Hitler hipster. Babciu, narysowałem Hitlerka

Kiedy usuniemy otaczające Hitlera tabu, jedni zaczną oswajać traumę śmiechem, inni będą go jednak podziwiać, co może już być niebezpieczne. Popisowe dzieła nazistowskiego reżimu, jak Katedra światła Alberta Speera czy nawet produkowane w zakładach Hugo Bossa mundury, budzą silne odczucia estetyczne – mimo całej swej grozy.

Hitler był jedną z pierwszych gwiazd rocka. Nie był politykiem, lecz artystą sztuki mediów. Na jego widok kobietom robiło się gorąco, a faceci chcieli być nim. Zamienił cały kraj w sceniczne widowisko – stwierdził David Bowie po tym, jak z Mickiem Jaggerem piętnaście razy z rzędu obejrzeli Triumf woli Leni Riefenstahl (dokumentację zjazdu w Norymberdze w 1934 roku). Słoweńcy z Laibach i Norwegowie z Turbonegro po latach przekują te słowa w jednoznaczny żart.

Istnieje jednak postać, wobec której nic nie jest jednoznaczne. Boyd Rice pierwszy raz pokazał się światu w roku 1975, kiedy jako 19-latek usiłował sprezentować żonie prezydenta Gerarda Forda świeżą baranią głowę. Jak donosi dziennik San Diego Union, Rice przedstawiał się wówczas jako spadkobierca dadaistów. Pierwsze skojarzenia z nazizmem wzbudził występując ubrany w mundur rasistowskiej organizacji American Front w sesji zdjęciowej opublikowanej w magazynie dla nastolatków Sassy.

Wykorzystywanie popularnego wśród neonazistów znaku Wolfsangel i współpraca z grupą Death In June (wywodzącą się ze środowisk lewicowych, ale oskarżaną o zbyt dosłowne wykorzystywanie motywów narodowo-socjalistycznych w utworach i wizerunku) te konotacje później scementowało. Jednak sam Rice podkreśla, że ze skrajnym nacjonalizmem nie ma wiele wspólnego.

Mój światopogląd opiera się na darwinizmie społecznym; wierzę, że silni rządzą słabymi, a mądrzy rządzą silnymi – mówił w wywiadzie dla magazynu Your Flesh. – To, co nazywa się często faszyzmem, to tak naprawdę prawo natury: większość ludzi myśli, że ma rację, i chce, by inni myśleli tak jak oni, lubili to samo i nienawidzili tego samego. A z tego punktu widzenia, jestem najmniej faszystowską osobą na świecie, bo nie obchodzi mnie, co myślą i czują inni ludzie. To, że przyznajesz, iż w świecie natury rządzi zasada drapieżnika i ofiary, nie znaczy przecież, że wobec innych ludzi musisz postępować jak drapieżnik. Wydaje się, że dla Rice’a nazistowska ikonografia to głównie stylizacja, ale wynikająca nie z chęci szokowania, lecz z mocno ugruntowanych poglądów.

Powiązany z Boydem ruch Unpop Art od kilku lat piętnuje wszelkie przejawy podwójnych standardów wolności słowa – w tym tych związanych z ochroną pamięci o Holokauście. O tym, że takie istnieją, na własnej skórze przekonał się polski artysta Peter Fuss, którego wystawa Achtung! w Pradze pół godziny po otwarciu została zdewastowana przez działaczy gminy żydowskiej. W swoich pracach Fuss wykorzystał brutalne ujęcia z filmów Lista Schindlera i Pianista, zmieniając w nich tylko jeden element – bezlitośni żołnierze zamiast swastyk na ramionach mają opaski z Gwiazdami Dawida.

Pamięć o II wojnie światowej, o Holokauście, o niewyobrażalnej tragedii narodu żydowskiego sprawia, że w większości miejsc na świecie słowo „Żyd” kojarzy się ze słowem „ofiara” – mówi artysta w wywiadzie dla galerii Zerozer. – Nie dopuszczamy do świadomości, że są miejsca na świecie, gdzie Gwiazda Dawida niesie za sobą zupełnie inne odczucia i jest jak swastyka. Pamięć historyczna sprawia, iż ciężko nam dopuścić do świadomości fakt, że Żydzi w Izraelu od lat stosują rasistowską politykę segregacji i dyskryminacji, zamykają Palestyńczyków w enklawach, otaczają ich murem, wyburzają palestyńskie domy, zabraniają swobodnie się poruszać. Ważniejsze od pytania, czy kogoś zaboli takie przedstawienie Gwiazdy Dawida, jest pytanie, jak to możliwe, że ludzie, którzy pamiętają napisy „Nur für Deutsche”, dziś akceptują istnienie dróg, na które wstęp mają tylko Izraelczycy? Naziści w czasie okupacji określali Polaków mianem „polnische Schweine”, takie same określenia padały z ust tych agresywnych mężczyzn w jarmułkach (którzy demolowali wystawę).

To ostre słowa w kierunku Żydów, ale wcześniejsze prace artysty, m.in. krytyczny billboard ilustrujący krążącą po internecie „Listę Żydów – wrogów Polski”, nie dają podstaw, by oskarżać go o antysemityzm. Wielokrotnie już piętnowałem przejawy antysemityzmu i im się przeciwstawiałem – mówi Fuss. – Będę dalej to robił. Brzydzi mnie antysemityzm i brzydzi mnie jakikolwiek przejaw rasizmu.

Popkultura już dawno przejęła nazistowską ikonografię i dziś trudno jednoznacznie odróżnić, kto za jej pomocą propaguje zbrodniczą ideologię, kto używa jej dla samego szokowania, a kto ukrywa za nią istotny przekaz. Obwieszanie się swastykami i włożenie czapki SS nie musi chwalić nazizmu, a nienawistny przekaz może się ukrywać w na pozór niewinnym komunikacie. To, co każdy z nas może zrobić, to pamiętać historię. Dlatego oglądając czajnik Kraffta czy śmiejąc się z koszulek Hitlera-hipstera, nie zapomnijmy o zbrodniach Holokaustu. One działy się naprawdę.

tekst: Maciek Piasecki

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera