Filmy dobrze ubrane

#1 „Buddenbrookowie. Dzieje upadku rodziny” reż. Heinrich Breloer 2010

1 (1)

To film, który lepiej oglądać z założeniem, że patrzymy na obraz, a nie śledzimy jakąkolwiek opowieść. Monumentalna historia zamożnej rodziny kupieckiej z powieści Tomasza Manna dostarcza wielu okazji do wywrotek i mielizn scenariuszowych. Niestety tylko poprawne dialogi i postacie nakreślone z przeciętną głębią przekazu to większość z tego, co można powiedzieć o fabule filmu. Wyzbywszy się ambicji dorównania literackiemu pierwowzorowi, „Buddenbrookowie” zachwycają zdjęciami. Ich autorem jest Gernot Roll.

#2 „Zakochany Molier” reż. Laurent Tirard 2007

2

Opowieść o późniejszym autorze „Świętoszka” i grupie jego przyjaciół to iście hipsterska historia o tym, jak sobie poradzić w wielkim mieście, gdy na początku nikt Cię nie docenia. To, że nie płacą nie jest zresztą największym problemem, bo bardziej palący jest taki, że za długi trafiłeś do więzienia. Dla fanów trudnych początków, finezyjnych wąsów i panów z długimi włosami.

#3 „Janosik. Prawdziwa historia” reż. Agnieszka Holland 2009

3

Ambicją reżyserki było przedstawienie legendarnego rozbójnika, co to zabierał bogatym, by dać biednym z dbałością o prawdziwość przekazu. Janosika chciano odbrązowić i uczłowieczyć. Za interesującą koncepcją nie poszły jednak walory artystyczne, które byłyby w stanie konkurować z pierwotną ekranizacją tej zbójeckiej opowieści. Plejadzie polskich gwiazd i czeskiemu głównemu bohaterowi z pewnością nie udało się zastąpić niezapomnianej kreacji Marka Perepeczki. Mit trzyma się mocno, a film pozostaje dowodem na to, że reinterpretacje symboli popkultury to zadanie trudniejsze niż mogłoby się wydawać.

#4 „Anna Karenina” reż. Joe Wright 2012

4

O tym filmie było głośno na długo przed wejściem na ekrany. Kultowa powieść Lwa Tołstoja ekranizowana była przecież przynajmniej kilkanaście razy. Kręcono nosem na wybór odtwórczyni głównej roli. Bo gdzie Keirze Knightley do Sophie Marceau, która zachwycała w produkcji z 1997 roku. Część obaw okazała się słuszna, ale znajdzie się wielu takich, którzy zafascynowani brytyjską aktorką w imponującym futrze, dorzucą jeszcze parę komplementów dotyczących wierności literackiemu oryginałowi i rezygnacji z przesadnego nadęcia.

#5 „Robin Hood” reż. Ridley Scott 2010

5

Zmieniamy poetykę i tematykę. Zamiast napuszonych sukni – kolczugi. W miejsce wystawnych sal balowych –naturalne plenery. Bez dorożek, za to z końmi, na których jeździć trzeba choćby na oklep. Ridleya Scotta, który odpowiada za ekranizację, przedstawiać nie trzeba nikomu. Robin Hood, w którego wcielił się Russel Crowe, to w tej wersji prawdziwy twardziel i mężczyzna z przeszłością. Człowiek z krwi i kości dobrze komponujący się z drobiazgową scenografią, stanowiącą wierny powszechnym wyobrażeniom obraz lasu Sherwood z epoki.

Tekst | Dominika Charytoniuk

Zdjęcia | Filmweb.pl

Komentarze
Filmy dobrze ubrane
Oceń artykuł