Czy słusznie sądzimy, że jesteśmy dobrymi kierowcami? BMW Driving Experience

samochód BMW 850i

Mogłoby się wydawać, że większość z nas kierowców raczej wysoko ceni własne umiejętności. Widać to po zachowaniu na drogach. Oczywiście zdarzają się też osoby, które klasyfikują siebie jako średnich bądź też słabych kierowców i tych najbardziej cenię, bo oni przynajmniej nie stwarzają zagrożenia.

Mam prawo jazdy od wielu lat i zdążyłem nabyć doświadczenia oraz kilka razy porządnie najeść się strachu. Wiem, że rozpędzić auto to żadna sztuka, jednak trudniej nad nim zapanować gdy sytuacja wymknie się spod kontroli. Dlatego z wielkim zainteresowaniem wziąłem udział w BMW Driving Experience. Niech was nie zwiedzie temperament marki. Nie było to szkolenie z driftu, ani technik rajdowych, lecz z bezpiecznej jazdy.

instruktor jazdy samochodem

Okazało się, że moja wiedza w ciągu jednego dnia znacznie się poszerzyła, głównie dzięki świetnym wykładowcom i ćwiczeniom praktycznym. Umówmy się, że nie każdy ma możliwości sprawdzić się w trudnych sytuacjach na drodze. Zazwyczaj takie egzaminy odbywają się przymusowo, gdy musimy ratować się z opresji. Nie jesteśmy zbyt chętni do trenowania poślizgów, czy hamowania “na krechę” swoim samochodem. Trochę szkoda  opon, tarcz itp. i nie chcemy rozwalić auta, ćwicząc na najbardziej odludnym placu. W ramach BMW Driving Experience warunki do ćwiczeń są idealne. Być może nawet zbyt idealne, zważywszy na fakt, że trenowałem na najlepszych modelach BMW, prosto z fabryki i na nowych oponach. Uwierzcie mi. Wasze auto się tak nie rozpędza i przede wszystkim tak nie hamuje. Oto skrót najważniejszych rzeczy, które zapamiętałem z BMW Driving Experience.

Kopiesz w hamulec na 100%

Czasami do skutecznego hamowania brakuje dosłownie kilku metrów. Dzieje się tak dlatego, że kierowcy, widząc niebezpieczną sytuację na drodze, wciskają hamulec na 70% a, nie na 100%. Gdy widzą, że hamowanie jest nieskuteczne, wciskają hamulec jeszcze raz i tym razem w podłogę, ale jest już za późno. Auto hamuje, ale brakuje dosłownie kilku metrów i uderzamy w przeszkodę.

Hamulec w podłogę i szarp kierownicą

Deszcz, jedziesz prostą drogą i nagle ktoś wyjeżdża ci tuż przed maskę. Wciskasz hamulec i liczysz na to, że uda Ci się zatrzymać, ale niestety jest za mało miejsca. Można powiedzieć, że sytuacja jest przegrana, ale nic bardziej mylnego. Dzisiejsze systemy ABS są już na tyle doskonałe, że pozwalają nawet w takich warunkach skutecznie manewrować autem i to przy bardzo ostrych ruchach kierownicą. Sam przetestowałem szarpnięcie kierownicy podczas hamowania na mokrej nawierzchni nawet o 90 stopni. Niewiarygodne, ale działa.

czarny samochód w poślizgu

10 km/h robi wielką różnicę

Szarpak to takie urządzenie na torach manewrowych, które służy do wytrącania auta z jego kierunku jazdy. Jest to fragment jezdni, który może się raptownie przesuwać na boki. Przednia oś jest przepuszczana, a tylna zostaje wystrzelona w lewo lub w prawo. Służy to do wyrobienia właściwego odruchu w momencie gdy auto wpada w poślizg. Jedziemy w pełnym skupieniu, limit prędkości ustawiony na 50 km/h. Wyrywa tylną oś w lewo, robisz gwałtowny ruch kierownicą również w lewo i odzyskujesz kierunek jazdy. Robisz to ćwiczenie kilka razy i przy włączonych systemach kontroli trakcji udaje Ci się zapanować nad autem. Następnie przełączasz limit prędkości na 60 km/h i za każdym razem robisz piruet. Spojrzałem na innych uczestników ćwiczeń. Nikomu nie udało się wyprowadzić auta z poślizgu przy tej prędkości, chociaż zaledwie 10 km/h wolniej wszystkim się udawało.

kolumna zaparkowanych samochodów BMW

Patrz na drogę

Jedną z najczęstszych przyczyn wypadków obecnie nie jest stan dróg czy pijani kierowcy. Największym problemem jest rozkojarzenie podczas jazdy. Dzisiejsze auta oferują nam masę opcji, które możemy edytować, systemu audio, mapy i milion innych dodatków. Każdy lepszy samochód ma już ekran dotykowy, który trudno ominąć wzrokiem. Aż się prosi, żeby coś poklikać. Ale pamiętajmy jeszcze o telefonie. Niezależnie od możliwości sparowania go z autem, jest on źródłem ciągłych powiadomień.

Kierowcy piszą na Messengerze, przeglądają Instagram, a nawet prowadząc, wrzucają posty i relacje! Widziałem też transmisje Live. W takiej sytuacji nietrudno przeoczyć na przykład to, że auta przed tobą się zatrzymały albo, że właśnie wjeżdżasz na czerwone światło.

Podsumowanie.

Gdy widzisz kogoś, kto jedzie w twojej ocenie zbyt wolno (czyli przepisowo) pomyśl, że być może ta osoba tylko nie ocenia tak wysoko swoich umiejętności jak ty. Nie jedzie szybciej, bo nie czuje się na siłach i nie chce ryzykować. Na koniec dnia to tacy ludzie częściej dojeżdżają do celu. Nawet częściej niż ty.

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera