Poszerzenie pola walki. W co się bawią dzieci nowej rewolucji seksualnej?

grafika - kobieta bez stanika i z ustami ułożonymi jak do loda, mężczyzna w staniku

Perwersje stanowiły margines życia erotycznego ludzi wszystkich epok. Jednak wraz z pojawieniem się internetu indeks „niezdrowych” potrzeb zaczął się kurczyć. Zachowania, które wcześniej uchodziły za zboczenia, zaczynamy uznawać za normę, a obowiązującym kodem mówienia o seksie staje się pornografia. Chyba zaszokowaliśmy samego Michela Houellebecq’a.

W jednym z odcinków popularnego talk-show „Rozmowy w toku” zaproszona kobieta opowiadała o przygodnym seksie z mężczyznami w miejscach publicznych. Wyznała, że seks jest dla niej potrzebą fizjologiczną, taką samą jak jedzenie, oddychanie czy picie, „dlatego w chwili słabości sięga po mężczyznę, który akurat jest pod ręką”. Po emisji programu Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nałożyła na TVN karę w wysokości 300 tys. zł, gdyż „relacje młodych kobiet o prowadzonym przez nie życiu seksualnym stanowiły obraz współżycia seksualnego sprzeczny z moralnością i dobrem społecznym”. Sprawa pokazuje, jak anachroniczny obraz seksualności jest konserwowany przez telewizję. W nowych mediach kontrowersyjne wyznania pań z programu Ewy Drzyzgi mogłyby uchodzić co najwyżej za rozrywkę dla pruderyjnych kur domowych.

Porno za darmo

W dziedzinie seksu przełomem dla Polski okazał się już rok 1989. Po latach socjalistycznej propagandy sprowadzającej seks do reprodukcji wyobraźnię Polaków zaczęły stymulować filmy porno sprowadzane z Niemiec i programy dla dorosłych zgrywane z telewizji satelitarnej. Granice tego, co można pokazać w przestrzeni publicznej, zaczęły się gwałtownie przesuwać, ale katalizatorem prawdziwych przemian w naszej seksualności okazał się dopiero internet.

Jeszcze na początku 2000 roku 58% Polaków uważało, że dostęp do materiałów pornograficznych jest zbyt prosty, a ponad połowa popierała prawny zakaz ich rozpowszechniania. Obecnie stosunek społeczeństwa do pornografii stał się znacznie bardziej liberalny. Według ostatnich badań prof. Zbigniewa Izdebskiego z 2010 roku aż 86% internautów korzysta ze stron pornograficznych. Dostęp do różowych produkcji nigdy nie był łatwiejszy, serwisy w rodzaju xvideos.com, streamsex.com czy rawgonzo.com udostępniają nieograniczoną ilość filmów pornograficznych za darmo – od amatorskich „dokumentów” kręconych komórką po pełnometrażowe „fabuły” specjalistycznych studiów filmowych.

Z każdym rokiem również coraz łatwiej naśladować to, co zobaczymy na ekranach. Mało kto pamięta, że jeszcze na początku lat 90. Prezerwatywy kupowało się ze ściśniętym gardłem, unikając wzroku sprzedawcy, który z poczuciem zażenowania wyjmował wstydliwy produkt spod lady. Tymczasem dziś w każdym sklepie, markecie czy na stacji benzynowej można dostać żele nawilżające lub wibrujące nakładki na penisa. Nikogo specjalnie nie bulwersuje, gdy w popularnych dyskontach pojawia się bielizna erotyczna czy kostium diabełka lub pielęgniarki, które jeszcze niedawno dostępne były jedynie w sex-shopach. Obecnie w ofercie tychże królują bardziej „zaawansowane” gadżety w rodzaju skórzanej maski imitującej koński łeb, a sprzedawanej w zestawie z korkiem analnym, z którego wyrasta koński ogon.

Sprawy łóżkowe stały się tematem rozmów na ulicy, w radiu, telewizji i serwisach plotkarskich. Seks przestał kojarzyć się z tabu, intymnością, a nawet prokreacją. Stał się formą ogólnodostępnej rozrywki.

Anal w standardzie

Łatwiejszy dostęp do serwisów dla dorosłych i szerokiego asortymentu dóbr ubarwiających współżycie ma wpływ na zmianę podejścia do wielu miłosnych praktyk, jak choćby do seksu analnego, który przestał kojarzyć się z więzieniem i coraz częściej bywa formą urozmaicenia życia intymnego partnerów. Co zaskakujące, według cytowanych już badań prof. Izdebskiego niemal połowa respondentów przyznających się do tego typu kontaktów to kobiety.

Świetnie widać to również w ofertach towarzyskich. Przed kilkunastoma laty na palcach jednej ręki dało się policzyć ogłoszenia prostytutek, które godziły się uprawiać z klientami seks analny. Dziś tę formę zbliżenia oferuje większość ogłaszających się pań. W wyniku ekspansji takich portali jak odloty.pl lub roksa.pl, gdzie można przebierać w tysiącach ogłoszeń, rynek usług seksualnych został zmuszony do profesjonalizacji. Dziś nie wystarczy wydrukować ulotki z informacją o „masażu” lub „kociakach”, żeby przyciągnąć klientów. Ważna jest specjalizacja, dlatego w nagłówkach anonsów tak często podkreślany jest zakres usług („Ewa głębokie gardło”, „Ciężarna 19 łykam w cenie”, „Najlepszy anal w mieście”, „Duet les”, „Królowa fistingu”, „100% głęboki rimming”, „Uległa suka do wzięcia”). Zdumiewające, że wśród specjalizacji na czoło zaczyna wysuwać się uległość, często w wersji hard BDSM, która jeszcze kilka lat temu praktycznie nie występowała w ofercie komercyjnej.

Warto zauważyć, iż najnowsze badania nad prostytucją pokazują, że tak jak kiedyś większość kobiet świadczących usługi seksualne pochodziła ze środowisk patologicznych, tak dziś wiele z nich wywodzi się z tzw. dobrych rodzin. Dlatego pomału przestaje mieć rację prof. Zbigniew Izdebski, autor badania nad prostytucją dla TNS OBOP, gdy stwierdza: To, co łączy prostytucję kiedyś i dziś, to pobudki finansowe. Na naszych oczach dochodzi do głębokich przemian mentalno-kulturowych w społeczeństwie, które wymagają chyba nieco innej interpretacji.

Szwagrowie z garsoniery

Płatny seks organizuje życie wielu wirtualnych społeczności. W Polsce największym forum wymiany informacji na temat usług oferowanych przez prostytutki jest garsoniera.com.pl. Szwagrowie, bo tak zwracają się do siebie użytkownicy portalu, recenzują „divy”, posługując się przy tym wyśrubowanymi kryteriami. – Przez telefon rozmawia się bez pośredników, suka wyjaśnia dokładnie proponowany przez siebie zakres usług, wraz ze szczegółowym opisem ile i gdzie można włożyć czy też co i gdzie można na nią wydalić – pisze użytkownik Garsoniery. Po czym wystawia ocenę: Do kontaktu i logistyki nie można mieć żadnych zastrzeżeń – 10/10. Pod uwagę brany jest lokal, ciało dziewczyny, tzw. francuz (w gumie lub bez), stosunek klasyczny i analny, atmosfera. Wszystko w skali od 1 do 10.

Społeczność portalu liczy sobie ponad 100 tysięcy osób! Każda z nich, w zależności od zaangażowania i doświadczenia, osiąga określony stopień wtajemniczenia (żółtodziób, stary wyjadacz, etc.). Z dyskusji prowadzonych przez użytkowników powstaje obraz Garsoniery jako wirtualnej utopii, której mieszkańcy czerpią ideały i wzory piękna z porno, a praktykują w realu. W spotkaniach opisywanych przez szwagrów nie ma miejsca na spontaniczność, każde „posunięcie” jest wyreżyserowane według powtarzanego scenariusza. Jeden z użytkowników (pedro63) porównał spotkanie z divą do jazdy próbnej wypatrzonym samochodem: Jeden lubi SUVy, inny roadstery, jeszcze inny zwykłe kombiaki. Mechaniczne podejście do seksu sprawia, że oczekiwania szwagrów wobec dziewczyn mają wspólny mianownik. Kobieta powinna zachowywać się jak gwiazda porno („zawsze chętna, gdyby mogła to chyba sama by się wyruchała”) i wyglądać jak gwiazda porno (duże usta, duże piersi, twarde sutki, etc.). Satysfakcjonujące spotkanie z divą powinno przypominać scenę filmu dla dorosłych: Francuski rewelacyjny, połyka cały sprzęt i pozwala się, za przeproszeniem, ruchać w usta. Nalega, by wszystko robić przy lustrach, ale cóż piękniejszego od oglądania Iwony z głową zwisającą z łóżka i buzią wypchaną szczelnie członkiem. Dupcię też poproszona wylizuje aż miło.

Oprócz kilkunastu wyspecjalizowanych działów („Strefa Niskobudżetowa”, „High Life”, „Drogówka”) na Garsonierze funkcjonuje „Babska Strefa”, która powstała dla uczestniczących w życiu forum kobiet, w tym prostytutek, które mają szansę wymienić się opiniami na temat klientów. Czasem niewybrednie żartując sobie z nadmiernego owłosienia niektórych panów lub wspominając najgłupsze z usłyszanych pytań: Od jakiegos czasu jestem pozabranżowa, ale lata kurewstwa pamiętam i tekst słyszany kilkakrotnie, zbijający mnie z nóg (vel łóżka), pamiętam doskonale: (po dwuminutowym seksie) Czy miałaś tak mocny orgazm, jak ja??? W niektórych dyskusjach pojawiają się jednak tematy poważniejsze, np. jak bronić się przed agresywnymi klientami. Jest też miejsce na autorefleksję: Nie można dawać dupy za pieniądze do późnej starości… Wśród klientów jest wielu amatorów kwaśnych jabłek… Ale nawet taka fantazja ma swoje granice…

Rozdziewiczalnia róż

Coraz liczniejszy głos kobiet w skrajnie mizoginistycznej społeczności konsumentów treści erotycznych w sieci wskazuje na przyznawanie sobie przez płeć piękną prawa do realizacji własnych pragnień na tych samych zasadach, na których robią to mężczyźni. Zabawnym komentarzem do owego nowego rozdziału w emancypacji seksualnej Polek jest strona rozdziewiczalnia.pl z galerią defloratorów wdzięczących się do potencjalnych klientek, którym gwarantują, że ich pierwszy raz będzie „przeżyciem niezapomnianym, jedynym w swoim rodzaju, do którego wielokrotnie będą mogły wracać pamięcią”. Serwis, skądinąd nadal istniejący, okazał się mistyfikacją, ale na żart dały się złapać media. Niektóre z nich przytomnie zwróciły uwagę, że w gruncie rzeczy oferowana usługa nie jest niczym nowym, gdyż rynek męskich prostytutek staje się coraz większy i coraz bardziej wyspecjalizowany.

W przypadku wyzwolonych seksualnie kobiet i ich partnerów werbowanych przez internet kierunek przepływu środków finansowych częściej bywa jednak odwrotny. Zjawisko handlowania dziewictwem obserwujemy od dobrych kilku lat, tak samo, jak zjawisko sponsoringu, który początkowo był eufemizmem prostytucji, ale obecnie coraz częściej jest rozumiany jako uczciwy i niekrępujący układ towarzyski. Zwracając uwagę na konsumpcyjny wymiar współczesnych relacji międzyludzkich, Zygmunt Bauman napisał, że partnerzy coraz częściej oczekują od siebie „gwarancji zwrotu wydanych pieniędzy”. Ideałem stają się związki czysto seksualne, dlatego w ogłoszeniach w serwisie sponsoraszukam.pl dziewczyny często podkreślają, że nie są dziwkami, pragną relacji opartej na luźnej przyjaźni i wzajemnym szacunku, ale ze sponsoringiem nie mniejszym niż 4 tys. złotych miesięcznie.

Wszyscy jesteśmy ekshibicjonistami

Media współtworzą kulturę, w której publiczna nagość, voyeuryzm oraz nacechowane seksualnie spojrzenie są dozwolone jak nigdy przedtem – uważa antropolog Brian McNair. A Richard Sennet dodaje, że w sferze publicznej można zaobserwować „bolesny rozrost sfery prywatnej”. Ekshibicjonizm stał się legitymowaną formą autopromocji, także w polityce, czego karykaturalne skutki można było zaobserwować podczas zeszłorocznych wyborów samorządowych. Katarzyna Szczołek, kandydatka do dzielnicy Bemowo w Warszawie, pokazała się na plakacie wyborczym w bieliźnie. Z kolei Agnieszka Rupniewska z SLD zaproponowała swoim wyborcom „S.E.K.S.” (Skuteczne, Efektywne, Kreatywne i Sumienne). A Marta Ratuszyńska (też z SLD) chciała „wyssać Warszawę z Mazowsza”.

Gloryfikacja kultury porno i przesunięcie granicy wstydu w „publicznej” przestrzeni wirtualnego forum ośmielają nawet najbardziej nieśmiałych. Aktorki z filmów dla dorosłych coraz częściej występują w roli celebrytek, o których rozpisują się gazety. W prasie lifestylowej można przeczytać o przyjemnościach płynących z doggingu, fistingu, pissingu lub rimmingu albo dowiedzieć się, dlaczego bukkake jest doświadczeniem, którego nie zapomina się do końca życia. Wszystkie te pojęcia – jeszcze kilkanaście lat temu obecne wyłącznie w podręcznikach seksuologii – dziś są wyczerpująco opisane w Wikipedii, a przede wszystkim znane, i to od strony praktycznej, całym rzeszom amatorów odkrywania (jeśli nie w realu, to przynajmniej w sieci) nowych lądów w seksie.

Mają oni wiele możliwości poznania się w serwsiach społecznościowych w rodzaju amateri.pl – rozrastającego się portalu amatorskich zdjęć i nagrań wideo lub zbiornik.com – najprężniej działającego portalu społecznościowego dla dorosłych, na którym zarejestrowało się już ponad 546 tysięcy użytkowników, par, mężczyzn, kobiet, osób transsesksualnych! Na swoich profilach użytkownicy zachęcają do kontaktów i komentowania umieszczanych przez nich prywatnych materiałów. Co ciekawe, większość fot i filmów jest dostępna publicznie, a niektórzy użytkownicy ujawniają na nich swoje twarze.

Sadomasoneria

Przybywa w Polsce klubów dla swingersów organizujących imprezy dla par i singli, dla których – jak głosi hasło z witryny klub69.net –„seks grupowy jest ważnym i istotnym elementem życia erotycznego”. Znajdujący się w podwarszawskich Markach klub SwingSwing albo stołeczne Usta urządzają w luksusowych willach spotkania dla par (hetero-, homo- i biseksualnych), które chcą wymieniać się partnerami, oraz gang bangi, gdzie preferowany jest seks w układach jedna kobieta plus kilku, kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu mężczyzn. Dla swingersów organizuje się specjalne wakacje – zaprzyjaźnione kluby znajdują się na całym świecie, co jest jednym z elementów rosnącego popytu na seksturystykę.

Dla wielbicieli mocniejszych wrażeń urządza się orgie BDSM, na których dopuszczalny jest seks w każdej postaci, włącznie z biciem partnera czy oddawaniem na niego moczu i kału. Pojawia się coraz więcej klubów specjalizujących się w BDSM (np. poznański Sinferno) oraz imprez popularyzujących fetyszyzm (fetysz-o-mania w warszawskiej Fabryce Kotłów). BDSM powszednieje, co idzie w parze z rosnącym zainteresowaniem praktykami, których celem jest przekształcenie różnych części ludzkiego ciała (body modification). Na ogólnodostępnych forach można znaleźć zdjęcia wyrafinowanych skaryfikacji, instrukcje wszczepiania implantów podskórnych, rozszczepiania języka albo rytuałów podwieszania ciała na hakach.

Body modification oraz inne ekstremalne praktyki doprowadziły pod koniec ubiegłego roku do zamknięcia przez policję serwisu bdsm.pl. Za jego pośrednictwem przykładowo najbardziej zdeterminowane masochistki szukały sadystów zdolnych obciąć im wargi sromowe nożycami do blachy. Wiele ogłoszeń w zawoalowany sposób dotyczyło też animal sex, choć póki co krakowska prokuratura postawiła właścicielowi strony jedynie zarzut „prezentowania treści pornograficznych związanych z użyciem przemocy”.

Jak więc widać, Polska nie stoi już w rozkroku między liberalnym podejściem do cielesności i seksu a surowymi normami etyki katolickiej, jak to było jeszcze u progu nowego tysiąclecia. Czy zatem już tylko krok dzieli nas od legalizacji aborcji, prostytucji i związków partnerskich osób homoseksualnych…?

Tekst: Łukasz Knap

Komentarze
Poszerzenie pola walki. W co się bawią dzieci nowej rewolucji seksualnej?
Oceń artykuł