Koncepcja wystawy i logika wymiany
Wystawa Gold and Blood koncepcyjnie odwołuje się do kategorii site-specific. Malarstwo powiązane z aurą i obietnicą wyjątkowości zostaje umieszczone w strukturze instytucjonalnej, której funkcją jest standaryzacja wartości. Salon Goldenmark jest przestrzenią certyfikacji, weryfikacji i przeliczenia, gdzie obraz traci status czystego przedmiotu kontemplacji i zostaje wprowadzony w logikę wymiany.
Wartość jest tutaj cechą rzeczy, a nie rezultatem historii napięć społecznych, wojen i pracy. Obraz zostaje zderzony z procedurą autentyczności – czy jest ona bardziej wiarygodnym gwarantem nadawania wartości niż samo doświadczenie sztuki? Aura sztuki konfrontuje się z kursem. Wystawa odsłania mechanizm w polu reprezentacji: ikoniczne kobiece postaci funkcjonują jako znaki o wysokiej płynności kulturowej, krążące w obiegu spojrzenia jako materie zdolne magazynować pragnienie, prestiż i normę. Wizerunek produkuje wartość poprzez widzialność, rozpoznawalność, a zarazem maskuje koszt i warunki własnego istnienia (historyczne reżimy przedstawiania, dyscypliny ciała, ekonomie pożądania, status) — jak czytamy w tekście kuratorskim Karoliny Kliszewskiej.
Sylwetka artysty i praktyka kuratorska
Maciej Szupica to artysta interdyscyplinarny, którego twórczość stanowi jeden z najbardziej frapujących procesów ewolucyjnych w polskiej sztuce współczesnej. Absolwent gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych, przez dekady definiował język polskiej grafiki, reżyserii oraz wideoklipu, budując pozycję wizjonera balansującego na styku popkultury i sztuki wysokiej.
Jego obecna praktyka malarska to świadomy powrót do korzeni. To przejście jest wyrazem poszukiwania autentyczności, który staje się fundamentem nowej narracji. Pozycja artysty na rynku jest ugruntowana przez lata nieszablonowych projektów wizualnych, ale to malarstwo, przesiąknięte estetyką noir i filmem, staje się dziś jego najmocniejszym medium. Szupica prezentuje świat bohaterek niezależnych, świadomych swojej siły i mroku, których postacie wyłaniają się z gęstego, surrealistycznego świata. Poprzez implementację złota, artysta nobilituje ich doświadczenia, nadając płótnom niemal sakralny charakter.
Karolina Kliszewska to jedna z najbardziej wyrazistych postaci współczesnego kuratorstwa, która w swojej praktyce zawodowej redefiniuje relację między dziełem, artystą a odbiorcą. Jako założycielka Cliché Gallery, od lat buduje standardy selekcji artystycznej ze zrozumieniem mechanizmów kultury wizualnej. Jej unikalne podejście opiera się na metodzie performatywnej.
Wywiad: Powrót do źródła
Ada Zoń: Maćku, Twoją drogę do malarstwa określiłabym jako „powrót do domu okrężną drogą”. Dlaczego po latach sukcesów w wideo i grafice, poczułeś głód pędzla?
Maciek Szupica: Jestem osobą poszukującą i nie potrafię oddać się jednej dziedzinie. Fascynuje mnie podejście Fluxusu, gdzie każda materia to droga do eksploracji. Początkowo bałem się tego powrotu do malarstwa. Jednak okazało się, że mój umysł przetwarzał to w tle. Dziś odkrywam na nowo kreskę, kolory i czuję, że stałem się bardziej wrażliwy na malarskie działania.
Skąd u Ciebie fascynacja kobietami? Dlaczego to one są głównymi bohaterkami Twojego świata?
M: Po prostu mnie intrygują. Jako mężczyzna obserwuję kobiety od zawsze. Interesuje mnie ich psychologia, sposób postrzegania świata, ich wrażliwość. Widzę w ich twarzach, przeżyciach i gestach prawdę o przetrwaniu. Maluję je, bo w męskim świecie mają trudniej, więc zasługują na szczególną uwagę. Czasem przedstawiam ich cielesność, ale wynika to z podziwu. To mój hołd dla ich siły. Dlatego oddaję im przestrzeń w moich obrazach, by ich wielowymiarowość została dostrzeżona.
To pytanie, które nasuwa się, patrząc na wybór miejsca wystawy: Ile jesteśmy warci? W przestrzeni Goldenmark brzmi niemal prowokacyjnie.
