Poczet pisarzy różnych: Robert E. Howard

Zaprezentowana filmowa wersja przygód Conana była tak słaba, że tłumnie ujawnili się wielbiciele dotychczas wyśmiewanych ekranizacji ze Schwarzeneggerem. Wybredni fani magii i miecza, zamiast ślęczeć przed ekranem, mogą wrócić do oryginalnych opowiadań Roberta E. Howarda. Szczególnie że na półki księgarń trafiło ich nowe, bogate wydanie.

Prezentujemy teksty wydrukowane lata temu, ale zaskakująco świeże.

Robert E. Howard – w świecie fantasy

Różnica między oryginalnymi przygodami Conana a tomami spłodzonymi przez kontynuatorów Howarda jest ogromna. Mimo że kilka epigońskich historii trzyma poziom (polecam np. „Skarb Pythonu”, „Klątwę szamana” oraz, jako ciekawostkę, „Drogę królów” autorstwa Karla E. Wagnera, kreatora ciekawej sagi o Kanie), taśmowo wytwarzane perypetie barbarzyńcy nie posiadają wyjątkowej atmosfery oryginału. Zamiłowanie do dekadentyzmu kazało Howardowi zapełnić uniwersum Conana magią zaprawioną ciemnym mistycyzmem, serajami pełnymi pięknych kobiet, wieżami lubujących się w opium czarnoksiężników oraz złowrogimi artefaktami i tajemniczymi przybyszami z kosmicznych otchłani. Zmysłowością teł proza Howarda przełamuje stereotyp heroicznej fantasy. Spoglądanie w gwiazdy to jej równie ważny element, co wysmakowany egzotyzm inspirowany zaginionymi cywilizacjami Czarnego Lądu – Dänikenowskimi Mu i Lemurią.

Robert E. Howard – „Wieża słonia”

I tak na przykład w opowiadaniu „Wieża słonia”, esencjonalnym dla tej poetyki, Conan jest jeszcze tylko prowincjonalnym złodziejem. Postanawia wedrzeć się do obrosłej w legendę tytułowej wieży i ukraść klejnot posiadający rzekomo magiczne właściwości. Skok ma przede wszystkim zdementować wizerunek barbarzyńcy jako materiału na galery. Po wielu perypetiach Conan napotyka na szczytowej kondygnacji niesamowitej budowli stworzenie przypominające Ganeśę, indyjskiego boga z głową słonia. Stwór telepatycznie przekazuje prymitywnemu intelektowi barbarzyńcy swoją historię: od upadku przez rubieże galaktyk, przez uwięzienie w wieży zdegenerowanego maga i wielowiekową służbę jego żądzy władzy, aż po wciąż tlące się marzenie o powrocie do rodzinnego świata.

Robert E. Howard – „Pełzający cień”

Poza sugestywnością narracji, inspirowanej jeszcze opowieściami niesamowitymi (E. A. Poe, Guy de Maupassant) raczej niż jakąkolwiek zborną myślą o fantasy, Howard potrafi zbudować także mięsistą scenę akcji. Mike Hammer, prywatny detektyw, bohater kryminałów Mickeya Spillane’a, relacjonuje w naturalistycznej manierze strzelaniny, w których brał udział. Conan posługuje się z równą fantazją bronią białą o zerze dystynkcji i ogromnym potencjale prymitywnej rzezi. Cyniczny samotnik Spillane’a w swoich śledztwach chętnie korzysta z pięści, bije nawet damy. Conan jest jego bliźniakiem na planie magii i miecza. Howard stylizuje jednak swojego bohatera także na Bonda świata fantasy – barbarzyńca, wzorem herosa Iana Fleminga, wydaje się być niezniszczalny: wychodzi cało ze starć z bóstwami czerpanymi z mitologii Cthulhu, ale bywa gentlemanem i, co najważniejsze, zawsze towarzyszą mu piękne kobiety o seksownych aparycjach i minimalistycznych strojach – przybrane jedynie w klejnoty i skąpe łaszki, naiwna Nathala i demoniczna Thalis, towarzyszące Conanowi w mrocznej nowelce „Pełzający cień”, konkurują z niebezpiecznymi ślicznotkami Fleminga.

Robert E. Howard – Conan a współczesne fantasy

Mroczna egzotyka, prymitywistyczna kosmogonia, sensacja, piękne kobiety, klasyczne fantasy… Nieźle jak na zapomniany staroć. W czasach popularności obszernych cyklów, takich jak trylogia „Helikonii” Briana Aldissa czy „Pieśń Lodu i Ognia” George’a Martina, seria o przygodach Conana wydaje się niepozorna, jednakże warto sięgnąć po nią, aby zweryfikować te uprzedzenia i zwyczajnie świetnie się bawić przy kanonie heroicznej fantasy. Dobrą okazją jest nowa edycja opowiadań Howarda. Oficyna Rebis podjęła się ponownego tłumaczenia i opracowania oraz zebrania materiału krytycznego. Jak twierdzi wydawca: Chcemy trafić do tych, którym Conan wydaje się reliktem przeszłości, archaicznym bohaterem, który nie ma nic do zaoferowania współczesnemu odbiorcy. Tymczasem jest wręcz przeciwnie – to wciąż aktualne, proste w swej konstrukcji, ale nasycone niezwykłym ładunkiem emocji, a jednocześnie obdarzone niesamowitym klimatem grozy teksty spod znaku magii i miecza – gatunku, który powoli znów odzyskuje przynależne mu miejsce w panteonie fantasy i w ogóle literatury popularnej.

tekst| Filip Szałasek

 

Zobacz też: Poczet pisarzy różnych: Margaret Atwood

Komentarze
Rate this post
Klarysa Marczak

Recent Posts

Maya Hawke i jej marzycielski świat na albumie „MOSS”

Pierwszego dnia jesieni 2022 roku Maya Hawke podarowała swoim słuchaczom idealny soundtrack do podziwiania złotych…

15 godzin ago

Stylowe mścicielki w „Zróbmy zemstę” [recenzja]

16 września 2022 roku odbyła się premiera produkcji oryginalnej Netflix zatytułowanej „Zróbmy zemstę” – prawdziwej…

2 dni ago

Na czym polegają studia interaktywne?

Studenci wybierający naszą uczelnię i dostępne na WSB-NLU kierunki, mają możliwość studiowania w trybie niestacjonarnym,…

2 dni ago

Poczet pisarzy różnych: Andrzej Stasiuk

Zbiór  „Grochów”, wydany ostatnio przez Czarne, to dobra okazja, aby przypomnieć sobie wczesne książki Andrzeja Stasiuka,…

3 dni ago

TOP 10: Najlepsze polskie gry komputerowe

Polski rynek gier komputerowych jest znacznie bardziej rozległy, niż można przypuszczać. Już od zamierzchłych lat…

3 dni ago

Najlepsze gejowskie kluby w Polsce

Doskonała muzyka, duży parkiet, smaczne i niezbyt drogie drinki... co jeszcze charakteryzuje godny uwagi klub…

4 dni ago