Hasztag lans

Bierzecie udział w fejsbukowych łańcuszkach?

Kiedyś wysyłano sms-y o treści POMAGAM, licytowano dziwne przedmioty, należące do gwiazd (pomyślcie, że jest na świecie osoba, która zapłaciła grube tysiące za niedojedzony przez Justina Timberlake’a tost, serio). I właściwie nadal tak się robi, tylko, że teraz są jeszcze internety, a z nimi sprawa wygląda dużo prościej. W zestawie małego filantropa są przede wszystkim zdjęcie/filmik i dobry hasztag.

Jakiś czas temu cały świat wylewał na siebie wiadra pełne wody z lodem w ramach wiadomej akcji. Idea była szczytna – po pierwsze chciano poinformować, że istnieje coś takiego jak stwardnienie zanikowe boczne, że ta choroba to istny horror, a pacjenci są w równym stopniu przerażeni, co niedofinansowani. Wiadro z lodem wyglądało kretyńsko, dopóki ktoś w końcu nie zabawił się w pomysłowego Dobromira i nie ogarnął, że tuż po takim „zmrożeniu” człowiek zdrowy na chwilę ulega paraliżowi, mogąc przez sekundę poczuć się jak chory na ALS. Byli oczywiście tacy, którzy internety ogarniają powoli, więc nie od razu załapali, że nie, nie chodzi o zaproszenie na kolację (cały wysyp polskich splashów) albo, że polewanie się wężem ogrodowym na działce wujka Franka to nie do końca to. Generalnie do tego momentu jestem w stanie dać całej akcji mocne 7/10 – za jakikolwiek związek zadania z problemem (kostki lodu vs. paraliż chorego), za mnóstwo tekstów, które upowszechniały temat, za faceta, który nazywa się Anthony Carbajal.

Po początkowej dezorientacji, jak już wszyscy zrozumieli, że łańcuszek nie ma tego samego źródła co picie piwa na akord (polski ZŁY internet), zobaczyli Billa Gatesa, który moczy swoją koszulę wartą pewnie więcej, niż jesteście w stanie sobie wyobrazić, i króla FB starannie dobierającego, gdzie pokazuje swoją wartą miliardy twarz, Ice Bucket zrobił się bardziej sensowny.

Potem przyszły splashe dziwne, pseudoryginalne (jakby w akcji charytatywnej istniała paląca potrzeba manifestacji buntu); moją prywatną wisienką na torcie tej żenady są barchanowe majtki znanej skądinąd celebrytki – Rafalali. Zgodnie z zasadą, co zostało zobaczone, odzobaczyć się nie da, trwam w traumie.

Ice Bucket było więc takie sobie, ale tak czy siak, to już przeszłość, bo teraz mamy Wake Up Call. Wam pewnie też do tej pory kojarzyło się to tylko z tytułem piosenki Maroon 5. I myślę sobie, że Adam Levine to przecież nie jest złe skojarzenie. Wszechświat ma jednak dla nas lepszy plan niż my sami, w związku z czym powstała kolejna akcja. Tym razem UNICEF, syryjskie dzieci i gwiazdy, które cykają sobie selfie tuż po przebudzeniu. Zaspaną fotkę zrobili już m.in. Liam Nellson i Paris Hilton ze swoim pieskiem. Jaki związek mają domowe pielesze i dzieciaki z ogarniętej wojną Syrii? Ja zestawiając seksownie spoglądającą zza kołdry Naomi Campbell i tragedię kilkulatków z Bliskiego Wschodu, widzę przede wszystkim jakiś makabryczny żart, totalne pomieszanie pojęć i doklejam obrazek do pojęcia „dysonans poznawczy”.

Poszukajcie w Google, co się właściwie dzieje w Syrii, prześlijcie UNICEF-owi parę złotych, zamiast tego piwa, które normalnie byście wypili, tylko nie róbcie selfie, co?

http://huff.to/YpMARo
http://huff.to/YpMARo

 

http://bit.ly/1xPAUnc
http://bit.ly/1xPAUnc

 

http://bit.ly/1rt7buz
http://bit.ly/1rt7buz

 

http://nydn.us/1o9nz99
http://nydn.us/1o9nz99

 

tekst | Dominika Charytoniuk

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera