Mogłoby się wydawać, że większość z nas kierowców raczej wysoko ceni własne umiejętności. Widać to po zachowaniu na drogach. Oczywiście zdarzają się też osoby, które klasyfikują siebie jako średnich bądź też słabych kierowców i tych najbardziej cenię, bo oni przynajmniej nie stwarzają zagrożenia.
Mam prawo jazdy od wielu lat i zdążyłem nabyć doświadczenia oraz kilka razy porządnie najeść się strachu. Wiem, że rozpędzić auto to żadna sztuka, jednak trudniej nad nim zapanować gdy sytuacja wymknie się spod kontroli. Dlatego z wielkim zainteresowaniem wziąłem udział w BMW Driving Experience. Niech was nie zwiedzie temperament marki. Nie było to szkolenie z driftu, ani technik rajdowych, lecz z bezpiecznej jazdy.
Okazało się, że moja wiedza w ciągu jednego dnia znacznie się poszerzyła, głównie dzięki świetnym wykładowcom i ćwiczeniom praktycznym. Umówmy się, że nie każdy ma możliwości sprawdzić się w trudnych sytuacjach na drodze. Zazwyczaj takie egzaminy odbywają się przymusowo, gdy musimy ratować się z opresji. Nie jesteśmy zbyt chętni do trenowania poślizgów, czy hamowania “na krechę” swoim samochodem. Trochę szkoda opon, tarcz itp. i nie chcemy rozwalić auta, ćwicząc na najbardziej odludnym placu.
W ramach BMW Driving Experience warunki do ćwiczeń są idealne. Być może nawet zbyt idealne, zważywszy na fakt, że trenowałem na najlepszych modelach BMW, prosto z fabryki i na nowych oponach. Uwierzcie mi. Wasze auto się tak nie rozpędza i przede wszystkim tak nie hamuje. Oto skrót najważniejszych rzeczy, które zapamiętałem z BMW Driving Experience.
Kopiesz w hamulec na 100%
Czasami do skutecznego hamowania brakuje dosłownie kilku metrów. Dzieje się tak dlatego, że kierowcy, widząc niebezpieczną sytuację na drodze, wciskają hamulec na 70% a, nie na 100%. Gdy widzą, że hamowanie jest nieskuteczne, wciskają hamulec jeszcze raz i tym razem w podłogę, ale jest już za późno. Auto hamuje, ale brakuje dosłownie kilku metrów i uderzamy w przeszkodę.
Hamulec w podłogę i szarpnięcie kierownicą
Deszcz, jedziesz prostą drogą i nagle ktoś wyjeżdża ci tuż przed maskę. Wciskasz hamulec i liczysz na to, że uda Ci się zatrzymać, ale niestety jest za mało miejsca. Można powiedzieć, że sytuacja jest przegrana, ale nic bardziej mylnego. Dzisiejsze systemy ABS są już na tyle doskonałe, że pozwalają nawet w takich warunkach skutecznie manewrować autem i to przy bardzo ostrych ruchach kierownicą. Sam przetestowałem szarpnięcie kierownicy podczas hamowania na mokrej nawierzchni nawet o 90 stopni. Niewiarygodne, ale działa.
10 km/h robi wielką różnicę
Szarpak to urządzenie na torach manewrowych, które służy do wytrącania auta z jego kierunku jazdy. Jest to platforma, która może się raptownie przesuwać na boki. Przednia oś jest przepuszczana, a tylna zostaje szarpnięta w lewo lub w prawo. Służy to do wyrobienia właściwego odruchu w momencie gdy auto wpada w poślizg. Jedziemy w pełnym skupieniu, limit prędkości ustawiony na 50 km/h. Wyrywa tylną oś w lewo, robisz gwałtowny ruch kierownicą również w lewo i odzyskujesz kierunek jazdy. Minimalne opóźnienie i tracisz kontrolę, a auto kręci się dokoła.
Ale można się tego nauczyć. Robisz to ćwiczenie kilka razy i przy włączonych systemach kontroli trakcji po jakimś czasie udaje ci się zapanować nad autem. Następnie przełączasz limit prędkości na 60 km/h i… za każdym razem wpadasz w poślizg. Nawet przy tak małej zmianie prędkości prawie nikomu nie udaje się wyprowadzić auta z poślizgu, chociaż zaledwie 10 km/h wolniej wszystkim się udawało.
Patrz na drogę, nie na telefon!
Jedną z najczęstszych przyczyn wypadków obecnie nie jest stan dróg czy pijani kierowcy. Największym problemem jest rozkojarzenie podczas jazdy. Dzisiejsze auta oferują nam masę opcji, które możemy edytować, systemu audio, mapy i milion innych dodatków. Każdy lepszy samochód ma już ekran dotykowy, który trudno ominąć wzrokiem. Aż się prosi, żeby coś poklikać. Ale pamiętajmy jeszcze o telefonie. Niezależnie od możliwości sparowania go z autem, jest on źródłem ciągłych powiadomień.
Kierowcy piszą na Messengerze, przeglądają Instagram, a nawet wrzucają posty i relacje podczas jazdy! Niektórzy “celebryci” prowadzą nawet transmisje live. W takiej sytuacji nietrudno przeoczyć na przykład to, że auta przed tobą się zatrzymały albo, że właśnie wjeżdżasz na czerwone światło. Zachęcam co pisania takim osobom, żeby się puknęły w głowę.
Podsumowanie.
Przestań poganiać innych. Gdy widzisz kogoś, kto jedzie w twojej ocenie zbyt wolno, pomyśl, że być może to osoba starsza, początkująca, itp. Nie jedzie szybciej, bo nie czuje się na siłach i nie chce ryzykować. Na koniec dnia to tacy ludzie częściej dojeżdżają bezpiecznie do celu.
Zobacz też: Lexus NX – technologia i elektryczna moc ?⚡


















