Czy jestem już projektantem?

Jak grzyby po deszczu wyrastają sklepy online, w których można zaprojektować, a raczej spersonalizować buty według własnego pomysłu. Ile ma to wspólnego z prawdziwym projektowaniem, a na ile jest jego iluzją, sprytnym sposobem, aby wycisnąć z klientów więcej pieniędzy?

Od dawna wiadomo, że wszystko co oryginalne, niszowe i osobiste jest bezsprzecznie lepsze niż masówki. Czy wszyscy jednak jesteśmy aż takimi znawcami obuwia i designu, żeby samodzielnie projektować? Nie oszukujmy się – jeśli posiadacie ogromną wiedzę na temat krojów, materiałów i doboru kolorystyki, powinniście już dawno szyć buty i na tym zarabiać. Jednak jeśli Wasza wiedza obejmuje jedynie stwierdzenie „wiem, że to ładnie wygląda, moja dziewczyna/chłopak/znajomy znajomego takie mieli i było to fajne” ewentualnie staracie się być na bieżąco z trendami – odpuście sobie i dajcie projektantom robić dla Was to, co potrafią najlepiej.

Usługę oferują nie tylko niszowe sklepy jak polskie Fun In Design, Myfashion, czy amerykański Shoes Of Prey, ale także wielkie marki – Nike i Converse. Schemat jest zawsze podobny – modny sklep z butami na swojej stronie oferuje usługę „skomponowania” obuwia za pomocą modelu 3D. Wybieramy jednak zawsze spośród zaproponowanych przez producenta krojów, materiałów i kolorów. Ktoś już więc za nas to obmyślił, a my – o ile nie jesteśmy geekami buciarstwa – łatwo możemy stworzyć koszmarka. Poza tym, mamy tak naprawdę kontrolę jedynie nad warstwą wizualną naszego projektu. Za pomocą internetowo stworzonego modelu nie poczujemy przecież różnicy między zamszem, pół-zamszem, przecierką czy sztuczną skórą. Nie sprawdzimy w praktyce jak odbija się światło od materiału opisanego jako „lakier” czy „lekki połysk”. I przede wszystkim – nie przymierzymy. Być może w naszych nowych superodważnych, oryginalnych butach stworzonych dla nas przez nas poczujemy się nagle jak uciekinier z imprezy studentów Politechniki na Fashion Weeku (albo dezerter z Fashion Weeku na imprezie Politechniki – tę metaforę możecie też sobie spersonalizować!).

To wszystko dlatego, że nawet jeśli czujemy się znawcami tematu, nie predestynuje nas to jeszcze do bycia twórcami. Ludzie potrafiący wyczuć dwadzieścia różnych nut smakowych w lampce wina, mogą potwierdzić że produkcja tego alkoholu to zupełnie inna para kaloszy. Nie wystarczy rozpoznawać smaki, aby dobrze je połączyć. Potrzebna jest wiedza „od środka”. Tyczy się to właściwie każdej dziedziny ludzkiej działalności. Sklepy oferujące spersonalizowane obuwie doskonale o tym wiedzą. Ukrywają to jednak skrzętnie, aby ściągnąć dodatkowy zysk z przyrostu naszego ego.

http://th09.deviantart.net/fs37/PRE/i/2008/255/f/f/customized_shoes_by_tofuofdoom.jpg
http://th09.deviantart.net/fs37/PRE/i/2008/255/f/f/customized_shoes_by_tofuofdoom.jpg
http://1.bp.blogspot.com/-1QnYxmn4b7Y/TeRisWdwkiI/AAAAAAAAAag/Bx6NQvk3KTA/s1600/cthulhu-heels.png
http://1.bp.blogspot.com/-1QnYxmn4b7Y/TeRisWdwkiI/AAAAAAAAAag/Bx6NQvk3KTA/s1600/cthulhu-heels.png
http://www.chikoshoes.com/wp-content/uploads/2014/02/insa_heels.jpg
http://www.chikoshoes.com/wp-content/uploads/2014/02/insa_heels.jpg
https://ionetheurbandaily.files.wordpress.com/2009/04/nikegayfish01.jpg?w=300&h=300
https://ionetheurbandaily.files.wordpress.com/2009/04/nikegayfish01.jpg?w=300&h=300
http://picture-cdn.wheretoget.it/4fdtky-i.jpg
http://picture-cdn.wheretoget.it/4fdtky-i.jpg

tekst|Karolina Rospondek

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera