Krzysztof Maniak: Chciałem, aby coś po mnie zostało

Ma zaledwie 25 lat, a na jego koncie jest już kilka prestiżowych wyróżnień. Jego prace doceniła m.in. radiowa Trójka, Muzeum Sztuki Nowoczesnej, a nawet Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Prace Krzysztofa Maniaka wyróżnia efemeryczność, a wśród twórców, którymi się inspiruje znaleźć można takie nazwiska jak Robert Smithson czy Nancy Halt. Podziwia też działania performerów: Chrisa Burdena, Vita Acconciego czy Basa Jana Adera.

Kiedy sztuka pojawiła się w Twoim życiu?

Myślę, że obcowałem z nią od najmłodszych lat. Wtedy po prostu nie rozumiałem za bardzo, czym jest sztuka. Chociaż nie jej rozumienie, a czucie było dla mnie najważniejsze. Traktowałem ją jako opowieść. Niejednokrotnie bardziej interesował mnie opis pracowni artysty niż konkretne jego dzieło. Pierwsze próby tworzenia dzieł podjąłem jeszcze przed liceum, ale nie były to najlepsze moje prace. Funkcjonują dzisiaj głównie jako anegdoty. To całkiem zabawne i w sumie satysfakcjonujące dla mnie, że istnieją w takiej formie.

2. Krzysztof Maniak, bez tytułu, fotografia cyfrowa, 2012-2015

Na studiach wszystko się bardziej sformalizowało. Czy pamiętasz jakieś przełomowe wydarzenie z tamtego czasu?

Nie tyle sformalizowało, co powoli zaczęło się układać. Miałem do czynienia z wieloma postawami i całym przekrojem artystycznych działań, prób i rozwiązań. Obcowałem z pracami kolegów, wykładowców, profesorów artystów przytaczanych na zajęciach. Mniej więcej wiedziałem, w czym czuję się najlepiej. Co mi się podoba, a co zupełnie nie gra, w jakim rodzaju myślenia, wrażliwości odnajduję siebie. Chciałem, aby coś po mnie zostało, chociaż parę prac w archiwum na szkolnym dysku, dla młodszych kolegów. Wybranie natury, jako obszaru moich zainteresowań, nie było wykoncypowane. Powróciło wraz z moimi powrotami na weekend do domu, w miejsca, gdzie szwendałem się w wakacje, gdzie paliłem papierosy itd.

Jak zmieniło się wówczas Twoje najbliższe otoczenie?

Nie zmieniło się. Zmieniając nieco optykę widzenia, zobaczyłem inne jego aspekty, kolorystykę, dynamikę, kompozycję, połączenie dróg, ścieżek, punktów obserwacyjnych. Każda przebyta trasa niosła za sobą odmienne skojarzenia, inne historie. Czasem coś do nich dobudowuję, mapę nowych skojarzeń. Zaznaczam miejsca. Zaczynam bardzo skromnie, od końca, od peryferii.

Opowiedz coś o Twoich artystycznych inspiracjach.

Trudno jest mi o nich wszystkich odpowiedzieć, bo jest ich zbyt dużo. Ich mnogość i przenikanie się powodują, że docelowo już nie są tym, czym były. Jednym słowem: zlewają się w kontekst. Pojedynczo nie istnieją. Niektóre prace, owszem, czerpią z danej tradycji, estetyki, ale też nie wprost. Są kontynuacją myśli, która zakiełkowała w głowach osób podobnych do mnie, posiadających analogiczne problemy. Inspiracji dopatrywałbym się w wybiórczym oglądzie rzeczywistości. Szczątkach filmów, piosenek, opowieści, które wyłapane jedynie kątem oka czy ucha przywołują zupełne odrębne narracje. Ważne jest, aby zdawać sobie z tego sprawę. Badać terytoria, po których człowiek się porusza. Docierać niejednokrotnie do bardziej merytorycznej wiedzy nie tylko z dziedziny sztuki, ale również filozofii, nauki, historii religii, literatury czy filmu.

1. Krzysztof Maniak, bez tytułu, fotografia cyfrowa, 2012-2015

Czy jest jakieś dzieło sztuki, które stanowi dla Ciebie punkt odniesienia?

Nie szukając daleko, wymieniłbym kilka kultowych dzieł sztuki, znanych chyba każdemu. Spotkałem się z nimi na początku mojej przygody ze sztuką i stanowiły dla mnie punkt odniesienia. Są to na pewno Spiralna Grobla Roberta Smithsona, Sun Tunnels Nancy Halt, Silueta Series Any Mendiety, działania Richarda Longa, performerów takich jak: Chris Burden, Vito Acconci czy Bas Jan Ader. Podziwiam też działania Philippe Petita. Ogólnie wszystko, co dzisiaj bazuje na dokumentacji albo gdy możliwość zobaczenia danego dzieła jest uzależniona od warunków atmosferycznych etc. Nakład pracy lub prosty zwyczajny gest, uchwycony w jedynym momencie i przeniesiony w inny wymiar dostępny tylko zainteresowanym. To zawsze mnie pociągało. Czułem rozczarowanie, ale i ciekawość, chęć na więcej, obserwując książkowe reprodukcje tych dzieł.

Twoje działania artystyczne wyrastają bezpośrednio z tych doświadczeń. Są bardzo efemeryczne, delikatne, wręcz medytacyjne. Kiedy zaczęto dostrzegać Twoją twórczość pojawiły się głosy, że odwołujesz się do tradycji sztuki z lat 60. Jest to dla Ciebie jakiś punkt odniesienia?

W zasadzie każdemu współczesnemu artyście można zadać takie pytania. Tradycja lat 60-70. ma bardzo silny wpływ na to, co dzieje się teraz w sztuce i nie tylko na moim przykładzie można dostrzec te kontynuacje. Jest to naturalna droga przekształceń. Mam ich świadomość, bo musze ją mieć, ale czy celowo stosuję odwołania do niej? Nie sądzę.

Ważnymi wyróżnieniami w Twojej karierze były nagroda Talentów Trójki oraz udział w wystawie Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Talenty Trójki to był w zasadzie mój debiut, jeśli chodzi o pokazanie twórczości, którą zajmowałem się już jakiś czas. Wcześniej nie dbałem o to, by wysyłać prace na konkursy. Przerażała mnie logistyka, umowy, kopie prac, opłaty, życiorysy itd. Do Talentów Trójki zostałem zgłoszony przez Wydział Intermediów ASP w Krakowie, na którym wtedy studiowałem. Jestem im za to bardzo wdzięczny, bo ta nagroda bardzo mi pomogła. Potem wszystko samo się potoczyło. Trafiłem na rozmowę z kuratorami wystawy Co widać w MSN, podczas której pokazałem obszerny wycinek moich działań i jak się okazało prace spodobały się na tyle, że trafiły na wystawę.

5. Krzysztof Maniak, bez tytułu, fotografia cyfrowa, 2012-2015

Czy takie imprezy pomagają młodym artystom?

Na pewno są ważne i pomagają na chwilę zaistnieć. Co dalej się z tym zrobi, zależy już od wielu czynników, między innymi konsekwentnej pracy. Trzeba mieć świadomość, że wygranie danego konkursu nie gwarantuje tego, że zaistnieje się na dłużej. Jest to otwarcie pewnych drzwi, ale kolejnymi działaniami trzeba niejako potwierdzać (również przed sobą), że ma się na tyle siły, aby przez te drzwi przejść i dotrzeć do następnych. Dzięki konkursom na pewno w jednym momencie o ich finalistach i laureatach robi się głośniej, więc nie można za bardzo zamilknąć. Trzeba z tego skorzystać.

Przed Tobą kolejne wystawy w katowickim BWA oraz w kilku innych liczących się miejscach. No i oczywiście ostatni sukces wygrana w konkursie Hestii. Co planujesz pokazać?

Nie chcę za bardzo zdradzać planów. Będą to moje nowe prace. Staram się nie pokazywać tego, co już było. Chyba, że akurat pasuje i uzupełnia to całą wystawę. Nowy Jork też będzie dla mnie istotnym doświadczeniem. Ciekawy jestem, jak ten wyjazd wpłynie na moją twórczość.

Wracasz z Nowego Jorku i co dalej?

Na pewno będę myślał nad wystawą porezydencyjną. Mam też kilka planów i projektów, w których biorę udział. Chciałbym też na spokojnie popracować nad nowymi pracami. W notatniku zebrało się już sporo pomysłów, które tylko czekają na realizację.

Czy zmieniłbyś coś w swojej karierze?

Jak na razie nic. Może nie zrobiłbym kilku prac. Choć zapewne i one były potrzebne, aby wiedzieć, czego się nie chce.

7. Krzysztof Maniak, bez tytułu, fotografia cyfrowa, 2012-2015

Jak oceniasz młodą polską sztukę? Czy według Ciebie wyróżnia się czymś?

W mojej opinii jest bardzo zróżnicowana i interesująca. Wyróżnia się na pewno szczerością, bezkompromisowością, nie jest nastawiona na szybki zysk. Jest wielu artystów, którzy konsekwentnie budują swój własny spójny i rozpoznawalny styl. Bardzo sobie cenię działania Mateusza Kuli, Janka Moszumańskiego, Mateusza Szczypińskiego, Oli Kozioł i Ewy Juszkiewicz.

Na koniec powiedz, co według Ciebie jest obecnie najbardziej interesujące w polskiej sztuce? Czy są jakieś wyróżniające się postawy?

Myślę, że obecna scena artystyczna w Polsce jest zogniskowana pomiędzy dwoma biegunami: sztuką zaangażowaną społecznie oraz taką, która sięga raczej indywidualnych przeżyć poszczególnych artystów. Ci drudzy badają bardziej nieakademickie wątki, skupiają się eksplorowaniu własnych emocji, przeżyć. Paradoksalnie często te prace okazują się wyjątkowo uniwersalne i mówią o otaczającym nas świecie.

rozmawiała | Marta Kudelska

prace udostępnione dzięki uprzejmości artysty

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera