Po prostu Meksyk

#1 Smog

http://bit.ly/1zmPxSm
http://bit.ly/1zmPxSm

To może mało romantyczne, ale wszyscy wybierający się do Meksyku powinni wiedzieć, że jest to drugie po Los Angeles najbardziej skąpane w brunatnej mgiełce miasto. Specyficzny zapach unoszący się w powietrzu, którym przesiąkacie w trzy sekundy, to coś do czego właściwie można się przyzwyczaić. Po kilku dniach pobytu, w trakcie których macie wrażenie, że jesteście bez przerwy przykryci puchową pierzyną, tym bardziej cieszy niespodzianka, jaką Meksyk potrafi obdarować zupełnie znienacka. Gdy warstwa smogu przesunie się chociaż odrobinę wyżej, zaczynacie podzielać radość mieszkańców z nieocenionej świeżości, jaką przyszło wam wdychać. Nie od dziś wiadomo, że niepoprawny optymizm zapobiega depresji.

#2 Wieża Torre Latinoamericana

http://bit.ly/1yMNvI6
http://bit.ly/1yMNvI6

Pierwsza wieża tego typu na świecie. Została zbudowana tak, by żadne trzęsienie ziemi nie było w stanie zmieść jej z powierzchni. Test na wytrzymałość przeszła w 1985 podczas największego jak dotąd trzęsienia w Meksyku. Stoi nadal i jest najlepszym punktem widokowym, z którego widać panoramę miasta (i trochę smogu). Rzut oka na betonową metropolię bez żadnego centrum to dobra okazja, by uświadomić sobie, że codziennie przebywa tu mniej więcej tylu ludzi, ile mieszka w całej Polsce. Robi wrażenie.

#3 Negocjacje

http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Mercado_Central_Jerez_Fruta.JPG
http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Mercado_Central_Jerez_Fruta.JPG

Jeżeli chcesz coś kupić albo skorzystać z jakiejkolwiek usługi, wiedz, że tutejszych wcale nie ucieszy posłuszne odliczenie zaproponowanej przez nich kwoty. „Proponowana cena” to zresztą sformułowanie kluczowe dla zrozumienia latynoskiej mentalności. Targowanie się, branie pod włos i ubijanie interesów życia to coś, po sprawia, że krew zaczyna szybciej krążyć. Warto się tego nauczyć, bo wytrawni negocjatorzy spotkają się ze szczerym szacunkiem, a okazje, które złapią, mogą okazać się prawdziwymi gratkami.

#4 Św. Ramon Nonato

http://bit.ly/1vpHWMj
http://bit.ly/1vpHWMj

Meksyk – miasto możliwości. Ten kiepski i oklepany slogan jest przyczynkiem do powiedzenia, że w tak ogromnym mieście nie może nie być całej zgrai drobnych złodziejaszków. Kieszonkowcy i włamywacze chcą skorzystać z chwili nieuwagi i podarować sobie odrobinę (cudzego) luksusu. Tylko, że życie to nie bajka i czasem coś pójdzie nie tak. Dlatego mają swojego patrona, do którego wznoszą modły, a w kościołach na wzór mostków miłości zakładają kłódki z intencjami. Potencjalni przestępcy o owocne wyprawy, rodzina zatrzymanych o szybkie zakończenie batalii sądowej i niski wymiar kary; spodziewający się włamań – o ominięcie ich mieszkań. Jak widać, nie wszystko musi być skomplikowane.

#5 Tequilla

http://huff.to/1rHlFYj
http://huff.to/1rHlFYj

Co tu dużo mówić – agawa w piątek wieczorem ląduje się na liście ulubionych roślin na długo przed różą i tulipanem. Mowa oczywiście o Polsce. Jak się ma sprawa w Meksyku? Otóż, porządnego szota zupełnie bez akcyzy i absolutnie nielegalnie można dostać na ulicy. Sympatycznie wyglądający grubasek, który teoretycznie sprzedaje lemoniadę, chętnie podzieli się z Wami czymś ciekawszym, jeśli wyczuje od Was dobrą energię i uzna za niezagrażających jego niebezpieczeństwu.

tekst | Dominika Charytoniuk

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera