchałem też i słucham na co dzień, więc miałem już pomysły, co mogę z ich udziałem zrobić. Malarzy zaś wybierał Sm0ku, czyli Jurek, który jest bardzo uzdolnionym studentem ASP – on też tworzył okładkę.

Rap i jazz to nie jedyne gatunki, które Cię interesują? Poczytaj też o nowej fali reagge.

„Badziak&Co. Live Sessions” to nie pojedynczy projekt, ale seria co najmniej pięciu mini-albumów o podobnej formie. Myślisz o nich jak o rozdziałach jednej opowieści czy raczej o pięciu niezależnych eksperymentach?

FB: Nie myślę o tym jako o rozdziałach ani o oddzielnych eksperymentach. Myślę o tym trochę jak o etapach pewnej drogi, bo każda sesja wiele mnie uczy. Każda kolejna sesja będzie trochę inna i na pewno każda kolejna będzie od poprzedniej bardziej dopracowana, właśnie przez tą trwającą naukę. Eksperymentem jest poniekąd cała ta premiera, bo sam sprawdzam, do czego jestem w stanie dojść. Nie chcę tego natomiast zamykać w sztywnych ramach, bo wszystko w tym projekcie – nagrania live, improwizacja, dialog między muzykami i połączenie gatunków – jest moim sprzeciwem wobec szufladkowania. Muzyka ma wiele kolorów, to nie czarno-biały film.

Koncert premierowy projektu Badziak&Co. odbędzie się 4 marca w warszawskiej Hydrozagadce. Więcej informacji o projekcie i jego kolejnych odsłonach znajdziecie na profilu IG: @badziakandco_official.

Zespół „Badziak&Co. Live Sessions” tworzą:

  • Franciszek Badziak – leader i pomysłodawca projektu, perkusja
  • Marek Chołoniewski – saksofon
  • Konstantin Goryachy – piano, syntezatory
  • Ignacy Łabanowski – gitara
  • Karol Rakowski – gitara basowa

Na płycie EP1, rapują Sm0ku (Jerzy Smoczyński) oraz Ziemek (Ziemowit Zieliński).

Tekst: Dominika Głowa

5/5 - (1 vote)

Lubisz nas? Obserwuj HIRO na Google News