
Fot. Commodore.net
Gdzieś między jednym scrollem a drugim pojawiła się wiadomość, która brzmi jak klikbajt, a jednak jest prawdziwa: Commodore wypuściło telefon, na którym nie zainstalujesz Instagrama, za to bez problemu zamówisz Ubera. Zanim ktokolwiek zdąży zapytać „czekaj, Commodore wciąż istnieje?” — spieszymy z odpowiedzią i całą resztą kontekstu, bo ta historia ma więcej warstw niż standardowy tech-news.
Zetki, poznajcie dziadka waszego smartfona
Dziadersom nie trzeba tłumaczyć, bo pamiętają swoje pierwsze gry i wgrywanie programów z kaset oraz regulowanie głowicy śróbokrętrem. Jeśli jednak masz mniej niż trzydzieści lat, nazwa Commodore prawdopodobnie nic ci nie mówi poza deja vu z jakiegoś mema. A to była firma, bez której współczesna popkultura cyfrowa wyglądałaby zupełnie inaczej. Założył ją Jack Tramiel, emigrant z Polski i ocalały z Auschwitz, który w Nowym Jorku zaczynał od naprawy maszyn do pisania. W 1982 roku jego firma wypuściła Commodore 64 — komputer, który do dziś uznawany jest za najlepiej sprzedający się model domowy w historii, który sprzedał się w liczbie, przy której konkurencja mogła się tylko rozpłakać — gdzieś między 17 a 22 milionów sztuk. Tramiel miał swoje motto: „budujemy komputery dla mas, nie dla klas społecznych” — i faktycznie, C64 kosztował ułamek tego, co maszyny Apple czy IBM.
Potem było już mniej pięknie. Tramiel odszedł z Commodore po konflikcie z zarządem, przejął konkurencyjne Atari i przez lata toczył z dawną firmą wojnę patentową i wizerunkową. Commodore bez niego wypuściło jeszcze kultową Amigę, ale seria złych decyzji biznesowych — w tym spóźniony o lata multimedialny CDTV — doprowadziła firmę do bankructwa w 1994 roku. Marka trafiała potem z rąk do rąk, aż w 2025 roku kupił ją Christian „Perifractic” Simpson, twórca kanału retro-technologicznego Retro Recipes, za kwotę określaną jako „niskie siedem cyfr”. Do zespołu dołączyli m.in. Bill Herd (twórca Commodore 128), Albert Charpentier („ojciec” C64) oraz Michael Tomczyk, dawny asystent samego Tramiela.
Callback 8020: co właściwie potrafi ten telefon
Pierwszym produktem odrodzonej marki był komputer Commodore 64 Ultimate, przyjęty przez fanów całkiem ciepło. Drugim — i tu robi się ciekawie — jest Commodore Callback 8020: telefon z klapką, stylizowany na klasyczne Nokie sprzed dekad, zbudowany wokół idei cyfrowego detoksu. Urządzenie działa na Sailfish OS, linuksowym systemie fińskiej Jolli, i na poziomie systemu operacyjnego blokuje instalację Instagrama, TikToka, Facebooka, a nawet Gmaila. Firma poszła o krok dalej niż zwykłe usuwanie aplikacji ze sklepu — opracowała zgłoszoną do opatentowania technologię, która ma uniemożliwiać pobranie zablokowanych aplikacji nawet poza oficjalnym sklepem, wspartą dodatkowo blokadami na poziomie DNS.

Co jednak działa? WhatsApp, Signal, Telegram, Spotify — i właśnie Uber, czyli dokładnie ten scenariusz z nagłówka. Telefon ma wyłączany ekran dotykowy, fizyczną klapkę wymuszającą pisanie na klawiaturze w systemie T9, w pełni wymienną baterię (rzadkość w 2026 roku) oraz zaszyte na stałe gry — w tym oryginalnego Snake’a i tytuły z biblioteki C64. Przedsprzedaż ruszyła 30 czerwca, wysyłka planowana jest na zimę. Cena podstawowej wersji to około 500 dolarów, a Founders Edition ze złoconym przyciskiem z logo marki kosztuje około 640 dolarów.
Opcje zakupu: kolory, słuchawki i cała reszta zabawy
Callback 8020 kupisz w pięciu wersjach kolorystycznych, i tu Commodore wyraźnie bawi się nostalgią bardziej niż specyfikacją techniczną. Podstawowa trójka — BASIC Beige, ProtoPET White i SX Silver — kosztuje 499,99 dolara i nazwami mruga okiem do najstarszych fanów marki (PET, SX-64 — kto wie, ten wie). Wyżej jest półprzezroczysta Starlight Edition za 549,99 dolara, a na szczycie Founders Edition — czarna obudowa z pozłacanym 24-karatowym przyciskiem „C=” — za 640 dolarów. Różnica w cenie to głównie estetyka i status kolekcjonerski, nie funkcje.
W zestawie, niezależnie od wersji, znajdziesz słuchawki douszne klasy audiofilskiej (IEM) — z klasycznym złączem jack 3.5 mm i pilotem na kablu, żadnego Bluetootha na siłę. Telefon ma wbudowany DAC wyższej klasy oraz odtwarzacz chiptune’ów SID, więc słuchawki to nie gratis na pokaz, tylko realny element koncepcji „telefon, nie smartfon, ale ze smakiem”.
Do tego dochodzi cała filozofia personalizacji rodem z lat 90.: wymienna obudowa w różnych kolorach, zaczepy na „charms” (te malutkie zawieszki, które kiedyś wisiały na każdym Nokia 3310) oraz — co dziś rzadkość graniczącą z cudem — w pełni wymienna bateria. Żadnego etui trzeba dokupować osobno, żeby uchronić telefon przed upadkiem — tu chodzi bardziej o to, żeby dopasować wygląd do nastroju niż o ochronę ekranu, którego i tak nie da się rozbić tak łatwo jak szkło we flagowcu.
Przedsprzedaż wszystkich wersji trwa, wysyłka planowana jest na czwarty kwartał 2026 roku, a zapisać się można przez oficjalną stronę commodore.net/callback.
Cyfrowy detoks jako towar luksusowy
Jest w tym wszystkim gorzka ironia, której nie sposób pominąć. Firma zbudowana na haśle „komputery dla mas, nie dla klas” wraca z produktem, którego cena — nawet w podstawowej wersji — stawia go w segmencie premium, a „luksus bycia offline” sprzedaje tym, których stać na płacenie za mniej, nie za więcej. Callback 8020 nie jest telefonem do codziennego użytku zamiast smartfona — producent sam podkreśla, że to sprzęt „na po pracy, na weekend, na wakacje”. Drugi telefon dla ludzi, którzy już mają pierwszy.
Czy to szczery ukłon w stronę zmęczonych scrollowaniem, czy sprytnie opakowany gadżet na fali nostalgii za erą przed algorytmami — każdy oceni sam. Pewne jest jedno: nazwa, która kiedyś demokratyzowała dostęp do komputerów, dziś sprzedaje ich brak jako przywilej. Wiele to mówi o naszych czasach, ale według nas brak dostępu do social mediów trzeba promować na wszelkie możliwe sposoby.
FAQ: Commodore Callback 8020
Czy Commodore Callback 8020 ma Instagrama?
Nie. Telefon blokuje najpopularniejsze aplikacje społecznościowe, w tym Instagrama, TikToka i Facebooka. To jeden z głównych elementów koncepcji cyfrowego detoksu.
Czy na Commodore Callback 8020 działa Uber?
Tak. Callback 8020 ma obsługiwać wybrane aplikacje użytkowe, w tym komunikatory, muzykę, mapy i aplikacje przewozowe takie jak Uber czy Lyft.
Jaki system ma Commodore Callback 8020?
Telefon działa na Sailfish OS, czyli linuksowym systemie rozwijanym przez fińską Jollę. Nie jest to klasyczny Android, ale urządzenie ma obsługiwać większość aplikacji androidowych przez warstwę kompatybilności.
Ile kosztuje Commodore Callback 8020?
Cena podstawowych wersji startuje od 399 dolarów. Droższe edycje różnią się głównie wyglądem, materiałami i dodatkami kolekcjonerskimi.
Kiedy ruszyła przedsprzedaż Commodore Callback 8020?
Przedsprzedaż telefonu ruszyła 30 czerwca 2026 roku. Wysyłka ma rozpocząć się zimą, po zakończeniu wymaganych testów i certyfikacji.
Czy Commodore C64 naprawdę wgrywał gry z kaset?
Tak. Commodore 64 korzystał m.in. z magnetofonu Datasette, a wielu użytkowników pamięta wgrywanie gier z kaset i regulowanie głowicy śrubokrętem, żeby program wczytał się poprawnie.
Tekst: HIRO.PL
Fot. Commodore.net