Jak zostałam wiedźmą?

11

Dorota Masłowska w swojej nowej książce Jak zostałam wiedźmą. Opowieść autobiograficzna dla dorosłych i dzieci już  w podtytule zaznacza, że nie można owej publikacji brać do końca na serio. To ważne, bo dzieła pisarki niepostrzeżenie (i jak sądzę bez jej zgody) zostały uznane za głos „młodego” pokolenia, zaś ona sama – za osobę zdolną wypowiadać się w imieniu bliżej nieskonkretyzowanej społeczności, piszącą niemalże eseje quasi-polityczne. Media wcisnęły ją w rolę skandalistki, z której to wciąż próbuje się wygramolić. Gdy powie coś nie po myśli swojego lewicowego towarzystwa następuje święte oburzenie. Już raz tak było, gdy w wywiadzie skrytykowała jedno ze środowisk lewicowych. W zamian została nazwana „córką Rydzyka” i tytułową wiedźmą właśnie. Doris robi wszystko, by zachować swoją niezależność. Ciągle jest w niej coś z tej wygadanej gówniary, która pisała swój debiut niemal równocześnie z maturą. Broni się w sposób dla siebie naturalny – pisząc. Całe szczęście, że wybrała to, a nie rolę kolejnej gadającej głowy ze stacji 24, 48, info czy news. A mogłaby.

Nowa książka jest napisana w formie bajki. Niech nie zmylą nikogo soczyste ilustracje Marianny Sztymy oraz rymy, którymi Masłowska tryska jak krew z noska. Autorka Pawia królowej pokusiła się o formę teoretycznie prostą i krótką, lecz zgodnie ze swoją dewizą zakręconą oraz pełną nawiązań do współczesności. Jest klasyczna walka dobra ze złem, jest małe dziecko i brzydka wiedźma. To jednak nie bajka Disneya ani świat oczami prezesa  Kaczyńskiego, gdzie białe jest białe, a czarne – czarne. Dobro i zło w książce Masłowskiej jest płynne tak jak w prawdziwym świecie. Urocza dziewczynka nie jest tak urocza, jak się wydaje, a zła Baba Jaga ma też dobre cechy. Jak zostałam wiedźmą... ma więcej walorów edukacyjnych niż kreskówki, w których świat można podzielić jak podzespoły iPhone’a w systemie zero-jedynkowym. Wejście w dorosłość jest dla dzieci coraz większym koszmarem. Wychuchane bachory nie są bowiem gotowe stawić czoła prozie życia. Ciocia Doris może im w tym pomóc. (…)

Cały artykuł przeczytaj już teraz w elektronicznej wersji najnowszego numeru HIRO:

issue

Tekst: Patryk Chilewicz
Zdjęcia: Jacek Kołodziejski

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera