Kim była Vivian Maier i dlaczego „niania duch” przeszła do historii fotografii?

Czarno-białe zdjęcie kobiety stojącej przy lustrze

Nowy Jork, lata 50., ulicami przechadza się kobieta w średnim wieku. Jest ubrana w stylowy, skromny kapelusz. Pochodzi z klasy średniej.

Obok niej grzecznie idzie dwójka dzieci. Kobieta wydaje się obserwować, wszystko, co ją otacza, nie spoglądać, nie cieszyć oko widokiem, a obserwować, jakby czegoś szukała. Nagle zatrzymuje się, momentalnie chwyta w dłonie aparat Rolleiflex. Korbka w ruch, zerknięcie w dół w obiektyw, cyk. Tylko tyle zajmuje jej zrobienie jednego z setek tysięcy zdjęć.

Kobieta, którą opisuję to Vivian Maier. Wpadłam na nią przypadkiem, gdzieś między jedną a drugą kawą z moją przyjaciółką, która właśnie wyszła z kina. Finding Vivian Maier (reż. John Maloof, 2014) – kazała mi obejrzeć ten film i tak się zaczęło. Wtedy dowiedziałam się, kto pomógł jej zaistnieć. W 2007 roku w jednej z dzielnic Chicago odbywała się aukcja garażowa. John Maloof, wtedy 26-letni, piszący książkę o swoim mieście, szukał starych zdjęć Chicago.

Za 400 dolarów kupił pudło z 30 tysiącami niewywołanych negatywów. Całe muzeum w jednym kartonie. Nie wiedział, kim była autorka, nie wiedział, co było na zdjęciach, kiedy je wywołał, zachwycił się. Zdjęcia były profesjonalne i naprawdę piękne, wykonane w latach 1950-1970. Przedstawiały głównie życie uliczne wielkich miast, małe dzieci grające w piłkę, eleganckie kobiety w szpilkach, portrety szarych ludzi. Tak zaczęła się obsesja. Wrócił po swoich tropach na aukcję i tam próbował dowiedzieć się jak najwięcej o tajemniczej Vivian. Informacji było niewiele. Była nianią kilku rodzin, wychowała dzieci, pochodziła chyba z Francji, mówiła z akcentem, wcześnie mieszkała w Nowym Yorku.

John Maloof nie wiedział co zrobić ze zdjęciami. Postanowił założyć bloga, na którym umieścił zdobyte klisze (vivianmaier.blogspot.com), potem zdjęcia trafiły na Flickr. Setki tysięcy internautów odpowiedziało na jej prace. Piękne, niesamowite, nadzwyczajne – przemówiły do serc. Trzeba było rozpocząć dalsze poszukiwania i skontaktować się z odpowiednimi muzeami.

Vivian była nieuchwytna. Już samo poszukiwanie jej w księgach urodzeń, spisach ludności czy innych oficjalnych dokumentach było trudne. Ukazywała się pod różnymi nazwiskami, Mayer, Meyer, Maier, kombinacjami swojego panieńskiego nazwiska, ale również zmienionymi imionami. Odnajdywanie fragmentów jej życia oparło się na jej zdjęciach. John starał się przyporządkować je do różnych miejsc, a twarze do właścicieli i tak od osoby do osoby, od jednego skrawka informacji do drugiego.

Kiedy w Chicago nie mógł znaleźć już więcej informacji, wyruszył do NYC. Tam znalazł kilka rodzin, u których Vivian pracowała przez pewien czas. Opisywali ją jako osobliwą. Miała swoje dziwactwa – zbierała gazety, nigdy nie rozstawała się z aparatem, do dzieci nie pałała ciepłem, każdy miał o niej coś innego do powiedzenia. Vivian nie miała rodziny, jedynym śladem po jej pochodzeniu był francuski akcent, który był uważany za udawany. Mimo to John Maloof postanowił odnaleźć jej korzenie. Wyjechał do małego miasteczka na południu Francji i tam znalazł bohaterów jej fotografii. Wszystko złożyło się w niepełną całość.

Po powrocie do Stanów udało mu się zainteresować fotografiami kuratora w Chicago Cultural Center. To tam odbyła się jej pierwsza wystawa. Vivian Maier nie przybyła na wernisaż, okazało się, że kobieta zmarła w 2009 roku w wieku 83 lat. Artystka, która ukrywała się całe życie, została odkryta po śmierci, a wystawę jej prac w 2011 roku odwiedziły setki zainteresowanych.

Od tamtej pory, zdjęcia tajemniczej niani pojawiły się na kilkunastu wystawach w Stanach Zjednoczonych i we Francji, kolekcja Johna Maloofa dobiła 100 tys. fotografii, w większości umieszczonych na jego stronie internetowej vivianmaier.com, a dodatkowo powstał film, dzięki któremu ja miałam okazję ją poznać, znając Vivian, to pewnie nie koniec jej sukcesów.

Tekst: Olga Sawczuk

Komentarze
Kim była Vivian Maier i dlaczego „niania duch” przeszła do historii fotografii?
5 (100%) 2