Kilka powodów, dla których warto sięgnąć po nowy album Melanie Martinez „K-12”

Duży pałac przed którym stoi różowy autobus

Po 4-letniej przerwie od wydania albumu Cry Baby, Melanie Martinez powraca ze zdwojoną siłą i porywa nas na szaloną wycieczkę pastelowo-różowym busem. Dokąd dotrzemy?

Gdybyśmy mieli jednym zdaniem opisać nowy album Melanie Martinez, powiedzielibyśmy, że to połączenie estetyki rodem z filmów Tima Burtona, Wesa Andersona i samej Martinez jako artystki.

Chociaż Melanie długo kazała czekać swoim fanom na nowy krążek, to przerwa ta wydaje się być uzasadniona w obliczu tego, z czym dzisiaj możemy się nareszcie przywitać. Koncept albumu wizualnego nie był obcy dla Martinez, jednak artystka postanowiła pójść krok dalej.

Przy debiutanckim krążku Cry Baby Martinez opublikowała teledyski do wszystkich utworów – tym razem, jest to pełnometrażowy 96-minutowy musical z elementami dramatu i horroru, do którego ścieżką dźwiękową są utwory z nowego albumu, ale znajdziemy w nim także dialogi, efekty specjalnie i to, co najważniejsze – pełną narrację! Film jest już dostępny na YouTube, a fani w komentarzach wyrażają szczere wyrazy zachwytu nad faktem, że film, po pierwsze – jest dostępny bezpłatnie, po drugie – w trakcie filmu nie pojawia się ani jedna reklama.

Teraz mały przerywnik merytoryczny. Nazwę nowego albumu Melanie Martinez, czyli K-12, wymawiamy K through 12. Nie ka-dwanaście, czy kej-twelve. Myślimy, że kwestia zachowania poprawności językowej jest wyrazem szacunku do artysty, więc prosimy o poprawne wymawianie nazwy albumu!

Album K-12 jest kontynuacją historii z płyty Cry Baby. Teraz, tytułowa postać, Cry Baby jest już w wieku szkolnym i idzie do szkoły z internatem. A raczej jedzie do niej, różowym busem. Nie wszystko złoto co się świeci i nie wszystko, co różowe jest słodkie, więc za murami szkoły czekają na naszą Cry Baby różne demony rzeczywistości.

Płyta została w całości wyprodukowana przez Michaela Keenana, a wszystkie 13 utworów tworzą spójną muzycznie całość, bez poczucia, że któryś z elementów nie pasuje do reszty układanki pod szyldem K-12. Czuć wyraźnie, że artystka nagrywała album nieustannie myśląc o filmie, który płynnie integruje się z jego fabułą.

Martinez mimo swojej słodkiej otoczki nie szczędzi w słowach i nie owija w bawełnę – jedynie utwór Orange Juice nie został oznaczony metką explicit. Wielowarstwowa warstwa liryczna płyty porusza tematykę feminizmu, ról płciowych, przemocy oraz akceptacji siebie, co nie tylko jest spójne z fabułą filmu, ale także pozostaje uniwersalnym przesłaniem płynącym od dorastającej Cry Baby.

Aby w pełni przeżyć doświadczenie, jakie niesie za sobą K-12 polecalibyśmy przesłuchać płytę od A do Z, lub obejrzeć cały film, a następnie zacząć słuchać płyty. Naszymi faworytami z tego krążka jest zdecydowanie Drama Club, napisany samodzielnie przez Martinez (pozostałe utwory zostały napisane we współpracy z producentem), jak również otwierający Wheels on the Bus, czy Lunchbox Friends, czy Orange Juice.

Pewne jest, że Martinez od czasów debiutu zbudowała silny fanbase, a nowy album ma szansę przyciągnąć także tych, którzy nie zdążyli się zakochać w Cry Baby. Album K-12 jest już dostępny w wersji fizycznej, cyfrowej oraz we wszystkich serwisach streamingowych.

Dla nas album K-12 to zdecydowanie 5/5 oprawione w różową ramkę i napisane czcionką z filmów Wesa Andersona.

Komentarze
Kilka powodów, dla których warto sięgnąć po nowy album Melanie Martinez „K-12”
Oceń artykuł