Corinne Day. Fotografka, która pokazała mroczną stronę mody.

Była przyjaciółką Kate Moss. Modelką, dla której los nie był do końca łaskawy. Jej fotografię przedstawiały modę, o której inni bali się pomyśleć. Jej ciemną stronę,  której nikt nie chciał znać. Pełną biedy, używek, braku stabilności i samotności.

corrine day Corinne Day. Fotografka, która pokazała mroczną stronę mody.

Zapytana kiedyś w wywiadzie, kiedy zainteresowała się fotografią, odpowiedziała, że to wszystko było przypadkiem. Mieszkała we Włoszech z Markiem (Szaszy – mąż Corinne), który nauczył ją obsługi aparatu. Jak przyznaje, gdy tylko zaczęła robić zdjęcia, od razu to pokochała i znalazła swoje powołanie. Fotografowała przyjaciół i bliskie osoby w kompletnie zwykłych sytuacjach. Kiedy pili wino, rozmawiali, palili papierosy czy zmywali naczynia.

Super oferta NIKE

JD Sports wchodzi do Polski i kusi ofertami na produkty NIKE. Link w artykule.

 Nie lubiłam mody z lat 80., bo była sztuczna – poduszki na ramionach i makijaż. Pracowałam jako modelka we Włoszech i zawsze uważałam, że modelki na co dzień wyglądają o wiele piękniej niż w magazynach. Podobało mi się, gdy byli sobą; wyglądali o wiele bardziej zrelaksowani i naturalni.

Źródło cytatu: katiesmithcmp.wordpress.com

Kiedy Corinne Day poznaje Kate Moss

To właśnie wtedy, jeden z agentów modelek, zachwycony jej zdjęciami, namówił Corinne, by przesłała je do magazynów. Oczywiście, początkowo sceptycznie zareagowała na ten pomysł, jednak za namową znajomego, postanowiła odwiedzić redakcję słynnego The Face. Ku jej zdziwieniu, zareagowali entuzjastycznie na jej fotografię i od razu wysłali na zamówioną sesję. To właśnie wtedy nastąpił przełom w jej życiu.  Wtedy też poznała Kate Moss.

Spojrzałam na nią i pomyślałam: „Ona jest taka jak ja”. Wiedziałem, co czują modelki, zwłaszcza gdy były nowe, a poza tym była bezczelna i bardzo mi się to podobało. Tak to się wszystko zaczęło. Pomagaliśmy sobie nawzajem – wspominała po Latach Corinne, ich pierwszy spotkanie

katemosscorinnedayvogue1993underwear Corinne Day. Fotografka, która pokazała mroczną stronę mody.
Kate Moss, Vouge UK, 1993, Fot. Corrine Day

The Face time

To jej polaroidy, wiosną 1990 roku, przyniosła do redakcji, które zrobiły ogromne wrażenie na  wizjonerskim dyrektorze artystycznego magazynu Face, uchodzącego wtedy za najbardziej wpływowy magazyn poświęcony stylowi w Europie. W tamtym czasie Bicker, był zajęty wymyślaniem na nowo brytyjskiej fotografii mody. Chciał odświeżenia, czegoś naturalnego, wręcz szorstkiego, odbiegającego od przyjętych kanonów. Do jego koncepcji idealnie pasował zatem duet Day-Moss. Wiedział, że to co razem stworzą i pokażą w jego magazynie, będzie absolutnie przełomowe. 

Relacja, w której nie ma granic

Osoby, obserwujące wspólną pracę Day-Moss mówili, że to akt, w którym nie ma granic. Akt, który zmienił spojrzenie na fotografię mody. Wraz z nadchodzącą wiosną 1990 roku, nadchodzi również nowy rodzaj fotografii, relacji. Świat, coraz bardziej przyglądał się współpracy Corinne Day i Kate Moss. Dla jednych, ich wspólne sesje były oburzające, wyzywające. W mniemaniu niektórych, miały propagować anoreksję, niezdrowe sylwetki i zbyt młode kobiety, które równie zbyt mało miało na sobie. Nie były to zdjęcia, które można było uczynić wielkim bilbordem w centrum miasta, lub które mogły trafić na okładkę magazynu. Inni widzieli w tym odświeżenie, nowość i przede wszystkim szczerość. Nowy kanon piękna i stylu otrzymał nawet specjalną nazwę – heroine chick. Każda sesja wyglądała, jakby nikt niczego nie zaplanował, nie wystylizował (choć tak naprawdę, Corinne miała wszystko przemyślane. Była wręcz obsesyjna na punkcie każdego szczegółu, dodatku.). Jej droga w zawodzie modelki była wyboista i zakończyła się szybciej, niż to zaplanowała. Jednak, Ci , którzy z nią pracowali, wiedzieli, że była obdarzona  niezachwianym poczuciem stylu. Wnosiła do pracy fotografki swoje własne doświadczenia ze świata modelingu. Swoją nienawiść do sztucznie wykreowanych sesji i tego, jak wywierano na nią presję by pozować, przekuła w swój największy atut. Nigdy nie powtarzała tego w swoich pracach. Pozwalała modelką podczas sesji być sobą. Dlatego najbardziej lubiła fotografować ludzi w ich środowisku naturalnym, lub na backstagu. To właśnie tam, widziała prawdziwy uśmiech, łzy i iskrę w oku. Nie na wybiegu i podczas sesji wartych miliony, w najpiękniejszych zakątkach świata. Swoje piękno potrafiłą odnaleźć w zwykłym prostym mieszkaniu, na plaży z przyjaciółmi czy patrząc na człowieka, który piję kawę i pali papierosa. Szukała szczerości. Nawet, jeżeli nie był to widok radosny, w przepięknej przestrzeni. Wolała mieć naturalny bałagan na zdjęciu, rozmazany makijaż modelki od płaczu, niż najpiękniejszą sztuczność. Nawet, jeżeli później, płaciła za swoją prace utratą kontraktów i złą prasą, jak to miało miejsce w 1993 roku.

76204b225070399377ce2c5423e9e6b275fa8a85 Corinne Day. Fotografka, która pokazała mroczną stronę mody.
Kate Moss, Vogue 1993, Fot. Corrine Day

Najsmutniejsza okładka Vogue’a

Najbardziej kultowa sesja zdjęciowa, jaką Corinne Day zrobiła z Kate Moss, miała miejsce w 1993 roku. Tytuł: Vogue UK. Sesja o tytule „Under-exposed” (do dziś, jest jedną z najbardziej burzliwych sesji w historii tego tytułu). „Under-exposed”, to sesja, któa  pokazała modelkę w innym świetle. Wyglądała na smutną, przygnębioną, jakby cały świat spoczywał na jej ramionach. Zdjęcia były naprawdę kontrowersyjne dla ówczesnego świata mody. Były dokładnie jak Corinne Day, wypowiadająca się na temat niesforności świata mody, w szczególności fotografii mody. W  mediach pojawiły się artykuły o gloryfikowaniu anoreksji i zażywaniu twardych narkotyków. Zdjęcia z sesji, przedstawiały Kate Moss w jej rodzinnym otoczeniu. Były bardzo osobistym wglądem w jej, świat poza kamerą. Moss ubrana była tak, jakby po prostu przechadzała się po domu. Miała wtedy zły czas. Wszystkie emocje, które przedstawiała ta sesja oraz ta okładka, były prawdziwe. Tak, jak zapuchnięte od płaczu oczy Kate (legenda głosi, że najsłynniejsza reprezentantka stylu heroine chic, miała pokłócić się w tym dniu z chłopakiem i przepłakać pół dnia). Dodatkowo ubrana była tylko w luźne rajstopy i stringi, które podkreślają jej chudość. Corinne spędziła z nią i aparatem fotograficznym cały dzień. To nie było jak sesja, a stopklatki z każdej minuty tego smutnego dnia.

tumblr pjjj74ARGG1w6ntbf 400 Corinne Day. Fotografka, która pokazała mroczną stronę mody.
Kate Moss, 1993 Vogue UK, sesja “Under-Exposure,”, Fot. Corinne Day
tumblr pjjj74BpRV1w6ntbf 400 Corinne Day. Fotografka, która pokazała mroczną stronę mody.
Kate Moss, 1993 Vogue UK, sesja “Under-Exposure,”, Fot. Corinne Day

To koniec

Mimo serdeczności, współpracy, wspólnego inspirowania i wielu sesji nadszedł kres relacji Kate i Corinne. Choć obie miały w sobie bunt, potrzebę pokazania czegoś zupełnie nowego, odświeżającego, co w opinii również było uznawane za kontrowersyjne to ich ideały i rozumienie świata mody było podobne. Tak samo, jak wartości, które wyznawały. Były one dwie,  przeciwko nieugiętej branży mody. Corinne, krytykowała obsesję na punkcie młodości i doskonałości. Jej bezkompromisowe przywiązanie do autentyczności było zarówno wyrazem zawodowym, jak i osobistym, czyniąc ją symbolem oporu wobec błyszczącej i pokrytej cukrem iluzji świata mody. Obok tego była Moss, jej odkrycie, która stawała się coraz popularniejsza w krwawym świecie mody. Rozpoczynała prace w środowisku high-fashion, które było wbrew wyznaniom Corinne. Dodatkowo agencja modelek, która reprezentowała Moss, stanowczo sprzeciwiła się, by ich klientka była fotografowana z taką surowością, która drastycznie odbiegała od typowego kanonu retuszu w fotografii tamtej epoki. Dodatkowo inna modelka, również fotografowana przez Corrine, niejaka Melanie Ward skrytykowała Day za zbyt osobiste traktowanie jej pracy, czyli kolejny zarzut, który sama Day uznała za prawdziwy. W konsekwencji Panie zakończyły współpracę. O fenomenie Moss zaczęli mówić wszyscy. Jej gwiazda miała rozbłysnąć, a ona sama była zapowiedzią nowego kanonu piękna. Miała zostać twarzą większości okładek modowych lat dziewięćdziesiątych. Ubrana i występująca w kampaniach największych, nie mogła już otwarcie krytykować high-fashion. Jeżeli chciała coś znać, musiała nauczyć płynąć się z ich nurtem. I tak zrobiła. Jednak sama, po latach przyznała, że zachowała ten bunt. Choć jej współpraca z Day się zakończyła w cieniu kontrowersji, była przetarciem szlaków, odnalezieniem siebie, swojego stylu. Day byłą idealną przewodniczką. Choć do dzisiaj jest zastanawiające, jak to wpłynęło na osobiste relacje Corinne i Kate.

392112 Corinne Day. Fotografka, która pokazała mroczną stronę mody.
Rose w złotych spodniach, The Face, sierpień 1993, Fot. Corinne Day
392111 Corinne Day. Fotografka, która pokazała mroczną stronę mody.
Rose na pomarańczowej kanapie, The Face, sierpień 1993, Fot. Corinne Day

Obsession & heroine chic

Niezależnie od tego, jakie nastroje panowały pomiędzy Corinne i Kate, jak bardzo negatywnie oceniano sesję Day, to świat otrzymał nowe określenie nihilistycznej mody. Heroine chic (któremu raczej zostanie poświęcony osobny tekst. To zjawisko zasłużyło na o wiele więcej słów). Styl, który był nieodłącznym elementem sesji Corinne i przez który straciła, swoje najważniejsze klientki, został wykorzystany niejako w high-fishion. Cóż za ironia losu. Wychudzony wygląd, podkrążone oczy i anorektyczne ciało Kate Moss miało w 1993 być podstawą kampanii perfum Obsession z udziałem twarzy nowego, kontrowersyjnego nurtu jakim był heroine chic. (I jeszcze ciekawostka, wyszperana z najdziwniejszych miejsc Internetu: zjawisko miało zainteresować nawet ówczesnego prezydenta, Bill’a Clinton’a. Miał on oficjalnie skrytykować termin heroine chic, jako niebezpieczne, destrukcyjne i gloryfikujące narkotyki).

Nieśmiertelna Corinne

Czy można ją wpisać w jakikolwiek schemat, zaszufladkować? Uosabiała prawdziwe emocji, odwagę, niestandardowość. Była ucieleśnieniem bycia cool. Rzuciła szkołę w wieku szesnastu lat. Nie wybrała fotografii. To fotografia wybrała ją. Sama chciała pozować. Sfrustrowana światem mody, pragnęła go porzucić. Jednak, to jedno spotkanie w pociągu do Japonii, zmieniło jej życie. Zakochała się. W utrwalaniu ludzi na obrazku i w człowieku, który tą pasją ją zaraził (Mark Szaszy, partner, następnie mąż fotografki, z którym była do końca swojego życia). Kochała pokazywać to, co jeszcze nie odkryte w fotografii. Świat, w którym warto pokazać, kim naprawdę jesteśmy i o czym świadczą postrzępione swetry i rozmazany makijaż. Uczyła skupiać się na emocjach. Później zniknęła. Przegrana walka z chorobą, przedwczesna śmierć (Corinne Day zmarła w 2010 roku, po przegranej walce z rakiem mózgu). Przez całe swoje życie, inspirowała nowe pokolenie twórców fotografii modowej i dokumentalnej poprzez swoje realistyczne i szczere przedstawienia życia oraz wkład w kulturę młodzieżową. Jej wpływy widać w pracach współczesnych twórców, którzy w dalszym ciągu kwestionują konwencjonalne standardy piękna i celebrują autentyczność, której broniła. Miała coś, czego dziś trudno znaleźć: odwagę, siłę i umiejętność powiedzenia największym fuck off, bo ideały są ważniejsze niż najlepsze kontrakty. A! I ukochała brzydotę. Czy ktokolwiek potrafił pokazać to z taką klasą jak madame Day? Nie sądzę.

contributors 560.width 640 Corinne Day. Fotografka, która pokazała mroczną stronę mody.
Corinne Day & Mark Szaszy

Warto również zajrzeć na stronę poświęconą twórczości Corinne: https://www.corinneday.com/home/

 

5/5 - (1 vote)

Lubisz nas? Obserwuj HIRO na Google News