Garry Winogrand – potrecista amerykańskiej ulicy by #MIUMAG

 

fot. Garry Winogrand
fot. Garry Winogrand

 

Garry Winogrand, bo o nim mowa, uczynił z miejskiego życia temat bezkresnego reportażu, w którym niezmordowanie portretował codzienność Amerykanów od Nowego Jorku aż po Los Angeles. Jego nazwisko, dokładnie 20 lat po śmierci, ma szanse na nowo zostać spopularyzowane, a wszystko za sprawą wystawy, która do Nowego Jorku przybyła prosto z archiwów Museum of Modern Art w San Francisco oraz National Gallery of Art w Waszyngtonie.

 

fot. Garry Winogrand
fot. Garry Winogrand

 

fot. Garry Winogrand
fot. Garry Winogrand

 

Winogrand urodził się w 1928 roku na nowojorskim Bronxie w robotniczej rodzinie żydowskiej. Jego zainteresowania od samego początku były artystycznie ukierunkowane, więc nikogo nie zdziwił wybór kierunków studiów – malarstwo w City College oraz fotografia na Columbia University. Pierwsze istotne prace powstały na początku lat 50., wśród nich schwycona od tyłu plażowa scena na Coney Island, która mimo odmiennego w porównaniu z późniejszymi fotografiami charakteru, do dziś jest uważana za jedną z najciekawszych z jego portfolio. Artystyczny, pełen podróży i ciekawych znajomości lifestyle Winogranda biegł równolegle z zawirowaniami życia uczuciowego. Na przestrzeni 20 lat, od 1952 do 1972 roku zdążył ożenić się aż trzykrotnie, tyle samo razy zostając ojcem.

 

fot. Garry Winogrand
fot. Garry Winogrand

 

fot. Garry Winogrand
fot. Garry Winogrand

 

Lata 60. i 70., w czasie których rozwinął się jako uliczny potrecista przypadkowych scen, przyniosły mu rozgłos i uznanie. Aż trzykrotnie otrzymał granty Guggenheim Fellowship, dzięki którym mógł podróżować przez Amerykę i rozwijać się artystycznie. W międzyczasie osiągnął niemożliwe, stając się ulubieńcem Johna Szarkowskiego, który przez prawie 30 lat piastował stanowisko dyrektora fotografii w MoMA, regularnie wspierając Winogranda pozytywnymi recenzjami i pomagając w organizacji wystaw. A ten, przez cały ten czas uparcie walczył o pozbycie się etykietki ulicznego fotografa, która wyjątkowo go irytowała, o czym niejednokrotnie wspominał w wywiadach, używając ostrego, ciętego języka. Był pewny siebie, swojego talentu i technicznych umiejętności, momentami nawet bezczelny, co (zważywszy na sukcesy) było uważane za w pełni uzasadnione.

 

fot. Garry Winogrand
fot. Garry Winogrand

 

fot. Garry Winogrand
fot. Garry Winogrand

 

fot. Garry Winogrand
fot. Garry Winogrand

 

Eksperci, podsumowując artystyczne dokonania Winogranda, zwracają uwagą na jego niesłuchaną płodność (zostawił 6600 rolek filmowych, na niektórych nawet po 250 zapełnionych klatek), przy jednoczesnym braku chęci do edycji i drukowania zdjęć. Wywoływanie prac i tworzenie albumów absolutnie nie było jego domeną – przez całe życie skupiał się na samym procesie twórczym w oderwaniu od choćby możliwości zaangażowanie się w organizację prezentowania jego efektów. Mimo to, dzięki wsparciu kuratorów, redaktorów i mecenasów jeszcze za życia wydano cztery potężne albumy z jego fotografiami, w tym rewelacyjną Public Relations, ukazującą w przewrotny, nowatorski i bardzo intrygujący sposób interakcje ludzi i mediów.

 

fot. Garry Winogrand
fot. Garry Winogrand

 

fot. Garry Winogrand
fot. Garry Winogrand

 

Jak poinformował kurator najnowszej wystawy, Leo Rubinfien, najnowsza ekspozycja w Metropolitan Museum of Art obejmuje również ujęcia powstałe tuż przed nagłą śmiercią artysty, czyli na początku lat 80. Zostały one po raz pierwszy wywołane, stając się fantastyczym uzupełnieniem galerii prezentującej łącznie 175 fotografii zrobionych w Nowym Jorku, Teksasie, Los Angeles, Chicago, Waszyngtonie oraz Miami. Zdcydowaną większość funduszy niezbędnych, by z rozmachem zorganizować wystawę, przekazał Bob Fisher – biznesmen, syn założycieli GAP oraz Banana Republic. Dodatkowo przedsięwzięcie wsparli i pobłogosławili rosyjski filantrop Leonard Blavatnik, a także kolekcjonerka Estrellita Brodsky. Uzupełnieniem ekspozycji są warsztaty z ulicznej fotografii inspirowane pracami Winogranda. Odbędą się w sobotę 12 lipca od 10:30 a.m. do 4:30 p.m. Wystawę można oglądać do 21 września.

 

Agata Stefanowicz & Weronika Woronowska

 

baner-pod-artykuł-MIUMAG-HIRO

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera