„Dekalog Spolsky” to odpowiedź Mery Spolsky na nasze odwieczne pytanie „jak żyć?” [RECENZJA]

Dziewczyna w czerwonej bluzie z kapturem

Mery Spolsky to bez wątpienia jedna z najbardziej godnych uwagi postaci na polskiej scenie muzycznej. Jakie są nasze wrażenia po odsłuchaniu drugiej płyty artystki, zatytułowanej Dekalog Spolsky?

Nasza miłość do Mery Spolsky trwa już od kilku ładnych lat. Pierwsza wzmianka o artystce pojawiła się u nas w styczniu 2017 roku, przy okazji utworu Vixena Romantyczna miłość, gdzie Mery miała swój gościnny udział. We wrześniu tego samego roku swoją premierę miał debiutancki album Mery Spolsky – Miło było pana poznać, który nie ukrywamy – do dzisiaj gości w naszych głośnikach. Po wielu publikacjach, dwa lata później, witamy się z drugim albumem, czyli Dekalogiem Spolsky.

Wielokrotnie podczas wywiadów mających miejsce w przerwie między albumami, Mery wspominała, że koncepcja na drugą płytę zmieniała się z biegiem czasu i doświadczeń. Efektem tego jest Dekalog Spolsky, czyli zbiór 10 życiowych zasad zaklętych w 10 piosenkach. Płyta w całości została wyprodukowana przez producenta muzycznego No Echoes, który od kilku miesięcy towarzyszy Mery podczas koncertów, na których artystka prezentowała przedpremierowo utwory z nadchodzącej płyty. Mowa tu o FAK, Bigtoce oraz Technosmutku.

Dekalog Spolsky otwiera, podobnie, jak w przypadku debiutanckiej płyty krótkie intro, w którym Mery wita się ze słuchaczami, pokrótce tłumacząc ideę albumu. Dekalog to zbiór zasad w obowiązującym środowisku – w tym wypadku, środowisku Spolsky. Jak już wspomnieliśmy, Mery stworzyła dziesięć przykazań Spolsky, którym odpowiada 10 utworów znajdujących się na płycie.

Dzień dobry, very much
Szczęść noże, słowa tworzę
Bo ja lubię dużo jeść
I niecenzuralną treść

Trochę Ups!, trochę Au!
Chciałabym zobaczyć szał
Dziesięć zasad ci przedstawiam
I w dekalog je zestawiam

Przykazanie pierwsze: Nie będziesz mieć imprez zbędnych przede mną. W głośnikach rozbrzmiewa Mazowiecka Kiecka. Kawałek ten to połączenie disco i elektro z warszawską ulicą Mazowiecką i tytułową kiecką w roli głównej. Mimo tanecznego bitu nie jest to utwór opiewający imprezowy styl życia, a raczej biorący pod lupę zjawisko piątkowego imprezowania i sobotniego kaca, stawiając znak zapytania, czy wlewanie w siebie morza szotów w ciasnym klubie to na pewno, czego potrzebujemy, by funkcjonować.

Po tym przychodzi Bigotka, czyli drugi singiel z najnowszej płyty, do którego klip wyszedł w dniu premiery albumu – 27 września. Bigotka, jak już wspomnieliśmy pojawiała się podczas letnich koncertów Mery i jeśli mielibyśmy stworzyć nasze TOP 3 utworów z Dekalogu Spolsky, na pewno by znalazła się na nim Bigotka. Towarzyszy jej przykazanie: Nie będziesz wzywać byłych twych nadaremno. Bigotka to ciastko serwowane w warszawskiej cukierni Lukullus i to właśnie pewien wieczór spędzony w tym miejscu zainspirował Mery do stworzenia hymnu pełnego niedopowiedzeń, słodkiego uczucia satysfakcji i zemsty, chociaż ta jak wiemy, nie ma większego sensu. A jeśli już was taka potrzeba dopadnie, odpalcie na całego Bigotkę i przegryźcie przeszłość słodkim ciastkiem!

Na płycie nie mogło zabraknąć także wspomnienia o Mamie Spolsky, czyli Ewie. Po czwarte: pamiętaj, aby Ewę święcić. Szafa Meryspolsky to pełen emocji utwór, który jest hołdem dla świętej pamięci Ewy, listem Mery do mamy, z którą wymyśliła swój sceniczny pseudonim i to ona zainspirowała ją do stworzenia własnej mini-marki odzieżowej Szafa Meryspolsky. Przy tym kawałku polecamy very much zaopatrzyć się w chusteczki.

Świeże oko schnie od ryku
Z szuflad słyszę kukuryku
Czy wyschły myśli i balsamy?
Nie pamiętam uśmiechu mamy

Czcij głowę swoją, czyli Sorry From The Mountain. Kontynuując myśl o stworzeniu TOP 3 z Dekalogu Spolsky, to kolejny utwór, który na pewno byśmy dołączyli do tej listy. Każda dziewczyna ma wierzyć w siebie – śpiewa Mery, przypominając nam, by nie poddawać się presji, kochać siebie i dbać o zdrową głowę. W podobnym klimacie wspomnianemu przełamywaniu stereotypów i przezwyciężaniu barier jest utwór Cieliste Rajstopy. To list do faceta, który uważa swoją partnerkę za zbyt temperamentną, a cieliste rajstopy są symbolem czegoś mdłego, nijakiego. My zdecydowanie nie wyobrażamy sobie Mery w takim cielistym wydaniu!

Przekleństwa, kolejny temat wzięty na warsztat Spolsky. Mowa tu o utworze KA, który sugeruje nam pewne słowo na tę literę, które czasami pada zbyt często. I tak myślimy, że KA to trzeci utwór, który znalazłby się w naszym TOP 3.

Przeklinam kulturalnie
Między k…a, a k…a różnica jest normalnie

Nie wściekaj się – kolejne przykazanie w Dekalogu Spolsky, któremu patronuje utwór Komiczna Dziewczyna. Każdy się wścieka i czasami dosłownie odlatuje w kosmos. Podróże te jednak nie kształcą, lecz prowadzą do samozagłady. Lepiej czasami pokazać po prostu… FAKA. Utwór FAK był pierwszym singlem zapowiadającym nowy album Mery i jest on wezwaniem do pokazania środkowego palca swoim zmartwieniom, obawom i hejtowi. Pamiętajcie: nie mówi się drugiej osobie źle, nie wolno tak!

Przedostatni utwór to przykazanie: Nie pożądaj instagrama bliźniego swego, czyli Blond Włosy. Żyjąc w dobie mediów społecznościowych i lajko-zamętu, warto pamiętać, że kluczem do szczęścia jest… lajkowanie samego siebie, bez względu na to, czy mamy blond włosy i smukłe nogi, czy też nie.

Płytę zamyka Technosmutek, niosąc ze sobą przykazanie dziesiąte: … ani żadnej myśli, która smutna jest. O ile intro zapraszało nas do odsłuchu płyty i tłumaczyło koncept Dekalogu Spolsky, o tyle Technosmutek podsumowuje warstwę muzyczną płyty, która jest pełna techno-inspiracji i syntezatorowych brzmień. Bonusowym utworem, który pojawił się na płycie jest wydany w tym roku Ups z gościnnym udziałem Igorilli.

A na koniec mojej płyty
Czekam grzecznie na zachwyty
Albo skargi i skowyty
Bo najgorzej to jak odbiór jednolity

Podsumowując, Mery Spolsky stworzyła płytę, która jest kolejnym dowodem na to, że trudno w Polsce o bardziej utalentowaną artystkę, która wkłada w muzykę całą siebie. Pisanie tekstów po polsku nie należy do łatwych zadań, wielu artystów unika tej ścieżki jak ognia. A Mery? Radzi sobie mistrzowsko, udowadniając, że można stworzyć teksty po polsku, których słucha się z przyjemnością i bez cienia zażenowania. Na oklaski zasługuje naturalnie także No Echoes za produkcję płyty, której warstwa muzyczna jest wielobarwna i na pewno nie daje słuchaczowi poczucia monotonii. A przypominając, naszymi TOP 3 z płyty są: Bigotka, KA oraz Sorry From The Mountain!

Dekalog Spolsky jest już dostępny w sprzedaży oraz wszystkich serwisach streamingowych, polecamy very much, dla nas 100/10!

A już 7 listopada Mery rusza w trasę Bigotka Tour – sprawdzajcie na fanpage’u daty i miejsca!

Zdjęcie wyróżniające: Grymuza

Komentarze
„Dekalog Spolsky” to odpowiedź Mery Spolsky na nasze odwieczne pytanie „jak żyć?” [RECENZJA]
Oceń artykuł