Fotograf pokazał, jak aplikacje do edycji wyglądu ranią nas samych. Efekt „selfie harm”

Zdjęcie kobiety przed retuszem i po

Życie w erze Instagrama i pozostałych mediów społecznościowych wiąże się z wieloma skomplikowanymi kwestiami. Jeden fotograf postanowił pokazać, jak ranimy samych siebie używając coraz to bardziej, chociaż pozornie, kreatywnych filtrów.

Projekt stworzony przez fotografa Rankinego opiera się na prostej idei. Po zrobieniu pierwszego portretu uczestnicy otrzymali 5 minut na edycję zdjęcia w aplikacjach, które zwykle używają zanim wstawią zdjęcie na Instagram.

Seria została nazwana selfie harm i ma na celu skupić uwagę widzów na problemie, który tworzymy sami — próbując stać się kimś, kim nie jesteśmy.

Ludzie próbują naśladować swoich idoli — większe oczy, gładsza skóra, mniejszy nos — to wszystko mamy na wyciągnięcie ręki przy pomocy jednej aplikacji. Czas zwrócić uwagę na problem zaburzonego wizerunku nas samych, rosnącego smutku i lęków z tym związanych — mówi Rankin.

Zobacz również: Instagram zabija kreatywność, a my stajemy się hordą klonów?

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera