Kino innej Ameryki

 

 #1 ,,Gigante” reż. Adrian Biniez 2009

,,Gigante”, laureat Srebrnego Niedźwiedzia 2009, to jedno z najbardziej nietypowych filmowych lovestory naszych czasów. Jara jest otyłym trzydziestoparolatkiem pracującym jako ochroniarz w supermarkecie w Montevideo. Nocne zmiany schodzą mu nie tyle na patrzeniu w monitory pokazujące wnętrze sklepu, co na rozwiązywaniu krzyżówek i słuchaniu muzyki. Do czasu. Pewnej nocy zauważa Julię – młodą, niezdarną sprzątaczkę zatrudnioną, podobnie jak on, na nocną zmianę. Subtelne studium rozwoju uczucia między nietypowymi bohaterami. Ryzykowny zabieg na pograniczu filmowego minimalizmu i komedii romantycznej. Przekonajcie się sami, jak Biniez poradził sobie z tą niesztampową żonglerką konwencjami.

#2 ,,Buena Vista Social Club” reż. Wim Wenders 1999

Wim Wenders o wychodzeniu z artystycznego niebytu opowiadał ponad dekadę przed kasowym ,,Sugar Manem”. Nawet jeśli nie widzieliście tego klasyka kina dokumentalnego, z pewnością znacie pochodzącą z niego piosenkę – ,,Chan chan” (sprawdźcie zresztą sami). Historia wydawać by się mogło banalna – grupa muzyków którzy grali razem w jednym z klubów zamerykanizowanej, przedrewolucyjnej Hawany spotyka się po 40 latach, by wystąpić wspólnie w Carnegie Hall w Nowym Jorku. Jak potoczyły się ich losy przez ponad cztery dekady? Wenders jak zwykle nie zawodzi, pokazując intymną historię grupy zapomnianych muzyków i niegdysiejszych przyjaciół.

#3 ,,Gorzkie mleko” reż. Claudia Llosa 2009

Trochę o  kolonializmie, trochę o traumach nie do przepracowania, a wszystko podlane sosem z realizmu magicznego w jego południowoamerykańskim wydaniu, gdzie kolorowy katolicyzm miesza się z wierzeniami przodków.

Fausta pragnie pochować matkę w jej rodzinnej wiosce, na co nie ma jednak pieniędzy. Aby je zdobyć, zatrudnia się jako pomoc domowa w Limie. Młodą kobietę przepełnia lęk, jest ona bowiem wykarmiona ‘gorzkim mlekiem’, które według wierzeń Indian nie pozwala normalnie żyć i odbiera duszę. Ze strachu przed gwałtem, którego ofiarą padła jej matka, Fausta hoduje w pochwie ziemniak, który puszcza pędy, utrudniając jej pracę. Ponura rzeczywistość miesza się tu z surrealistycznym światem pradawnych przesądów i naiwną momentami fabułą. Jeśli przypadło Wam do gusty ,,Madeinusa”, młodsze o trzy lata dziecko reżyserki, z pewnością nie zawiedzie Was ,,Gorzkie mleko”.

#4 ,,Madame Sata” reż. Karim Ainouz 2002

Lata 20. XX wieku, slumsy Rio de Janeiro. Joao Francisco dos Santos żyje w półświatku złodziei i prostytutek, trudniąc się zresztą czasowo obydwoma z zawodów. Marzy o występach na scenie, a zamiast tego trafia do więzienia za kradzież. Biograficznemu portretowi mistrza capoeiry i jednej z pierwszych kultowych drag queen daleko jest do typowej dla gatunku patyny. Nie uświadczymy tu też komercyjnie chodliwego chwytu ‘od zera do milionera’, znanego z analogicznych produkcji amerykańskich. Dobry film o nieszablonowej postaci dla miłośników naturalizmu w kinie, dekadencji rodem z XIX wieku i tematyki LGBT.

#5 ,,Machuca” reż. Andres Wood 2004

Prosta historia o przyjaźni dwóch jedenastolatków ze skrajnie różnych środowisk – chilijskich slumsów i wykształconej klasy średniej, którzy spotykają się w murach prywatnej szkoły, otwartej na uczniów z różnych środowisk za panowania Salvadora Allendego. Do niewinnych zabaw chłopców na ulicach Santiago w przededniu zamachu stanu dołącza Silvana – sąsiadka Pedro (czyli tytułowego Machuki) ze slumsów. Opowieść o traceniu niewinności z wielką historią w tle, bez łopatologicznego moralizatorstwa. Nie do końca lekkie, ale miłe i przyjemne.

 

Tekst:  Helena Łygas

Komentarze

Zapisz się do Newslettera