
Internetowy rap ery TikToka nie musi opowiadać historii. Od razu idzie na zwarcie, wejście przesterowanym basem, rozwalenie rytmu. Refren brzmi jak powiadomienie. Całość znika, zanim zdążycie zapytać: dobra, ale o ch… chodzi?
Dobrym pretekstem do tej rozmowy jest Che i jego EP-ka EMPTY CLIP. Projekt ukazał się po jego występie na Lyrical Lemonade’s Summer Smash Festival. Czyli dokładnie tam, gdzie rap spotyka się z internetowym tempem, festiwalowym chaosem i publicznością żyjącą jednocześnie pod sceną i w feedzie.
Przesłuchałem EMPTY CLIP i pierwsza myśl była prosta: jeżeli uważacie, że nowy rap jest przeładowany, za ciężki i pełen dzieciaków drących się przez autotune, to może nie sprawdzajcie wymienionych niżej teledysków. Serio. To was dobije. A jeśli właśnie tego szukacie, to jesteście w domu.
Nie chodzi tylko o jedną premierę. Bardziej o szerszy objaw. Pewien wycinek młodego rapu coraz częściej brzmi jak przeciążony telefon: glitch, przester, nagłe cięcia, bas robiący za emocję i flow traktowane bardziej jak tekstura niż klasyczna wypowiedź. Twórcom tak zwanej prawdziwej muzyki odradzam sprawdzanie poniższych klipów. Prrt!
Od tego zaczynamy: Che i EMPTY DA CLIP
Cała ta rozmowa zaczyna się od Che i numeru EMPTY DA CLIP, który w sieci funkcjonuje bardziej jak snippet, impuls i zapowiedź świata niż klasyczny teledysk prowadzony od sceny do sceny. To ważne, bo właśnie w takim obiegu najlepiej słychać logikę współczesnego internetowego rapu: krótki format, natychmiastowe uderzenie, mocny bas, nerwowy montaż i energia, która ma złapać słuchacza zanim zdąży przewinąć dalej.
Ten klip dobrze ustawia całą estetykę EMPTY CLIP. Nie chodzi w nim o spokojne tłumaczenie, kim jest bohater i dokąd prowadzi historia. Chodzi raczej o stan: przeciążenie, pewność siebie, chaos, cyfrowe spięcie i ten rodzaj refrenu, który działa jak powiadomienie wracające w głowie po zamknięciu aplikacji.
Dlatego EMPTY DA CLIP warto potraktować jako punkt wejścia do całej rozmowy. Dopiero od niego sensownie przejść do szerszego tematu: rapu, który coraz częściej nie opowiada linearnie, tylko działa fragmentem, obrazem, basem, przesterem i natychmiastowym rozpoznaniem energii.
CHE – EMPTY DA CLIP (SNIPPET/MUSIC VIDEO) na YouTube
Tutaj cała EP-ka
Internetowy rap ery TikToka nie musi już tłumaczyć wszystkiego
Przez lata rap kojarzył się z opowieścią. Zwrotka miała prowadzić słuchacza przez miejsce, konflikt, charakter i puentę. To oczywiście nadal działa i nigdzie nie znika. Ale rap ukształtowany przez logikę TikToka przesuwa środek ciężkości. Zamiast opowieści coraz częściej dostajemy stan. Zamiast linearnej narracji: impuls.
W takim graniu liczy się to, czy numer ma energię rozpoznawalną po dwóch sekundach. Czy da się go pociąć, zapętlić, wrzucić w edit, przeskrolować i wrócić. To nie znaczy, że muzyka jest pusta. Raczej mówi innym językiem: bardziej nerwowym, bardziej skompresowanym, mniej cierpliwym.
Che pasuje do tej rozmowy, bo EMPTY CLIP pojawia się jako szybka reakcja na festiwalowy moment. Najpierw Summer Smash, potem projekt. To dynamika bardzo współczesna: wydarzenie, reakcja, plik w sieci, natychmiastowy obieg.
Glitch, rage i bas jako język nowej generacji
Hasło electro-rage-rap brzmi trochę jak etykieta wymyślona przez kogoś, kto za długo siedział w playlistach, ale coś w nim jest. Chodzi o rap, który bierze z elektroniki napięcie, z rage’u agresywną energię, a z internetu logikę fragmentu. Nie buduje świata realistycznie. Raczej odpala go na cito.
Bas w tej estetyce nie jest tylko fundamentem bitu. Jest komunikatem. Mówi: jesteśmy w środku przeciążenia. Glitch nie jest ozdobą, tylko sposobem pokazania nastroju. Cięcia, przestery i cyfrowe szarpnięcia brzmią jak codzienność człowieka, który ma w głowie kilka aplikacji naraz, trzy rozmowy, mema, snippet i powiadomienie znikające po chwili. To wszystko jest tak powtarzalne, że na ucho nie wiadomo czyj numer leci. Jedno wielkie przesterowane, drące japę gówno?
No dobra, można się na to krzywić. Można powiedzieć, że to żaden rap, bo mniej opowiada, mniej wyjaśnia, mniej trzyma się starego porządku. Ale takie narzekanie często przegapia prostą rzecz: forma zmienia się wtedy, kiedy zmienia się sposób słuchania. A młodzi słuchacze nie dorastali przy jednym kanale przekazu. Dorastali w hałasie.
5 teledysków, które warto sprawdzić obok Che
Jeśli EMPTY CLIP was wciągnęło, warto sprawdzić pięć teledysków, które pomagają zrozumieć podobny język: przesterowane bity, ogromny bas, autotune, krótkie formy, internetowy chaos i energię rage rapu. Nie każdy z tych numerów brzmi identycznie jak Che, ale każdy pokazuje, skąd bierze się ta estetyka.
Trippie Redd feat. Playboi Carti – Miss The Rage
To jeden z najważniejszych punktów odniesienia dla współczesnego rage rapu. Miss The Rage pokazuje, jak ogromny, syntetyczny bit i powtarzalna energia mogą działać mocniej niż klasyczna narracja. Carti pojawia się tu nie tyle jako opowiadacz historii, ile jako figura, głos i impuls.
Yeat – COMË N GO
Yeat najlepiej pokazuje, jak rap może działać bardziej jak system znaków niż klasyczna opowieść. Liczy się brzmienie słów, adliby, ciężar basu i slang, który często bardziej buduje atmosferę niż prosty komunikat. To muzyka, która brzmi jak czat, gra, klub i przeciążony laptop odpalone jednocześnie.
Ken Carson – Lord Of Chaos
Ken Carson idzie w stronę jeszcze bardziej skondensowaną. Jego numery często są krótkie, ostre i zbudowane na energii, która ma uderzyć natychmiast. To dobre wejście dla tych, którzy chcą zrozumieć, dlaczego w tym nurcie powtórzenie, prosty refren i agresywny bit potrafią znaczyć więcej niż rozbudowana zwrotka.
Destroy Lonely – screwed up
Destroy Lonely jest mniej wybuchowy niż Ken Carson, ale bardzo ważny dla tej samej estetyki. U niego internetowy rap częściej skręca w chłód, stylizację i nocny klimat. To muzyka, w której emocje są schowane pod warstwą autotune’u, basu i pozornie obojętnego flow.
OsamaSon – off that!
OsamaSon dobrze pokazuje, jak ta energia schodzi jeszcze niżej, do bardziej surowego, chaotycznego obiegu. Tu nie chodzi o dopracowaną radiową formę, tylko o natychmiastowy efekt: bas, krzyk, powtarzalność, brudny miks i wrażenie, że numer zaraz się rozpadnie. Właśnie w tym napięciu jest jego siła.
To nie koniec rapu, tylko inny tryb słuchania
Łatwo uznać taki rap za chaos bez treści. Tyle że chaos też może być treścią, jeśli dobrze opisuje świat, w którym powstaje. EMPTY CLIP Che nie jest więc tylko kolejną krótką premierą z internetu. Jest dobrym przykładem tego, jak rap zmienia język, kiedy jego naturalnym środowiskiem staje się feed, snippet, festiwalowy klip i natychmiastowa reakcja.
Nie każdy musi to lubić. Nie każdy musi chcieć słuchać basu, który brzmi jak przeciążony głośnik i emocji schowanych pod warstwą autotune’u. Ale trudno udawać, że to przypadkowy hałas. To raczej muzyka pokolenia, które nauczyło się mówić skrótem, cięciem, powtórzeniem i przesterem.
I może właśnie dlatego taki rap działa. Nie tłumaczy wszystkiego. Nie prowadzi za rękę. Wchodzi, robi zwarcie i znika. A po chwili okazuje się, że ten refren dalej siedzi wam w głowie.