Kultowe Conversy w nowym wydaniu

Kurt Cobain of Nirvana (Photo by Kevin Mazur Archive 1/WireImage)

„Zwykłe trampki za tyle kasy?!” – nie, to nie są zwykłe trampki. Kultowe buty Chuck Taylor zasłużyły na miano ikony stylu, odciskając piętno na kulturze poprzedniej dekady. Po 98 latach Converse zdecydował się nieco unowocześnić nasze ukochane buty, wprowadzając model Chuck II.

Na szczęście Chuck Taylor All Star II nie różni się zbytnio od oryginału, jeżeli chodzi o wygląd. Zostały natomiast wprowadzone zmiany, które z pewnością sprawią, że będziemy mogli śmigać w Conversach od rana do wieczora. Przede wszystkim zmieniły się bebechy trampka. Stare, płaskie wkładki zastąpiono opracowaną przez Nike technologią Lunarlon, czyli gąbką taką, jak w butach do biegania. Co prawda przebiegnięcie w nich 10 kilometrów nie będzie najlepszym pomysłem, ale zmiana sprawi, że po całodniowym chodzeniu po mieście nie odpadną nam stopy. Jest też gratka dla osób, które lubią swoje Chucki nosić bez skarpetek. Środek został wykonany z innego materiału, który ma zapobiec wszelkim przetarciom. Reszta zmian jest czysto kosmetyczna. Converse jednak mimo wszystko trzyma się kultowego designu, który zapewnił mu utrzymanie się na rynku przez ostatnie sto lat. Jak to się stało że wszyscy, od zawodowych sportowców i gwiazd estrady, po cenionych polityków, uwielbiają trampki z gumową podeszwą?

01faf470-9d95-0131-1b38-2e54a3374823

Sportowy boom

Wpadlibyście na to, że Conversy miały swoje korzenie w kaloszach? Marquis Mills Converse był założycielem marki, która powstała w 1908 roku w Malden, Massachusetts. Converse Rubber Corporation zajmowała się tworzeniem sezonowych butów z gumy. Na horyzoncie jednak pojawił się nowy trend. Rosnąca popularność koszykówki sprawiła, że Converse rozpoczął produkcję obuwia sportowego. Tym sposobem w 1917 roku na rynku zadebiutował model All Star w brązowo-czarnej oprawie. Trampki nie porwały jednak sportowców i początkowo sprzedaż była niska. Potrzebny był silny, charakterystyczny lider – Charles „Chuck” H. Taylor. Podobno koszykarz przyszedł do sklepu, narzekając na swoje bolące stopy, a wyszedł jako świeżo upieczony pracownik Conversa. Niezwykła charyzma Chucka i kontakty w branży koszykarskiej sprawiły, że awansował na głównego ambasadora marki, a sprzedaż gwałtownie wzrosła. Na jego cześć w 1932 roku nazwę butów zmieniono na Chuck Taylor All Star. Również podpis koszykarza znalazł swoje miejsce na logo marki, pod charakterystyczną gwiazdką. Sportowcy pokochali sportowe obuwie od Converse. Nosili je nawet zwycięzcy złotego medalu, podczas pierwszych na świecie zawodów koszykarskich na Igrzyskach Olimpijskich. Trampki dla triumfatorów były specjalnie zaprojektowane na tę okazję – to popularny dziś biały model do kostki.

Nirvana

Muzycy przejmują trampki

Po drugiej Wojnie Światowej już nic nie mogło zatrzymać ekspansji Conversów. Były najpopularniejszymi butami dla sportowców, a marka kontrolowała 80% amerykańskiego rynku sneakersów. W tym czasie zostały wypuszczone dwa najbardziej rozpoznawalne modele: klasyczne, krótkie oraz czarne z białą podeszwą. Na kolorowe tenisówki trzeba było poczekać aż do lat 60., gdy koszykarze zaczęli domagać się butów, które będą pasować do barw drużyny.

Początek lat 70. przyniósł wiele zmian w branży sneakersów. Kiedy okazało się, że bieganie jest najzdrowszą rzeczą na ziemi, dobrą o każdej porze dnia i dla każdego, konkurencja znacznie wzrosła. Nowe technologie butów Pumy, Nike’a i Adidasa skutecznie wyparły trampki – wygląd to nie wszystko, zwłaszcza dla sportowca.

1

Conversy jednak z trudem przetrwały atak swoich rywali i odrodziły się na nowo na stopach alternatywnej młodzieży. Połączenie charakterystycznego designu, komfortu oraz ceny, która przebijała przereklamowana najacze sprawiły, że Conversy wróciły do łask. Trampki stały się nieoficjalnym symbolem nowego ruchu. Nosili je idole współczesnych nastolatków – od Guns’n’Roses i The Ramones, po Kurta Cobaina. Trampki bardzo dobrze radziły sobie na scenie.

Dalej lubimy trampki?

Mimo, że bankruta w 2003 roku przejął Nike, Converse nie stracił swojej siły. Wciąż powstają nowe, coraz bardziej wymyślne kolekcje inspirowane artystami lub pop-kulturą. Ich moc drzemie w tym, że pasują do wszystkiego i są odpowiednie na każdą okazję. To połączenie casualowych butów ze sportowych duchem. Ja na pewno będę chciała położyć rękę na odświeżonym modelu, chociaż wstyd przyznać, mam ich w szafie już trzy pary. Są niezniszczalne.

2

tekst | Iwona Norberczuk

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera