O tym, jak minister Szyszko przedawkował „Ucho Prezesa”

Dwa zdjęcia: wyciętego lasu oraz siwego mężczyzny ubranego w kurtkę

W jednym z odcinków serialu internetowego „Ucho Prezesa” tytułowy bohater zorientował się, że przed siedzibą na Nowogrodzkiej zostanie wycięte jego ulubione stuletnie drzewo. Wówczas z pocieszeniem przybył serialowy minister Szyszko, stwierdzając, że posadzi się nowe drzewo, które za 100 lat też będzie miało 100 lat. Serialowa fikcja niestety zamieniła się w rzeczywistość.

Warszawa wiadomo, od dłuższego czasu powoli przeradza się w betonową dżunglę pozbawioną jakiegokolwiek drzewa. Jednak dobrze wiemy, że problem wycinki drzew nie dotyczy tylko samej stolicy. Jak informuje fundacja WWF, wczoraj w Puszczy Białowieskiej odbył się prawdziwy spektakl z ministrem Szyszko w roli głównej. W miejscu, gdzie jeszcze dwa miesiące temu rosły świerki i dęby, zostały posadzone nowe drzewka. Wzruszająca scena, wielkoduszny gest, nawrócenie? Raczej wyrachowanie, spryt i cwaniactwo.

Oczywiście, jak już zostało powiedziane na początku, posadzone drzewka za sto lat będą miały sto lat. Wycięty przed kilkoma miesiącami starodrzew miał utworzyć klin napowietrzający. Problem w tym, że Puszcza Białowieska nie jest jakimś zwyczajnym lasem gospodarczym, tylko ostatnim naturalnym lasem Europy, a wspomniana wycinka tylko pogarsza stan niewyciętych (jeszcze) fragmentów puszczy, nie mówiąc o stanie naszego powietrza, który i tak pozostawia wiele do życzenia. Brawo Panie ministrze, może się wszyscy w końcu udusimy i będzie po problemie.

To jednak nie koniec tej farsy. Minister Szyszko zapowiedział kontynuację wycinki ponad stuletnich drzew — tych, które są oficjalne chronione według planu zadań ochronnych Natura 2000. Jak widać jednak, po raz kolejny: obecna partia rządząca drwi ze wszystkich praw i sądzi, że może zrobić wszystko, co tylko im się podoba. Komisja Europejska już kilkukrotnie wzywała do wstrzymania wycinki w Puszczy, ale przecież co tam nas obchodzi Europa.

Prawdopodobnie minister Szyszko wziął za bardzo do serca powiedzenie, że kłamstwo powtórzone 100 razy staje się prawdą, stąd też jego ciągłe zapewnienia, że wycinka to najlepsza rzecz, jaka może się drzewom przydarzyć. To ogólnie rzecz biorąc tak, jakby powiedzieć, że zabijanie psów dla mięsa i futra to również największa atrakcja dla czworonogów, bo i tak nic ciekawego ich już nie czekało. Ten sam poziom bestialstwa.

Jedno powiedzenie się nie sprawdza, ale drugie owszem. Gdy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I nie chodzi nam o to, że pieniądze są z papieru. Dlaczego część osób trzyma gębę na kłódkę i nie wyraża swojej opinii? Schemat jest prosty: wycinka zdrowych drzew = sprzedaż = pieniądze. Żądza pieniądza kontra natura, wynik: 1:0.

Chcecie się przekonać o tym wszystkim na własne oczy? No to się nie przekonacie. Wprowadzony został zakaz wstępu do Puszczy, a Lasy Państwowe maksymalnie ograniczają mediom, fundacjom i organizacjom dostęp do wszelkich informacji na temat postępu wycinku. Brzmi to trochę jak ze scenariusza filmu Stanisława Barei: wytnie się w środku, to nikt nie zauważy.

Chciałoby się powiedzieć, że część z nas jeszcze nie zeszła z drzewa. Problem w tym, że drzewa nie ma, a nawet jeśli jeszcze jest, to zaraz go nie będzie. A może właśnie część z nas już zeszła z drzewa i stała się na tyle wyrachowana, że myśli o sobie w kategoriach kogoś więcej niż człowieka? Panie Szyszko, jeśli tak jest, to mamy złą wiadomość: po tym, co pan wyprawia z przyrodą, trudno powiedzieć, że jest pan kimkolwiek, albo czymkolwiek.

Tekst: Klarysa Marczak

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera