KARI: Chcę, żebyście potrafili się rozmarzyć ✨

Blondynka z głową skierowaną w dół, z zamknietymi oczami, ubrana w srebrną kurtkę z kwiatami przyczepionymi do klatki piersiowej

Dzień obowiązkowo zaczyna od kawy. Tęskni za latami 90., o czym możemy przekonać się, słuchając jej najnowszego albumu I Am Fine. Przygotowania do trasy koncertowej idą pełną parą, ale mimo to, znalazła chwilę, by z nami porozmawiać.

Zacznijmy od elementu nostalgii. Przypomnijmy czytelnikom, że nie znamy się od dziś, bowiem w 2013 zgarnęłaś nagrodę SUPER HIRO 2012 w kategorii MUZYKA. Jak wspominasz to wydarzenie?

Pamiętam, duże emocje i radość! To była moja pierwsza oficjalna nagroda w życiu, tuż po wydaniu debiutanckiej płyty Daddy Says I’m Special. Zapamiętam ten moment na zawsze.

Publikując klip do utworu Talk To Me, wspominałaś, że tęsknisz za latami 80. i 90. Czego według Ciebie brakuje w dzisiejszym świecie właśnie z tamtych lat?

Lata 90. to moje dzieciństwo – boombox JVC, kasety, Comodore 64, kolorowe wrotki, słodycze wysyłane od rodziny ze Szwecji, bieganie po podwórku od rana do nocy.  Ten czas zawsze będzie mi się kojarzyć bardzo magicznie.

Twój nowy album to zarazem powrót po trzyletniej przerwie. Co Ci dał ten czas?

Na pewno pozwolił zastanowić się, jaki chcę obrać kierunek. Piosenki powstawały w długich odstępach czasowych, więc nie było tu żadnej presji.  Wiele osób z branży mówiło mi: zobaczysz, trzecia płyta, to największe wyzwanie.  Oczywiście po dobrych recenzjach dwóch pierwszych albumów miałam poczucie wysoko postawionej poprzeczki oraz oczekiwań fanów, ale to raczej nigdy nie zbijało mnie z tropu. Budziło raczej motywację i jeszcze większa chęć do przekraczania własnych granic.

Jak wygląda zwyczajny dzień z życia KARI?

Kawa. Zawsze pierwsza jest kawa. Nie umiem bez niej zacząć dnia. Jeśli wstanę wystarczająco wcześnie, prawdopodobnie rozłożę matę w salonie i poćwiczę jogę. Następne dwie godziny zazwyczaj spędzam na czytaniu i odpisywaniu na maile. Planuję dzień. O śniadaniu często zapominam albo jem je w południe – wiem niezdrowo! (śmiech)

Jeśli rzecz dzieje się w tygodniu, to zazwyczaj popołudnie spędzam w domu z moimi uczniami. Uczę fortepianu, teorii muzyki i improwizacji. Później robię przegląd lodówki, przygotowuję lunch i wychodzę do ogrodu, gdzie przy odrobinie szczęścia, nie pada… Wracam do domu, otwieram program Logic na laptopie, jeśli złapie mnie wena, to zaczynam nową piosenkę, a jeśli inspiracji nie ma, to przynajmniej zaprogramuję jakiś super beat.

Później spotykam się ze swoim chłopakiem, jedziemy zjeść coś na mieście. Jeśli to czwartek to wieczorem jadę do Leeds Collage Of Music, gdzie mamy próby zespołu. Szykujemy się teraz do trasy koncertowej z I Am Fine wiec siedzimy nad tym do późnej nocy. Do domu wracam około północy.

Dziewczyna w czarnej opasce na piersiach, czarnej kurtce, różach w ręku

Nie od dziś wiadomo, że określenie muzyka pop potrafi budzić różnorakie skojarzenia. Ludzie słysząc, że ktoś reprezentuje ten gatunek muzyczny, od razu go szufladkują, a przecież wiadomo, że pop, popowi nierówny. Czy nie czujesz, że to pewnego rodzaju dyskryminacja?

