JEANLOUP SIEFF: Granice niestosowności

To, co w życiu jest na granicy niestosowności, fotograficznie może być bardzo inspirujące — mawiał francuski fotograf polskiego pochodzenia i miłośnik kobiecych pośladków Jeanloup Sieff. O słuszności tej tezy świadczą intrygujące zdjęcia jego autorstwa, w których bohaterami są między innymi duet Jane Birkin i Serge Gainsbourg, a także Catherine Deneuve czy Yves Saint Laurent.

NIC, CO LUDZKIE, NIE JEST MU OBCE

Do historii przeszedł zwłaszcza fotograficzny akt z 1971 roku, na którym uwiecznił światowej sławy projektanta mody, Yves Saint Laurenta, będącego nadwrażliwym i depresyjnym homoseksualistą. Przełom polegał na sfotografowaniu nagiego mężczyzny, z jednej strony przypominającego delikatną kobietę, natomiast z drugiej stylizowanego na greckiego boga. Czarno-białe zdjęcie wykonano na minimalistycznym i delikatnie naświetlonym tle, wnikliwie oddając emocje i stan ducha modela. To arcydzieło wyprzedzało swoje czasy. Sieff wypracował rozpoznawalny styl, w nowatorski sposób wykorzystując szerokokątne obiektywy. Przełom polegał na tym, że nie używało się ich wówczas powszechnie w fotografowaniu ludzi. Tymczasem stosowanie tej techniki sprawiało, że zdjęcia francuskiego mistrza charakteryzował senny klimat. Świetnie sprawdzało się to w uwiecznianiu świata mody. Dzięki talentowi i wrażliwości Sieff tworzył zdjęcia zmysłowe i eleganckie, dowodzące wyjątkowego wyczucia linii i światła. Co prawda w Boga nie wierzył, ale uważał, że kobiety mogą być dowodem na jego istnienie.

CZŁOWIEK RENESANSU

Co ciekawe, Sieffowi marzyła się początkowo praca w kinematografii. Ostatecznie jednak nic z tego nie wyszło. Swojej drogi szukał długo, studiując nie tylko fotografię, ale też dziennikarstwo i literaturę. Kogoś takiego zaszufladkować się nie da, więc mówienie o nim jedynie jako o fotografie specjalizującym się w modzie byłoby nader krzywdzące. Nie można nie wspomnieć o lekko surrealistycznych fotografiach przedstawiających przeróżne krajobrazy. Piękno dostrzegał nawet w rzeczach pozornie banalnych, na które wiele innych osób prawdopodobnie nie zwróciłoby uwagi. Chodzi przykładowo o genialne w swej prostocie zdjęcie białego ręcznika w hotelu Couronnex Vevey. Na łamach jednej z francuskich gazet Sieff wyznał, że zawsze odczuwa zażenowanie, kiedy ma pisać czy mówić o fotografii. „Wydaje mi się to nieskromne i niepotrzebne. Fotografie robi się do oglądania, tak jak muzykę tworzy się do słuchania (…). Język jest ubogi i mało giętki do wyrażania pewnych uczuć, dlatego maluje się obrazy, komponuje muzykę i nawet – czemu nie? – robi fotografie. […] Dobra fotografia w jednakowym stopniu nie poddaje się tłumaczeniu czy analizie, co piękna sonata, odwołuje się do naszej jaźni, a słowa ją tylko wypaczają” – napisał na łamach „Techniques graphiques”.

UKRYTE PIĘKNO… POŚLADKÓW

Za ulubiony element kobiecego ciała uznawał… pośladki. „Jest to najbardziej ochraniana część ciała, najbardziej tajemnicza, bo zawsze ukryta” – pisał w jednym z esejów. „Jest to również część ciała najbardziej niepokojąca plastycznie, skomponowana z linii i z obietnic. Jest to część ciągle patrząca w przeszłość, podczas gdy reszta idzie zawsze do przodu. Istnieje wiele różnych pośladków, tak jak różni są ludzie. Istnieją te, które są jedynie funkcjonalne, służą do siedzenia i są zupełnie nieinteresujące – zbyt przypominają twarze swoich właścicieli. Inne znów są neutralne seksualnie, po prostu nudne. Ale istnieją również takie bardzo rzadkie, eleganckie, wręcz arystokratyczne, które nie są funkcjonalne – są wysublimowane jak dzieła sztuki, są cudem natury” – dodał. Twarz z kolei uważał za maskę, ponieważ w dowolny sposób można ją modelować. Uwiecznianie przez niego ciała są intrygujące, ale nie szokujące. Dyskretne i niezwykłe, bo niezwykle i z pasją ukazywał krzywizny, których czas nie zdążył jeszcze zniszczyć. Mimo ambiwalencji w stosunku do ludzkiej twarzy stworzył wiele niesamowitych portretów. Pozowali mu chociażby Mia Farrow, Kirk Douglas, Alfred Hitchcock czy François Truffaut.

Jednocześnie, pracując dla słynnej agencji Magnum, świetnie sprawdzał się w fotografii reporterskiej, pochylając się nad losami zwykłych ludzi. W 1956 roku sfotografował polskie robotnice pracujące w fabryce samochodów. W bogactwie jego zdjęć, robionych od Rzymu po Hong Kong, wyróżnić należy to ukazujące zakonnicę, która próbuje się przedrzeć przez tłum. Przede wszystkim jednak zapadły mi w pamięci fotografie ukazujące ludzkie szkielety, ubrane w męskie i kobiece stroje. Ta sesja została wykonana w katakumbach w Palermo. W jej czasie Sieff korzystał tylko ze światła z latarki, chociaż panował tam półmrok. Ten zabieg pozwolił mu wydobyć ze swoich modeli to, co go najbardziej zafascynowało, czyli puste oczodoły i pozostałości po ludzkich dłoniach.

Bezruch intrygował go również w krajobrazach. Być może dlatego umiłował sobie ziemię – zarówno zasypaną piaskiem, jak i porosłą bujną roślinnością. Można zaryzykować stwierdzenie, że w fotografii nic nie było mu obce.

Tekst: MICHAŁ HERNES
Zdjęcia: JEANLOUP SIEFF

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera