Kto był mężem idealnym w 1956 roku?

Kobieta ubrana w suknię ślubną i mężczyzna w garniturze ślubnym

Każda kobieta wie, że aby wieść szczęśliwe i dostanie życie, musi spełnić jeden podstawowy cel – a mianowicie: znaleźć męża. I to nie byle jakiego, a idealnego. Taki pogląd panował przynajmniej w czasach gdy pojęcie „stara panna” nie oznaczało wyzwolonej singielki.

W 1956 roku w magazynie LIFE ukazał sie artykuł dotyczący preferencji kobiet młodych Amerykanek, co do ich ideału męża. Zapytano jedną z kobiet o cechy charakteru i wyglądu oraz o to, jakie zachowania powinien mieć jej wymarzony wybranek.

Bohaterka tekstu wymieniła długą listę życzeń, opisując swój ideał jako wysokiego, wysportowanego mężczyznę, oczywiście z niebieskimi oczami. Przyszły mąż powinien być szczery, zaangażowany w sprawy obywatelskie, oczytany i chętnie pomagać przy pracach domowych. Cechy, które automatycznie skreślają kandydata to: bycie władczym, egoistycznym, dominującym, niegrzecznym. Wybranek nie może być też przeciwny odwiedzinom przyjaciół czy rodziny.

Za przykład idealnego faceta kobieta na pierwszym miejscu podała piosenkarza i prezentera telewizyjnego, Perre`go Como. Na dalszych pozycjach uplasowali się: William Holden, Rock Hudson, Elvis Presley, Marlon Brando, James Dean oraz prezydenci –  John F. Kennedy, Dwight Eisenhower and Richard Nixon.

Wybór tej damy może nieco dziwić, ponieważ Como nie spełniaj wszystkich rygorystycznych warunków. Nie był wystarczająco wysoki, nie miał niebieskich oczu ani nie zmywał po sobie naczyń, jednakże fakt, iż poślubił swą miłość z nastoletnich lat, co więcej pozostał z nią aż do śmierci, na pewno rozmiękczył niejedno wymagające serce. Co więcej, Como spełniał jeden z koronnych argumentów ponad 2/3 populacji kobiet, a mianowicie: tańczył! Większość z pytanych młodych panien nie wyobrażała sobie poślubić mężczyzny, który miałby dwie lewe nogi.

Zastanawiający jest fakt, czy mimo upływu lat i zmieniającej się mody, typ idealnego męża (a może w dzisiejszych czasach lepiej mówić o idealnym modelu partnera?), uległ diametralnej zmianie?

Czy współczesna kobieta nie chce mieć przy sobie faceta, który może nie pójdzie na wojnę, ale będzie umiał poruszać się w dżungli miasta, obroni ją przed złem świata i przy okazji obierze ziemniaki i pobawi się z córką? A, i najważniejsze – tańczący mężczyzna, zwłaszcza w świecie muzyki, która chwilami przypomina raczej uderzenie głową w blaszany garnek, jest zawsze na wagę złota!

Tekst: Paulina Grzmil

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera