Pokolenie depresji: czarny humor, czy patologiczny trend?

Zbliżenie na twarz mężczyzny z przekrwionymi oczami i szerokim uśmiechem

Każda osoba posiadająca dostęp do internetu wie, co to memy, niezależnie czy są to cytaty obok zdjęcia minionka udostępnione przez twoją mamę, czy filmik z przewracającym się pieskiem.

Jest jednak pewien rodzaj memów, który w ciągu ostatnich kilku lat stał się niesamowicie popularny i w odróżnieniu od innych, zdaje się nie tracić na ważności. Mowa o depressed memes.

Jeżeli urodziłeś się wczoraj lub od 2005 jesteś na internetowym detoksie, to podpowiadamy: według Wikipedii mem to gatunek wypowiedzi internetowej, komunikat obrazkowy zbudowany na podstawie schematu wykorzystującego skonwencjonalizowane elementy związane z kulturą i historią Internetu. Prościej mówiąc, medium jak na przykład wideo czy obraz, przedstawiające internetowy koncept, na przykład dowcipy o depresji. Jeśli jednak nie mieszkałeś przez ostatnią dekadę pod kamieniem, na pewno spotkałeś się nieraz z takim memem:

Mem pokazujący męczyznę odbierającego połączenie od "sobie życie"

Albo takim:

Co prawda czarny humor nie jest szczególnie nowym konceptem, jednak nagły wzrost popularności depresyjnej tematyki wśród młodych budzi niepokój. Jak sama definicja mówi, memy odzwierciedlają aktualną kulturę i popularne zachowania, czy zatem depresyjne memy są efektem ubocznym niewidocznego problemu?

Według statystyk polskiej policji, od 2016 zauważono dramatyczny wzrost prób samobójczych wśród nieletnich. Prawie 20 procent polskich nieletnich przejawia zachowania, które można zaklasyfikować jako zaburzenia, mówi dla Wyborczej były konsultant krajowy ds. psychiatrii dzieci i młodzieży prof. Tomasz Wolańczyk. Te niepokojące statystyki, w połączeniu z brakiem uświadamiania na temat chorób psychicznych i kiepskiej opieki psychiatrycznej dla najmłodszych w Polsce może leżeć u podłoża tych pozornie niewinnych memów.

Mem przedstawiający piramidę ludzką z trzech osób na plaży podpisanych od góry: ja, chałka, memy i depresja

A może jednak otwarty dialog nie jest niepokojącym znakiem? Może kolorowe obrazki i makabryczny humor w nich zawarty są skrzydlatymi sandałami dla jakże ważnego problemu społecznego? Zdrowie psychiczne to szczególnie trudny temat do rozmów. Czasem ciężko nam mówić, o tym, co nas trapi. Często uciekamy się bowiem do subtelnej i niewerbalnej komunikacji, gestami próbując przekazać, że coś jest nie tak. Wzdychamy, desperacko próbując pokazać, że nie jest z nami dobrze, lecz nie mówimy wprost o tym, co nas boli w obawie przed brakiem zrozumienia i odrzuceniem. Tworząc i dzieląc się depresyjnymi memami, nie tylko możemy bezpiecznie schować nasze prawdziwe intencje za żartem, ale również stworzyć środowisko szeptanego zrozumienia dla wszystkich, którzy borykają się z podobnymi uczuciami.

Jednak nie można zapomnieć o drugiej, ciemniejszej stronie medalu. Co, jeśli depresyjne memy sprawiają, że patologiczne zachowania stają się trendy? Każdy, kto urodził się w latach 90., pamięta zapewne modę na bycie emo. Wraz z nią przyszła również moda na depresję. Modnymi akcesoriami stały się wtedy czarne paznokcie i mocny makijaż rozmyty łzami. Czy dzisiaj, podobnie jak dziesięć lat temu, modne stało się bycie w depresji? Czy memy stały się odzwierciedleniem tej „mody”, a młodzi ludzie udostępniający je próbują jedynie przypodobać się rówieśnikom?

Mem pokazujący post na Facebooku podpisany Pora Umierać ze smutnym mężczyzną w słuchawkach przed ekranem komputera

Problemem może być również samonapędzająca się natura depresyjnych memów. Jak donosi The Atlantic, pokolenie dzisiejszych nastolatków spędza przed ekranem smartfona więcej czasu niż każde poprzednie pokolenie. Nic dziwnego, to w końcu pierwsze pokolenie urodzone w pełni zdigitalizowanym świecie. Niestety efektem postępu technologicznego są wzrastające liczby zachorowań na depresję. Znacznie skrócony czas spędzony na dworze w dużym stopniu zwiększa ryzyko na zachorowanie. Depresyjne memy mogą zatem działać jak toksyczne perpetuum mobile. Udostępniając i śledząc najnowsze memy, spędzamy więcej czasu przed ekranem telefonu, co znów zwiększa nasze ryzyko choroby, zwiększając tym samym zainteresowanie depresyjnymi memami.

Niezależnie od konkluzji, niezwykle istotna jest rozmowa na temat zaburzeń psychicznych zarówno z najmłodszymi, jak i ich rodzicami. Dzięki memom dialog ten jest coraz bardziej normalizowany, co jest oznaką dużego kroku naprzód. Być może każdy udostępniony na Facebooku rysunek kubka z kawą podpisanym depresso jest symbolem postępu nie tylko technologicznego, ale również społecznego.

Tekst: Natalia Joanna Bajor

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera