Brelok w Soczi: jak wyglądają przygotowania do igrzysk zimowych?

Brelok to jeden z najlepszych snowboardzistów w Europie. Niewielu snowboarderom udało się zakwalifikowac na IO w Halfpipe trzykrotnie. Dwukrotnie walczył o medale podczas olimpiad w Turynie i Vancouver. Jego specjalność to halfpipe, ale jak to zwykle bywa, jego głównym atutem jest wszechstronność. Na kilka godzin przed rozpoczęciem Igrzysk Olimpijskich w Soczi, zapytaliśmy naszego bohatera o pierwsze wrażenia z rosyjskiej edycji.

Jak to teraz wygląda w Rosji? Wszyscy malują trawniki?
Bardziej zamiatają! Z mojej perspektywy wygląda to całkiem dobrze. Przygotowania dobiegają końca i teraz Rosjanie już tylko sprzątają. Ogólne wrażenie jest bardzo dobre. W moim pokoju i w mojej wiosce olimpijskiej nie ma żadnych braków.

Czyli nie widziałeś podwójnych toalet?
Sam byłem mocno rozczarowany. Liczyłem na podwójne muszle, bo chciałem poznać następny stopień integracji sportowej. Niestety, niczego nie znalazłem. Nie ma się do czego przyczepić. Podobnie jak przy poprzednich Igrzyskach, panuje typowa atmosfera olimpijska. Rytm dnia wyznaczają tutaj treningi i starty. Wszyscy są podekscytowani i skoncentrowani na swoich startach. Na razie chodzimy po wiosce i wymieniamy się tradycyjnymi pinami.

Wspomniałeś o udziałach w poprzednich Olimpiadach, to może skusisz się na małe porównanie z Soczi?
Na ten moment trudno mi ocenić obecną edycję, bo to dopiero początek. Ostatecznej opinii jeszcze nie mam. Wszystko jest na wysokim poziomie, ale raczej brakuje zaskakujących elementów. W Turynie nasze kwatery zostały zlokalizowane poza główną wioską olimpijską, przez co zostaliśmy lekko odizolowani od całego zgiełku. Mieliśmy za to doskonałą pogodę i świetnie przygotowany half-pipe. Vancouver było inne, ponieważ mieszkaliśmy praktycznie w centrum miasta i mogliśmy lepiej skorzystać z atrakcji i zaplecza organizacyjnego. Poza tym we Włoszech i Kanadzie mogłem liczyć na znacznie lepszy doping. Na obu wcześniejszych imprezach obecni byli moi rodzice. Niestety do Soczi nie udało się im zdobyć biletów ani stosownych pozwoleń.

Czy to znaczy, że w Soczi potrzebne są dodatkowe pozwolenia?
Uczestnictwo w tegorocznej Olimpiadzie, nawet jako kibic, nie było łatwym do przejścia procesem. Przy zakupie biletu należało podać bardzo dokładne dane dla służb bezpieczeństwa. Niektóre ekipy przyjechały nawet z własnymi ochroniarzami. Amerykanie mają swoich agentów, którzy nie opuszczają ich na krok. Także to jest nowość, która wpływa w jakimś stopniu na podejście do rywalizacji, ale ja osobiście nie myślę o tym za bardzo. Zresztą problemy są również ze znalezieniem noclegu. Ceny w hotelach zaczynają się od tysiąca euro za noc, a i tak wszystkie miejsca są już sprzedane.

A nie ma problemów z śniegiem?
W samym Soczi wczoraj były 23 stopnie w cieniu, ale tam odbywają się tylko konkurencje halowe: łyżwy, hokej, curling itp. Natomiast u nas w Krasnej Polanie jest bardzo zimowo. Warunki pozwalają nawet na uprawianie freeridingu! Wczoraj zaliczyłem takie żleby, że prawdopodobnie w tym sezonie już lepszych nie znajdę. Śnieg jest lekki i przyjemny. Opady są obfite dzięki sąsiedztwu Morza Czarnego, dlatego w tej kwestii Olimpiada z pewnością nie jest zagrożona. Tor do slopestyle’u jest zrobiony całkowicie ze śniegu, a jest to największy tor jaki widziałem w przeciągu mojej szesnastoletniej kariery snowboardowej. Dlatego z przyjemnością dementuje wszystkie plotki związane ze słabymi warunkami zimowymi. Poruszyłeś temat debiutującej na Olimpiadzie konkurencji. Niektórzy mówią, że cały snowboarding nie pasuje do pięciu kółek z Olimpu, a tym bardziej serwowany w postaci slopestyle’u.

Co sądzisz o poszerzeniu snowboardowego wachlarza olimpijskiego?
Nie wiem do końca jak została przyjęta ta nowa dla Olimpiady formuła. Z pewnością będą pojawiać się różnego rodzaju gafy, jak ta amerykańskiego komentatora, który porównał slopestyle do Jackassa. Wynika to z tego, że częstokroć biorą się za to osoby, które nie mają o tym pojęcia. Osobiście cieszę się ze zwiększenia ilości konkurencji snowboardowych. Dzięki temu możemy promować naszą dyscyplinę i pokazywać ją globalnie. Zastanawiam się tylko, w którym kierunku to wszystko zmierza. Pamiętam jak pod koniec lat dziewięćdziesiątych, wszyscy mówili, między innymi mojemu bratu, że snowboard to nie akrobatyka i takim podejściem nic się nie osiągnie. Minęło piętnaście lat i mam wrażenie, jakby to podejście zmieniło się całkowicie. Nie zawsze mi się to do końca podoba, ale wydaje mi się, że kolejne Igrzyska będą skupiały się na czystej akrobatyce. Trening na trampolinach i w basenach z gąbkami będzie podstawą do osiągnięcia czegokolwiek w tym sporcie.

Zastanawiam się też jakie będą limity budowanych skoczni na zawodach.
Te w Soczi są bardzo duże. Sami zawodnicy narzekają na ich rozmiary.

Ten wywiad mógłby trwać wiecznie, jednak w tym momencie pozwolimy ci skupić się na swoim występie. Kiedyś wrócimy do tej rozmowy, a tymczasem życzymy powodzenia!
Dzięki! Moje wrażenia z Soczi możecie śledzić na blogu www.brelok.ownlog.co

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera