Jeden z najbardziej obiecujących aktorów młodego pokolenia. Rozmawiamy z Tomaszem Włosokiem

Portret mężczyzny o zachodzie słońca

Mogliście go zobaczyć w takich produkcjach jak Powidoki, 1983, czy tegorocznych filmach: Underdog i Diablo. Tomasz Włosok od początku swojej kariery współpracował z cenionymi reżyserami. Jest wegetarianinem, kocha Tarantino — ale to nie wszystko. Zapraszamy do lektury naszej rozmowy z Tomkiem Włosokiem!

Czasami rozmawiając z aktorami mówi się o tym, że taki, a nie inny zawód był marzeniem od początku, ale Ty najpierw poszedłeś na studia dziennikarskie, a później Twój plan uległ zmianie. Jak te plany życiowe wyglądały od kuchni?

Planów większych nie było. Poszedłem na dziennikarstwo z obowiązku wyższych studiów. Choć wiem, że brzmi to nieciekawie, natomiast taki jest fakt. Uwierało mnie uczucie, które zdefiniowałbym jako: czegoś chce, jakiegoś silnego bodźca, tylko nie mam pojęcia co to może być.

Aktorstwo początkowo było pomysłem warsztatowym. Pomyślałem, że może to pomóc w dziennikarstwie. Przekopałem więc internet, żeby dowiedzieć się, czy nie znajdę (najlepiej w okolicy) jakiegoś weekendowego kursu aktorstwa – coś w stylu zrób to w dwa dni.

Okazało się, że jest to nieco poważniejsza inwestycja. Dowiedziałem się o szkołach teatralnych. O tym, jak ciężko się do nich dostać i z jak ogromną konkurencją trzeba się zmierzyć.

Spodobało mi się to bardzo. Spodobało mi się ten rodzaj wyzwania. Bardzo chciałem to przeżyć. Okazało się, że Akademia Teatralna w Warszawie organizuje w weekend warsztaty dla kandydatów, czy chociażby dla takich, którzy chcą spróbować swoich sił.

Wybrałem się na ten dzień otwarty. Przygotowałem sobie tekst i poszedłem podbić świat. Chwile potem siedziałem w całkowitym szoku na murku przed szkołą i z nerwów obgryzałem paznokcie.

Nieco wcześniej dowiedziałem się, że oprócz tego, że mam wszystkie możliwe wady wymowy, brak predyspozycji do zawodu, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie do końca wiem po co właściwie przyszedłem. I na tym murku, bez paznokci, postanowiłem udowodnić tamtej pani profesor, że się myliła.

Szukałem tekstów, zapisałem się na wszystkie możliwe kursy przygotowujące do egzaminów wstępnych, a dom kultury na Okęciu w Warszawie traktowałem jako swój drugi dom.

W tym amoku, żądzy zemsty i udowodnieniu już całemu światu o własnej wartości przyszedł przełomowy moment, w którym zrozumiałem, że sprawia mi to ogromną satysfakcję i radość. Nadal nie mam o tym zielonego pojęcia, jednak czuję, że bardzo mi na tym zależy.

Z tym optymistycznym nastawieniem ruszyłem w czerwcu na egzaminy wstępne i tam poległem. Z kretesem. Potem dowiedziałem się o Lart Studio w Krakowie. Jest to roczny kurs przygotowujący do egzaminów wstępnych. Zrezygnowałem ze studiów dziennikarskich i pojechałem tam.

Lart był pięknym momentem poznania samego siebie i wielu wspaniałych ludzi. Tam zrozumiałem, że tą drogą chcę podążać i taki obrazek samego siebie najbardziej mi odpowiada. Po roku rozpocząłem przygodę w PWST w Krakowie – co uważam za jedną z najwspanialszych przygód w moim dotychczasowym życiu.

Czarno-białe zdjęcie śmiejącego sie mezczyzny

Przełomem w Twoim dorobku aktorskim był film Powidoki, Andrzeja Wajdy. Pamiętasz emocje temu towarzyszące?

Tak, pamiętam ten moment doskonale. Była to mieszanka ekscytacji, z paraliżującym strachem. Co więcej, ten stan nie minął do końca produkcji.

Jesteś fanem Quentina Tarantino — za co cenisz najbardziej jego twórczość?

Kocham jego poczucie humoru.

Gdybyś miał wybrać 3 filmy Tarantino, dla osoby, która nie jest jeszcze przekonana do tego reżysera, które by to były?

  • Pulp Fiction
  • Bękarty Wojny
  • Django – ten jest zdecydowanie moim ulubionym.

Wracając do aktorstwa. Ubiegły rok był dla Ciebie dość intensywny — serial 1983, film Underdog, a także Diablo. Wyścig o wszystko. Albo musisz być mistrzem planowania czasu, albo Twoja doba ma więcej niż 24 godziny! Poczułeś odrobinę zmęczenia, czy wręcz przeciwnie — energię do działania w 2019?

Jest zupełnie odwrotnie. Nie jestem typem, który planuje. Stawiam na łut szczęścia i mam nadzieję, że to wszystko się po drodze nie rozsypie… (śmiech)

Jest to jednak prawdą, że rok 2018 postawił mnie przed niezwykle trudnym zadaniem organizacyjnym. I choć posiadam ogromne wsparcie ze strony agencji aktorskiej, z którą współpracuję i która pomaga mi na wielu płaszczyznach, to połączenie wszystkich produkcji nie było łatwym zadaniem.

Jeżeli chodzi o mój stan psycho-fizyczny na rok 2018 to bywało różnie. Były momenty w których, myślałem, że ilość rzeczy, które wrzuciłem sobie na głowę mogą w pewien sposób odbić się na moim zdrowiu. Wtedy się obawiałem. Tym bardziej że mimo ogromnych chęci nie udało mi się wydłużyć doby i musiałem ograniczyć się do schematu 24-godzinnego.

Rok 2018 dał mi piękną lekcję zawodową, z drugiej strony wskazał jak wielu rzeczy muszę się jeszcze nauczyć i na co powinienem zwrócić szczególną uwagę. Z tą myślą wkraczam w Nowy Rok i to daje mi energię.

Portret chłopaka w czarnej bluzce na tle muru
fot. Ewelina Konior Sowińska

Underdog i Diablo to dwa filmy, które weszły do kin w styczniu. I dwie skrajne odmienne role. W Underdog grasz niepełnosprawnego chłopaka, w Diablo głównego bohatera, Kubę, który jest pasjonatem szybkich samochodów. Czego nauczyła Cię każda z tych ról?

Underdog nauczył mnie, żeby cieszyć się z tego, co się ma w życiu, a wszelkie niewygody, oczekiwania i narzekanie schować sobie w kieszeń.

Diablo był ciekawą przygodą. Bardzo wymagającą i stresującą, natomiast ogromnie satysfakcjonującą. Spełniłem tym projektem marzenie młodego Tomka, który wychowywał się na serii Szybkich i Wściekłych, jak również Tomka, który nie potrafił zasnąć bez obejrzenia chociażby kilku minut Kilera (śmiech).

A tak całkiem serio – najwięcej uczę się od ludzi, których poznaje. W tych dwóch projektach poznałem masę niezwykłych ludzi, którzy otworzyli mi oczy na wiele spraw, wzbogacili zarówno moją wrażliwość, jak i mój sekretny skarbczyk doświadczeń. Jestem im za to bardzo wdzięczny.

Jesteś zaangażowanym wegetarianinem. To temat, który jest coraz częściej podejmowany, ale nadal ma swoich zdeklarowanych przeciwników. Jaki, najważniejszy argument byś podał takiej osobie, przemawiający za zaprzestaniem jedzenia mięsa?

Nie mam absolutnie żadnego prawa podejmować próby nakłaniania nikogo do zmiany przyzwyczajeń. Do takich rzeczy powinno się dochodzić samemu. Radykalne nastawienie zamyka oczy. Uniemożliwia dialog. Jeżeli, ktoś zainteresuje się motywacją, jaka towarzyszy odstawieniu mięsa, na pewno uzyska odpowiedź. Mnie przeszkadzał fakt, że jem niewinne zamordowane zwierzę — dlatego z tego zrezygnowałem.

Twoje ulubione wege-miejscówki, to…?

  • Lokal Vegan Bistro
  • Vegan ramen Shop
  • Krowarzywa
  • Eden Bistro

Czy jest jakaś rada, którą powiedziałbyś młodszemu o kilka sobie, z początku Twojej przygody z aktorstwem?

Czytaj, chłopaku czytaj! Tam znajdziesz wszystkie odpowiedzi.

Rozmawiała: Klarysa Marczak
Zdjęcie wyróżniające: Jakub Pączek

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera