Marzia Gaggioli – szalona dla Ciebie

hiromarzia

Marzia Gaggioli, dziewczyna, która wygrała plebiscyt ,,Gazety Wrocławskiej’’na wykonawcę, który wystąpi na Stadionie w stolicy Dolnego Śląska w 2015 roku, miłośnikom szemranych zaułków sieci jest znana nie od dziś. Na naszej okładce samozwańcza gwiazda internetu zagościła już ponad półtora roku temu. Nie da się ukryć, że mieliśmy przysłowiowego nosa. Kim jest tajemnicza Włoszka? Jak pisze sama o sobie jest malarką, kompozytorką, pisarką, autorką video clipów, a także‘ cantautrice’(to włoskie słowo używane jest zazwyczaj w kontekście twórców intelektualnej poezji śpiewanej, przekładając na polskie realia to tak jakby Stachursky stawiał się w jednym rzędzie z Jackiem Kaczmarskim). Na swoim kanale na YouTube’ ie Marzia umieszcza chałupniczo wykonane teledyski do napisanych i skomponowanych przez siebie piosenek. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że śpiewa w kilkunastu językach których nie zna (między innymi, a ostatnio nawet przede wszystkim po polsku), a także odgrywa w video clipach wszystkie role nakładając na siebie poszczególne sekwencje. Tak więc mamy kilkunastoosobowe przyjęcie nad basenem (,,Oggi il sole non c’e’’), gdzie każda z osób to przebrana gwiazda. Marzia po mistrzowsku partneruje też sobie samej ucharakteryzowana na nadętego lowelasa w ,,Non sei Johnny Depp’’ (Nie jesteś Johnny’m Deppem), czy zastępuje z powodzeniem członków zespołu rockowego (w klipie do ,,If you want’’ jest jednocześnie wokalistką, perkusistą, basistą i gitarzystą).

To, co charakteryzuje gwiazdę to niezbyt wyszukana stylistyka – bazarowe kreacje estradowe, wśród których uświadczymy zarówno gotyckie suknie z trenami drapowanymi z prześcieradeł jak i szykowne, różowe majtki podkreślone pasem. Stroje wokalistki współgrają z tłami pamiętającymi czasy świetności Windowsa 95, których używa Marzia w postprodukcji.

Co właściwie wiemy o dziewczynie, z której tak chętnie kpimy? Z jej prywatnego profilu na facebooku, gdzie średnio co miesiąc umieszcza nową sesję zdjęciową (np.nagą z wiolonczelą na tarasie) dowiadujemy się jedynie, że mieszka w Rzymie. Wcześniej widniała tam też informacja, że skończyła liceum o profilu językowym (jak widać zawsze miała talenty lingwistyczne) w Possagno, małej miejscowości w Veneto. Na stronie artystki możemy nie tylko zobaczyć jej ‘obrazy’, ale też przeczytać, że zaczęła grać ze słuchu na fortepianie już w wieku 6 lat (istny Mozart) , a w wieku lat 14 zarejestrowała się w SIAE (stowarzyszeniu kompozytorów i autorów tekstów). Przy pomocy włoskiej wyszukiwarki dowiaduję się również, że Marzia ma 29 lat. Tyle konkretów. Nie trzeba być nazbyt przenikliwym, żeby zdać sobie sprawę, że Marzia Gaggioli to nie kreacja zblazowanej hipsterki, a dziewczyna,która uwierzyła, że można wszystko, trzeba tylko chcieć. Pozostaje nam mieć nadzieję, że bańka w której żyje nie pęknie z głośnym hukiem na Stadionie we Wrocławiu. Szczęśliwie miasto Wrocław ma problemy ze znalezieniem organizatorów jej koncertu.

 

Tekst | Helena Łygas

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera