Hiplet, czyli nowa kultura tańca

Czarnoskóra baletnica w białym stroju

Co by się stało, gdyby tak połączyć klasykę z życiem ulicy? Taki misz-masz może dać nam tylko jedno – hiplet. To wersja tańca skrojona na miarę XXIw., kontrowersyjna, dynamiczna, a przede wszystkim łamiąca wszelkie bariery.

Wszystko zaczęło się od czarnoskórego Homera Hansa Bryana, założyciela Chicago Multi-Cultural Dance Center – organizacji zrzeszającej ludzi wszelkiej rasy do wspólnych działań artystycznych. Bryan założył swoje studio nie bez powodu. W balecie, jaki znamy, trudno jest spotkać osobę innej rasy niż biała. Wydawać by się mogło, że w obecnych czasach nie ma już segregacji rasowej, świat dąży do powszechnej tolerancji i równouprawnienia. Jeśli jednak chodzi o balet, panują tu zupełnie inne zasady. W Jeziorze łabędzim, odkąd sztuka została stworzona, jest grana tak jak chciał tego twórca. Nieważne, ile czasu poświęcisz na ociekające potem treningi i nieważne, że dzięki temu jesteś najlepszy. To, co się liczy, to to, czy pasujesz. Biały łabędź zawsze jest niewinny i oczywiście biały. Tego oczekują widzowie i to serwują im kolejne adaptacje.  Żyjemy w czasach konsumpcjonizmu, tak więc dyrektorzy artystyczni teatrów chcą, aby sztuki, które wystawiają były chętnie oglądane przez jak największe grono odbiorców. Oślepieni bielą, wciąż żyją przeszłością i utartymi już sprawdzonymi ścieżkami. Różnorodność zostaje skrzętnie zamieciona pod dywan, jest porządek i nikt nie narzeka. Czyżby?

Czarno-białe baletnice w tańcuHomer Bryan znalazł rozwiązanie dla rzeszy ludzi, którym nie odpowiadało noszenie cielisto różowych rajstop. Antidotum jest hiplet – połączenie technik i choreografii baletu klasycznego z muzyką hip-hopową bądź R&B. Muzyka, która wprowadza do tańca więcej luzu i oddechu, nie zwalnia jednak z ciężkiej pracy swoich tancerzy. Muszą mieć perfekcyjnie opanowany warsztat techniczny baletu klasycznego i ćwiczyć co najmniej 4-5 razy w tygodniu. Muzyka jest tylko dodatkiem, kartą przetargową dla uwolnienia swojego koloru skóry.

Czarnoskóry mężczyzna i kobieta w pozie baletowej

Muzyka zmieniła się kolosalnie od XVIIw. także i balet musi nadgonić stracony czas i aby dorównać musi otworzyć się na to, co obecnie chcą robić młodzi ludzie. A oni przecież chcą tańczyć – niezależnie od tego skąd pochodzą. Hiplet nie tylko zmienia znaczenie baletu, ale też to, co to znaczy być tancerzem baletowym. Rewolucja związana z tym tańcem odbywa się nie na deskach teatrów, a przede wszystkim w naszych umysłach.

Tekst: Sara Leszczyńska

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera