
Fot. Filipgrobgaard / Pexels
- Moda na upały: lato to nie tylko sukienki, szorty i klapki
- Rick Owens x Adidas: kiedy ubranie samo pompuje się powietrzem
- Materiały robią robotę: len, Tencel, merino i chłodzące tkaniny
- Kroje robią się luźniejsze, bo ciało potrzebuje powietrza
- Problem: moda adaptuje się do kryzysu, który sama pogłębia
- Co nosić w upały, kiedy lato robi się ekstremalne?
Moda na upały przestała być poradnikiem pod tytułem „załóż lnianą koszulę i jakoś to będzie”. Coraz częściej wygląda jak awaryjny brief dla projektantów: ubranie ma oddychać, chłodzić, nie kleić się do ciała i jeszcze wyglądać jak coś więcej niż sprzęt do ewakuacji.
Nie chodzi o wakacje. Chodzi o miasto, pracę, dojazdy, noce bez klimatyzacji i dni, w których zwykły T-shirt po pięciu minutach robi się dramatem w trzech aktach. Wyszukiwania „heatwave outfit” w Pinterest UK wzrosły między marcem a czerwcem 2026 roku o 1400%. Ludzie nie szukają już tylko stylizacji. Szukają instrukcji przetrwania!
Kontekst jest prosty i niezbyt wakacyjny: Europa ociepla się szybciej niż globalna średnia, a w tym roku po raz pierwszy nawet w kamienicy z cegły nie dawało się wytrzymać gorąca.
Moda na upały: lato to nie tylko sukienki, szorty i klapki
Przez lata letnia garderoba miała kilka oczywistych haseł: bawełna, len, jasne kolory, sandały. Dalej działa, jasne. Ale teraz ekstremalny upał nie jest „ładnym letnim dniem”. To warunki, w których materiał, krój i wentylacja zaczynają mieć znaczenie podobne do tego, jakie zimą ma porządna kurtka.
Marki coraz częściej mówią więc językiem funkcji. W kampaniach reklamowych pojawiają się hasła „heatwave-ready” i „heatwave-approved”. Trochę marketing, trochę realna odpowiedź na to, że klient nie chce już wyglądać „wakacyjnie”. Chce dotrzeć do biura bez efektu mokrej ścierki.
Rick Owens x Adidas: kiedy ubranie samo pompuje się powietrzem
Najmocniejszy obraz tej zmiany? Rick Owens i Adidas podczas paryskich pokazów menswear Spring 2027. W necie krążyły nagrania z ubraniami pompowanymi wiatrakami, ale to nie była tylko viralowa dziwność dla beki.
To pierwsza od lat współpraca Owensa z Adidasem, tym razem nie tylko w butach. W kolekcji pojawiły się nadmuchiwane kurtki i szorty z wewnętrznymi wiatrakami, wykorzystujące technologię Climacool. Przypomina to co prawda dmuchane przebranie za dinozaura albo reklamowe, w którym jest latem mega gorąco. W połączeniu z kamizelką lodową miały działać jak osobisty system klimatyzacji. Serio: gotycki sportowy uniform, który robi za przenośną klimę.
Adidas od lat pracuje nad rozwiązaniami chłodzącymi dla sportowców — dla piłkarzy podczas World Cup 2026 i kierowców Formuły 1. U Owensa ta sama logika trafiła na wybieg: kurtki, szorty, techniczne zestawy, powietrze pompowane w sylwetkę. Wyglądało to kosmicznie, trochę absurdalnie, ale właśnie o to chodzi. Moda na upały przestaje być estetyką „śródziemnomorskiego luzu”, a zaczyna być sprzętem do przetrwania upału.
Materiały robią robotę: len, Tencel, merino i chłodzące tkaniny
Najprostsza zmiana dzieje się jednak w tkaninach. Lekka bawełna, len, Tencel, Lyocell, cienka wełna merino, bawełniany woal, otwarte dzianiny — brzmi jak detale z metki, ale w praktyce decyduje o tym, czy ubranie oddycha, czy działa jak termos.
Lekkie materiały na lato rozwija coraz więcej marek: Lyocell, len i cienkie merino wracają w nowych, przewiewniejszych konstrukcjach, denim doczekał się lżejszych wersji, a klasyczny len zyskuje certyfikowane, identyfikowalne pochodzenie i lżejsze krawiectwo. Klasyczne symbole garderoby zaczynają się więc zmieniać: denim nie musi być ciężki, marynarka nie musi być zbroją, a elegancja nie musi oznaczać cierpienia.
Kroje robią się luźniejsze, bo ciało potrzebuje powietrza
Moda na upały to nie tylko skład materiału. To także forma. Luźniejsze sylwetki, większa cyrkulacja powietrza, mniej warstw, mniej ciężkiej konstrukcji, więcej otwartych splotów. Nagle „oversize” przestaje być wyłącznie trendem, a zaczyna być rozsądną odpowiedzią na temperaturę.
Ciekawe jest też to, że Zachód coraz częściej patrzy na kraje, które od dawna projektują pod wysokie temperatury. Indyjskie marki od lat pracują z regeneratywnymi farmerami bawełny w Tamil Nadu i eksperymentują z bardzo cienkimi splotami inspirowanymi tkaninami takimi jak mulmul i khadi. Dhoti, sari, turbany — to ubrania, które od wieków projektowano z myślą o upale, zanim ktokolwiek nazwał to „heatwave-ready”.
Problem: moda adaptuje się do kryzysu, który sama pogłębia
Tu robi się mniej wygodnie. Jeśli marki będą sprzedawać coraz więcej „ubrań na upały”, ale bez zmiany produkcji, transportu i nadmiaru kolekcji, to mamy plaster na ranę, którą branża sama pomaga pogłębiać. Adaptacja jest konieczna, ale nie może zasłaniać czegoś ważniejszego: redukcji odpadów, wykorzystania deadstocku, przerabiania vintage i lokalnej produkcji. Bo nie wiemy czy wiecie, ale przemysł tekstylny jest na drugim miejscu jeżeli chodzi o wpływ na środowisko, zaraz po petrochemicznym…
W 2025 roku w Europie spłonęło około 1 034 550 hektarów lasów i terenów zielonych — najwięcej w historii tych danych. Fale upałów, susze, rekordowe temperatury mórz. To nie jest estetyczne tło do kampanii z lnianą koszulą.
Co nosić w upały, kiedy lato robi się ekstremalne?
Praktycznie? Warto postawić na rzeczy, które naprawdę pomagają ciału oddychać, a nie tylko wyglądają „letnio”. Najlepsza moda na upały zaczyna się od prostych wyborów:
- lekkich koszul z bawełny, lnu albo Lyocellu,
- szerokich spodni zamiast obcisłych fasonów,
- sukienek i spódnic, które nie kleją się do ciała,
- dzianin o otwartym splocie,
- pierwszych warstw, które odprowadzają wilgoć,
- nakryć głowy chroniących twarz i kark,
- ubrań z ochroną UV, jeśli spędzacie dużo czasu na słońcu,
- butów, w których stopa ma czym oddychać.
Najlepsza moda na upały nie powinna jednak oznaczać: „kup wszystko od nowa”. Bardziej: sprawdź skład, wagę, przewiewność, krój i realną użyteczność. Rick Owens może pompować kurtki wiatrakami i wygląda to jak cyberpunkowa, memiczna przyszłość, ale kierunek jest jasny. Skoro upał zmienia miasta, pracę i zdrowie, zmieni też garderobę. A marki, które nadal sprzedają tylko „wakacyjny vibe”, mogą za chwilę wyglądać jak ktoś, kto przyszedł na alarm przeciwpożarowy z wachlarzem.
Tekst: HIRO.PL