Książki przegapione

#1 „Buszujący w zbożu” J.D.Salinger

1 (10)

Fascynujące życie Holdena Caulfielda, w które zostajemy wciągnięci za pomocą pierwszoosobowej narracji prowadzonej przez głównego bohatera wydalonego z prywatnej szkoły średniej. Na 14-latkach chcących sprawdzić, ile jest buntu w buncie wrażenie mogą zrobić rzucane co i rusz wulgaryzmy oraz klimat ogólnej kontestacji absolutnie wszystkiego. Po latach obserwacje Caulfielda zdecydowanie bardziej irytują niż wprawiają w zachwyt. Podstawowe zagrożenie, jakie może na Was czyhać to świadomość, że staliście się do-ro-śli, gdy zamiast rumieńców podniecenia, poczujecie, że Wasze ręce niebezpiecznie szybko zbliżają się do czoła celem uczynienia facepalma.

#2 „Harry Potter” J.K. Rowling

http://bit.ly/1t6YyGO
http://bit.ly/1t6YyGO

Nie jest to „jedynka” w zestawieniu właściwie tylko przez przypadek. Przyznanie się wśród znajomych, że nie czytało się o małym czarodzieju to akt porównywalny do powiedzenia babci, że na Boże Narodzenie jedziecie do ciepłych krajów. Nie wolno robić takich rzeczy. Ale trudno, stało się, wyznaliście ten wstydliwy sekret i teraz jesteście zasypywani propozycjami, że ktoś Wam pożyczy, podaruje w prezencie, przeczyta na głos, etc. Bierzecie do ręki pierwszy tom i robi Wam się smutno, że nie macie ośmiu lat i nigdy nie czekaliście na list z Hogwartu. Po raz pierwszy od dawna macie dojmujące poczucie, że w Waszym życiu jest jakaś wyrwa zupełnie nie do załatania. Tylko dla masochistów.

#3 „Jeżycjada” Małgorzata Musierowicz

http://borejko.blog.onet.pl/
http://borejko.blog.onet.pl/

Podstawowa lektura wszystkich grzecznych dziewczynek, które wyobrażały sobie, że idealny dom to ten Borejków zamieszkujących kamienicę przy Roosevelta 5. Sny o wielopokoleniowej rodzinie, w której najgorsze, co może się przydarzyć, to „przejściowe kłopoty”. Jakiekolwiek by zresztą nie były z pewnością zostaną skomentowane za pomocą odpowiednio dobranej łacińskiej sentencji, a babcia Mila dorzuci ciepłe spojrzenie i zrobi coś dobrego do jedzenia. Borejkówny wiążą się tylko z idealnymi mężczyznami, a jak któryś jest nieco wybrakowany, znika tak szybko i trwale, że trudno uwierzyć, że w ogóle istniał. Po latach zgrzytamy zębami, czytając o „pułapce biologicznej” zastawionej przez najstarszą córkę Gabrieli na bogu ducha winnego zdolnego naukowca, Fryderyka. Ową pułapką jest po prostu ciąża, a odpowiedzialność za nią ponosi wyłącznie dziewczyna (to jej brzuch, prawda?); słowo antykoncepcja nie pojawia się wcale w przebogatym słowniku poznańskich erudytów. Wytrwałe czytelniczki lubią wracać do historii tej rodziny z sentymentu; potencjalnym muszę powiedzieć jedno: przepadło.

#4 „Pamiętnik księżniczki” Meg Cabot

http://bit.ly/1umTm8W
http://bit.ly/1umTm8W

Kolejna „dziewczyńska” pozycja w zestawieniu. Powracanie do przeżywania perypetii nastoletniej Mii Thermopolis ma szansę na sukces w przypadku czytelników (właściwie czytelniczek), pragnących zaspokoić potrzebę sentymentalnych wypraw. Te, które próbują czytać „Pamiętnik” reprezentując kategorię wiekową 20+ porywają się z motyką na słońce. Umówmy się: dawno wyrosłyście z dramatów skoncentrowanych wokół problemów z matematyką, zbyt małym biustem czy mało atrakcyjnym w Waszej opinii wyglądem. Chyba że nie wyrosłyście.

tekst | Dominika Charytoniuk

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera