Laptop na tarasie, kawa paruje w ceramicznym kubku, za plecami szum drzew zamiast klimatyzatora. To zdjęcie widziałeś już tysiąc razy na Instagramie, w reklamach nowych osiedli, w artykułach o work-life balance. Ilość lajków sugeruje, że nie tylko ty dałeś się na to nabrać. Rzeczywistość jest bliższa tej z “Dnia Świra”, za jasno, za gorąco po jedenastej, ekran niewidoczny, połączenie się zrywa, a sąsiad właśnie uruchamia kosiarkę.
Ale zanim uznasz outdoor workspace za kolejną korpo fikcję – pokażę ci jak to zrobić dobrze.
Dlaczego romantyzujemy pracę poza biurem?
Laptop na tarasie to jeden z tych widoków, które sprzedają nie produkt, lecz uczucie. Wolność od open space’u, od jarzeniówkowego oświetlenia, od cudzych rozmów przez cienką ściankę działową. Obietnica, że praca może wyglądać inaczej niż wygląda. To dlatego wizja outdoor workspace tak działa na emocje, wszyscy chcą żebyś widział ją jako przeciwieństwo deadlinów, targetów, mitingów. W ogrodzie i na balkonie nic nie jest na ASAP.
Pandemia zrobiła z takiego trybu życia mainstream. Nagle miliony ludzi pracowały z domów, balkonów i ogrodów, nie z wyboru, lecz konieczności. I wielu z nich po zdjęciu obostrzeń, wcale nie chciało już wracać do biura.
W międzynarodowej analizie Aksoya, Barrero, Blooma, Davisa i współautorów, Polska znalazła się wśród badanych krajów, a przeciętna oszczędność czasu przy pracy z domu została w badaniu oszacowana na 54 minuty dziennie, głównie dzięki rezygnacji z dojazdów. Brzmi dobrze. Ale co z tego jeśli mój laptop, dalej ma za ciemny ekran, a od schylania się nad balkonową ławą już bolą mnie plecy?
Co nam przeszkadza w pracy na zewnątrz?
Wróćmy do tego, co nie działa. Słońce na ekranie laptopa to jedna z największych przeszkód w pracy na zewnątrz. Rozjaśniasz go na maksimum, ale przy bezpośrednim nasłonecznieniu staje się zwykłym lustrem.
I co z tą polską pogodą? Majowy poranek pachnie kawą i rosą, jest jak w niebie, a o jedenastej zaczyna tak grzać, że jeśli nie masz zadaszenia, to równie dobrze mógłbyś pracować z sauny. Klawiatura topi się pod palcami, a ty i tak próbujesz pracować dalej bo przecież witamina D jest podobno zdrowa.
Do tego WiFi – zaczynam wierzyć, że routery są specjalnie zaprogramowane, że zasięg, zatrzymuje się idealnie na progu drzwi balkonowych. Nie ma znaczenia jak blisko go położysz, musisz się zadowolić jedną kreską zasięgu.
A akustyka? Ogród nie jest cichą przestrzenią. Jest głośną przestrzenią, najczęściej akurat wtedy kiedy odbierasz calla od menadżera, który prędzej czy później zapyta, czy jesteś na jakiejś budowie. Sąsiad zawsze zaczyna wtedy kosić, dzieci wychodzą na plac zabaw, a na najbliższej drodze trwa w najlepsze symfonia klaksonów
I ostatnia rzecz, o której musimy porozmawiać: bateria. Gniazdko na balkonie to spora rzadkość, więc jeśli rano o tym nie pomyślisz to najbliższy lunch break spędzasz na ciągnięciu przedłużacza z salonu.
Jak pracować na dworze wygodnie?
Ten tekst powstał we współpracy z Focus Garden, sklepem internetowym z wyposażeniem do ogrodu, balkonu i tarasu, dlatego przy temacie cienia i ogrodowej wygody odwołuję się do konkretnych rozwiązań z ich oferty. Nie zmienia to jednak prostego faktu: bez zadaszenia praca na tarasie szybko kończy się walką z odblaskami, upałem i własną naiwnością.
Zacznijmy więc od podstaw. Ocieplenia klimatu nikomu nie trzeba przedstawiać, więc pozbądźmy się nawyków naszych dziadków i zacznijmy szukać cienia. Nie jesteśmy jaszczurkami, żeby się smażyć na własnym balkonie i tarasie. Markiza balkonowa lub pergola to absolutny must have na polskie lato, jeśli nie chcesz skończyć w barwach naszej flagi.
Krzesło i stół. Jeśli wybrałeś najtańszy zestaw kawowy, to nie dziw się, że po ośmiu godzinach, nie czujesz się jak na swoim biurowym ergonomicznym fotelu. To pracy na zewnątrz wystarczy nam coś pomiędzy. Wybierz wysoki blat i technorattan lub polipropylen, który nagrzewa się wolniej niż meble metalowe. Na okładce mamy przykładowo komplet Nardi, w którym fotele mają dodatkowo podłokietniki dla bardziej ergonomicznej postawy przy siedzeniu i wyższy stolik, idealny pod laptopa.
WiFi domowego routera to kapryśny twór. Najprostsze rozwiązanie to mobilny hotspot z telefonu – szybki, stabilny i nie wymagający żadnej infrastruktury. Alternatywnie jeśli masz ochotę na burżuazję: powerline adapter, który przenosi sygnał przez instalację elektryczną domu i pozwala podłączyć router zewnętrzny na tarasie. Droższe, ale bardziej eleganckie.
Jeśli śpiew ptaków akurat zagłusza miejski ruch, załóż słuchawki. Większośc nowych modeli ma coś, co nazywamy aktywną redukcja szumu. Twoje uszy ci podziękują, a co z uszami naszych rozmówców? Mikrofon kierunkowy albo zestaw słuchawkowy z mikrofonem przy ustach odfiltruje resztę hałasu.
Ostatnia sprawa: plątaniny kabli. Mam prostą radę inwestycyjną: przedłużacz ogrodowy z kilkoma gniazdami, odporny na wilgoć i z osłonami. Kosztuje tyle co jedno wypasione latte na owsianym i rozwiązuje problem rozładowanego laptopa na dobre.
Po co to wszystko?
Badania produktywności, badaniami produktywności, ale przeciętny polak w swoim outdoor workspace myśli o czymś zupełnie innym. Jest jakaś magia w możliwości wysyłania maila przy śpiewie ptaków, jest jakiś większy sens życia w przerwie na kawę podgrzewanej promieniami słońca.
Współcześnie pandemia nie zmusza nas już tak często do pracy z domu, mamy wreszcie wybór. Więc ja wybieram, żeby pracowniczy small talk przy ekspresie zamienić na świeże powietrze. I wam również to polecam.
Materiał partnerski