M: Wybór Goldenmark prowokuje to pytanie. W czasach, gdy wartość określa się natychmiast, ja szukam bardziej podskórnie. Malując, pytam: co naprawdę nas określa – sukces czy to, co przetrwaliśmy? Moje bohaterki, kobiety z bagażem, są dla mnie najcenniejsze, bo ich siła jest prawdziwa. W Goldenmark, obok złota, pokazuję to, co uważam za jeszcze wartościowsze niż złoto – autentyczną siłę tych kobiet.
Porozmawiajmy o prestiżu. Czy obracanie się w świecie sztuki i luksusu nie zniekształca obrazu tych kobiet?
M: Wręcz przeciwnie, prestiż to wyostrza. Tematyka, którą poruszam, stoi w kontraście do poszukiwań luksusu. Ale właśnie taki kontrast czyni przekaz ciekawszym. To nie luksus definiuje te kobiety. To one nadają prawdziwą wartość tej wystawie – w przestrzeni, gdzie złoto symbolizuje bogactwo, to ich autentyczność nadaje głębszy sens.
Jak odnajdujesz się pomiędzy stereotypowym, męskim światem wielkich pieniędzy a kobiecą niezależnością?
M: Zawsze lubiłem działać trochę na przekór, stać w opozycji. W tym przypadku moje malarstwo jest w kontraście do wnętrza i poszukiwań Goldenmark. Jednak właśnie taka różnica perspektyw zawsze mnie intrygowała. Dlatego dostrzegłem w tym pewną przewrotność i bez trudu się w tym zestawieniu odnalazłem.
Czym dla Was jest „Nowa Era Kobiet”, o której poniekąd opowiada wystawa?
M: Nowa era kobiet pokazuje, że walka nadal trwa. Kobiety powinny mieć większy wpływ na ważne kwestie, a ich prawa muszą być respektowane. W świecie, gdzie wciąż dominują mężczyźni, prowadząc wojny i stosując przemoc, potrzebna jest rzeczywista równowaga, a nie pozory. To niebywałe, że w dzisiejszych czasach kobiety wciąż muszą upominać się o pełne równouprawnienie.
Czy to próba zdefiniowania współczesnej kobiecości?
M: Nie wiem, czy to próba zdefiniowania współczesnej kobiecości. Moje malarstwo to subiektywna obserwacja tego, co jest od dawna obecne. Współczesna kobieta, tak jak i wcześniej, jest złożona. Jej wrażliwość od zawsze była wielowymiarowa. Ja staram się jak najdobitniej oddać to, jak ją czuję, ale jednocześnie zostawiam przestrzeń na indywidualną interpretację widza.
Maćku, Ty używasz złota w swoich pracach, a teraz wystawiasz je w miejscu, które złotem żyje. To przypadek?
M: Kiedy pojawił się pomysł wystawy w Goldenmark, to był kolejny kontrast, z którym postanowiliśmy się zmierzyć. Z Karoliną Kliszewską stwierdziliśmy, że to świetny pretekst, żeby nawiązać do złota, którego używam w malarstwie. Stosuję je w podmalówkach – to barwa, z której staram się wydobywać emocje, głębię i kolor.
Słyszałam, że w procesie twórczym nie uciekasz od nowoczesnych technologii, od AI. Jak to się ma do klasycznego malarstwa?
M: Nowe technologie zawsze mnie intrygowały. Tak jest i w przypadku AI, które traktuję jako szkicownik. Klasyczne malarstwo zawsze miało różne formy, które je inspirowały – i w tym przypadku również AI jest dla mnie taką inspiracją. Traktuję malarstwo jako narzędzie do komunikacji – używam klasycznej techniki malarstwa olejnego, ale w niej szukam przestrzeni na własny, nowoczesny wyraz. To jest dla mnie sposób, by klasyczna technika mogła odzwierciedlać nowy sposób myślenia i wchłaniać te nowe technologie, nie tracąc jednocześnie swojej głębi.
Dziękuję za rozmowę.
Wernisaż: 05.03.2026, godz. 19:19
Miejsce: Galeria Goldenmark, ul. Plac Konstytucji 6, Warszawa
Czas trwania: 06.03.2026 do 27.03.2026
Artysta: Maciej Szupica Instagram | Facebook
Kuratorka: Karolina Kliszewska
Wywiad przeprowadziła: Ada Zoń
Zdjęcia obrazów: Robert Ceranowicz
Zdjęcie wyróżniające: Łukasz Klimek
Koordynacja: Diana Stajszczak
Autor grafiki: Piotr Paluch
Opracowanie: Redakcja HIRO










![Marta Bijan opisuje koniec świata w „Jutro już było” [recenzja] Marta Bijan opisuje koniec świata w „Jutro już było” [recenzja]](https://hiro.pl/wp-content/uploads/2025/11/Marta-Bijan-opisuje-koniec-swiata-w-„Jutro-juz-bylo-recenzja-218x150.jpg)