Zdecydowanie! Tak jakby tworzenie muzyki pop było drogą na skróty. Moje doświadczenie jest takie, że o wiele trudniej jest dla mnie napisać mocny popowy refren niż utwór pełen eksperymentów, otwartej formy, improwizacji i skomplikowanych struktur harmonicznych. I z takim właśnie wyzwaniem chciałam się tu zmierzyć. Kocham muzykę pop, żyję w tej kulturze i daję sobie absolutnie pełne przyzwolenie, żeby to celebrować i wyrażać w swojej twórczości.

Zauważ, że dziś to wszystko się kompletnie miksuje. Każdy sięga po takie narzędzia, na jakie tylko ma ochotę. Dajmy sobie więc trochę przestrzeni i nauczmy się siebie bardziej doceniać i wspierać!

I Am Fine to nie tylko 11 utworów, ale także niesamowita oprawa graficzna, za którą odpowiedzialna jest Zuzanna Krajewska. Nie była to jednak Wasza pierwsza współpraca. Za co najbardziej cenisz Zuzannę jako fotografa?

Zuza jest niezwykle silną osobowością. Wie, czego chce i jak to osiągnąć. Za każdym razem, kiedy pracujemy razem, czuję się bezpiecznie. Zuza to fotograf, który potrafi mnie przeczytać, wychwycić emocje i pokazać ja w ujęciu. Podczas sesji z nią zawsze czuć w powietrzu jakieś szaleństwo, ale to właśnie według mnie jej największa siła jako artystki, w jej niekonwencjonalnych pomysłach zawsze będzie cel i konkretna wizja. Tego potrzebowałam dla I Am Fine.

Dziewczyna w jasnych jeansach i biutonoszu leżąca na niebieskiej podłodze

Jakie polskie zespoły lub jacy polscy artyści najbardziej Ci imponują w ostatnim czasie? 

Bardzo zaciekawił mnie ostatnio Urbanski (producent zespołu RYSY). Miałam okazję usłyszeć jego nowe projekty i kompletnie odleciałam. Niesamowita wyobraźnia i genialna produkcja!

Gdybyś miała zadedykować swój album, kogo byś wybrała i jaką wiadomość do tych osób skierowała?

I Am Fine to album dla tych, którzy potrzebują się na chwilę od wszystkiego oddzielić. Chcę żebyście słuchając tych piosenek, potrafili się rozmarzyć. Żebyście złapali nową motywację poprzez odkrycie w sobie nowej siły, jakiej jeszcze nie doświadczyliście.

W jakich warunkach najlepiej Ci się tworzy nową muzykę, nowe teksty? Potrzebujesz spokoju czterech ścian, podróży, a może czegoś zupełnie innego?

Do tworzenia potrzebuję silnych emocji. Coś musi mną porządnie potrząsnąć.  Nieważne co i jak, najważniejsze, żeby uderzyło we mnie mocno. Wtedy pisanie jest dla mnie najbardziej autentyczne.

Co było najtrudniejsze przy nagrywaniu albumu I Am Fine?

Najtrudniej było oddać master płyty do tłoczni. Ten finalny moment produkcji zawsze jest dla mnie najbardziej stresujący. Jako producent mam zawsze ostatnie zdanie, zastanawiam się wtedy czy mogłam coś zrobić lepiej, czy jeszcze coś poprawić, zmienić. To cholernie trudne powiedzieć “stop” i stwierdzić, że album jest w pełni skończony. Zawsze łapie mnie wtedy taka przejściowa po-produkcyjna mała depresja.

Gdzie będziemy mogli Cię usłyszeć w najbliższej przyszłości?

Podczas trasy koncertowej w październiku tego roku!

Rozmawiała: Klarysa Marczak
Zdjęcia: Zuzanna Krajewska

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera