Potworzone w MiTo

lb

 

“Dlaczego nie stworzone, tylko potworzone? Z natury swej nienaturalne, za małe, za duże, zawsze nie dość. Jeśli już, to jedynie w jakiejś mierze. Postaci ociężałe, pokraczne, nie trzymające się w ryzach , bez formy, bez właściwości , bezużyteczne, bezsensowne. Wprzęgnięte w mechanizm, który jest im obcy, w tryby zranień i upokorzeń, potykające się na każdym kroku, ubezwłasnowolnione. Nadwyrężone, naciągnięte, zwichnięte. Tu skrzyżowane nogi, tam skrępowane ręce , usta szeroko otwarte, a jakby zakneblowane. Zaplątane we własne linie, zamknięte w klatce własnego ciała, zastygłe w geście masochisty, w zdarzeniu swym jakże nachalnym, całkiem niewydarzone. Pomiędzy nim i ściana, mur, beton.

Świat Leszka Bartkiewicza to rewers Księgi Genesis, odwrotność planu stworzenia, tym samym odległe peryferia historii sztuk pięknych , odrzucone apokryfy znanego nam i cenionego kanonu. Jeśli wiedza robi wszystko, by zapomnieć o swy ch początkach i objawić się w spójnej, czystej formie, to jego malarstwo wydobywa na powierzchnię jej zapoznane źródła. Dionizos przeciw Ukrzyżowanemu, to jedno, patologia w miejsce normy, to drugie , antynowoczesność to trzecie . Zamiast wielkiej narracji zwycięzców , intymna opowieść przegranych. Zamiast kumulacji sensów, idiotyzm enumeracji, bez końca i bez początku. W miejsce rozwoju , regres i degradacja. Biegnący, którzy nigdy nie dobiegają do mety, łaknący, których nikt nie napoi, wszyscy, którzy się źle mają i których nikt nie zbawi. To jest baśń bez morału, raczej dla dorosłych niż dla dzieci. Potworzone zawsze jest potworne.

Co widać w obrazie, który chce przedstawić akurat to, co nieprzedstawialne? Trzy Gracje, wszystkie odwrócone tyłem, zlewają się w jeden bliżej nieokreślony kształt, a w nim lekko, ale wyraźnie zarysowana twarz samego twórcy, który niczego nie stwarza a tylko odtwarza to, co w nim i w świecie potworzone. Nie jest konkurencją dla Boga, a też nie próbuje naprawić zła , któ re widzi wszędzie wokół, bo wszędzie umieszcza przeszkody nie do sforsowania. Z pewnością po pracy czyta Leśmiana, Schulza, Topora, Bataille’a, Kristevą, i kogo tam jeszcze, z pewnością zrozumiał też Boscha, Bacona, Eugeniusza Markowskiego, ale co robi gdy nic już nie może zrobić , gdy dopada go to, co Potworzone?” – Piotr Seweryn Rosół.

 

 

Tekst | materiały prasowe

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera