Co by było, gdyby dziewczyna żyjąca w czasach Holokaustu miała Instagram?

Trzy zrzuty ekranu z Instastories

Świat nieustannie pędzi, technologia się rozwija, a pamięć o ważnych historycznych wydarzeniach zdaje się zanikać w tym codziennym zgiełku. W jaki sposób można utrzymać te ważne, chociaż straszne wspomnienia przy życiu, nawet wtedy, gdy umrze ich ostatni świadek?

W nocy z 1 na 2 maja, w Izraelu obchodzony jest Jom HaShoah — oficjalny dzień pamięci ofiar Holokaustu. Jedną z nich była Éva Heyman.

Urodzona na Węgrzech w 1931 roku, Éva Heyman marzyła o zostaniu reporterką. Gdy została zamordowana w 1944 roku, miała zaledwie 13 lat. Zginęła w niemieckim obozie w Auschwitz. Teraz jej historia została opowiedziana na Instagramie.

Projekt Eva Stories ma sprawić, że młodzi ludzi staną się bardziej wyczuleni na temat Holokaustu, który wydaje się coraz bardziej znikać z ich świadomości. Jak mówi izraelski miliarder Mati Kochavi, inwestor projektu, muzea i książki już nie wystarczają…

Pomysł zrodził się z rozmowy o tym, jak można zachować pamięć o Holokauście. Pomyśleliśmy: gdzie teraz najwięcej przesiadują ludzie? Oczywiście Instagram był jednym z tych miejsc.

1 maja na Instagramie Eva Stories pojawiły się zakładki z kolejnymi datami, pod którymi znajdziemy historię dziewczyny odpowiedzianą w 70 slajdach Instagram Stories. Opowieść zaczyna się szczęśliwie i jest filmowana przez samą bohaterkę. Pomysłodawcy wyszli od tytułowego pytania: co by było, gdyby dziewczyna będąca ofiarą Holokaustu miała Instagram? Co by się stało, gdybyśmy wymienili pióro i papier na smartfon?

Gdy na Węgry nadjeżdża Wermacht, robi się ciemno. Historia toczy się do momentu deportacji dziewczyny. Instagramowy dokument powstał na podstawie pamiętnika Evy, który został opublikowany pod tytułem Czerwony rower.

Dokument w całości jest już dostępny na Instagramie Eva Stories, a jego początek to zakładka z datą 13 lutego.

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera