Dawid Podsiadło: Wciskanie sztuki między chipsy i marchewkę

„Annoyance and Disappointment” to nieco zaskakujący tytuł drugiej płyty Dawida Podsiadły. Gdy rozmawialiśmy, nie miał jednak powodów do irytacji czy rozczarowania. Powstał za to wywiad, w którym omówiliśmy zarówno większą muzyczną różnorodność następcy diamentowego debiutu, jak i nieoczekiwane pojawienie się Dawida w podręczniku do języka polskiego.

Czujesz się synem analogu?
Nie (śmiech). Nie chcę obrażać ludzi zakochanych w analogowym dźwięku i sprzęcie, ale sam jestem dość  zdigitalizowany. Rozumiem jednak, że pijesz do tytułu jednego z utworów na mojej płycie. Jego wersję demo nazywaliśmy Analog, bo tak ją przezwał jej kompozytor, klawiszowiec Michał Sęk. Potem jednak zrobiliśmy z tego kawałka zupełnie inny numer, oddając jednak hołd poprzednikowi. Stąd Syn analogu.

Zapytałem nawet nie tyle w odniesieniu do technologii, co raczej do Twojego podejścia do muzyki. Młodzi ludzie często kogoś naśladują, Ty konsekwentnie tworzysz coś autorskiego. Na swój sposób to staromodna postawa, taka… analogowa właśnie.
Fajnie, że tak to postrzegasz (śmiech). Ostatecznie zapewne łączę różne rzeczy, które pociągają mnie w muzyce. Dobrze byłoby mieć poczucie tworzenia czegoś oryginalnego, więc skoro twierdzisz, że tak jest, to nie będę protestować (śmiech).

Zastanawia mnie jeszcze jeden tytuł, tym razem całego albumu. Sugeruje on, że płyta to swoista odwrotność debiutu, ale nie znajduję na niej ani irytacji ani poczucia zawodu.
To prawda. Tytuł wymyśliłem jako kontynuację zdania postawionego na debiucie. Miało to posłużyć za klamerkę spinającą obie płyty, bardzo dla mnie ważne. Innego wyjaśnienia nie ma (śmiech). Tym bardziej, że w muzie z pewnością nie słychać, abym był zdenerwowany czy rozczarowany.

Dawid Podsiadło_FOTO_Lukasz_Zietek_8028 (2)

Powiadają, że drugi album jest tym najtrudniejszym.
Na etapie prac miałem mnóstwo wątpliwości, czy muzyka jest po prostu dobra. Przede wszystkim jednak starałem się robić wszystko tak, by po prostu być zadowolonym. Nie zastanawiałem się, jak płyta zostanie odebrana, wyszedłem z założenia, że jeżeli tylko mnie się spodoba, to znajdą się ludzie, którzy się w niej odnajdą. Generalnie jednak Annoyance and Disappointment nie było trudniejszą płytą od debiutu.

Biorąc pod uwagę, jak bardzo jesteś zajęty, znalazłeś dość czasu, aby usiąść, przemyśleć wszystko i – brzydkie słowo – zrobić płytę na spokojnie?
Czy „zrobić” to brzydkie słowo? Chyba nie (śmiech). Nie, nie czułem, że robię coś zbyt szybko albo że brakuje mi natchnienia. Inspiracji nie brakowało – przychodziła naturalnie, a wraz z nią powstawały dobre utwory, którymi chciałem się podzielić z innymi. Ogólnie bardzo podobają mi się teksty, jak nigdy wcześniej.

Napisałeś wszystkie sam?
Wszystkie oprócz jednego, Pastempomat, powstałego we współpracy z Karoliną Kozak.

Czy przez to Annoyance and Disappointment jest w większym stopniu Twoją własną wypowiedzią?
Nigdy nie korzystałem przesadnie z pomocy tekściarzy. Na pierwszej płycie wszystkie angielskie teksty były mojego autorstwa, a polskie napisała Karolina, niemniej jednak uważam, że pasują one do mnie i mogę się z nimi utożsamiać. Dziś na pewno pisanie po polsku przychodzi mi łatwiej. Czuję, że mówię w swoim imieniu, dlatego też pierwszy raz zająłem określone stanowisko. Chodzi o singiel W dobrą stronę, który opowiada nie o miłości lub innych uczuciach, ale o kwestii, która mnie swego czasu zirytowała.

Podoba mi się różnorodność płyty. Są na niej utwory taneczne, są rzeczy pobrzmiewające echem postpunka czy nowej fali, sporo jest popu z eksperymentalnym zacięciem… To wszystkie odcienie muzyki, jaka Ciebie interesuje?
Tak, to pewien miks wszystkiego, co mnie jara, przefiltrowany dodatkowo przez fascynację chłopaków, którzy ze mną grają. Bardzo mi odpowiada większa różnorodność nowego albumu. Obok ballad i ładnych piosenek, nawiązujących do debiutu, jest tu sporo utworów głośnych, szybkich… takich wyrywnych (śmiech). Mamy ten zadziorny dźwięk i to jest fajne.

Dawid Podsiadło_FOTO_Lukasz_Zietek_7874 (2)

[druga cześć wywiadu TUTAJ]

rozmawiał | Sebastian Rerak

zdjęcia | Łukasz Ziętek

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera