Artyści, których powinieneś obserwować

Dziewczyna z ciemnymi włosami w białym sportowym stroju i czapce z daszkiem

W muzycznym świecie pojawia się coraz więcej ciekawych nazwisk. Niektórzy serwują nam zupełnie nowe, niepowtarzalne brzmienie, a inni proponują powrót do korzeni. Kogo warto mieć na oku spośród tysiąca młodych artystów? Sprawdźcie sami. Ta fantastyczna czwórka niedługo wyruszy na podbój świata.

Abra

Abra nie potrzebuje nikogo. Jeżeli mielibyśmy wybrać artystkę, której najlepiej wychodzi współpraca z samą sobą, to z całą pewnością byłaby to ona. Niedawno gościła w warszawskiej Miłości, gdzie z okazji urodzin Flirtini zagrała na Patio. Wschodząca gwiazda R&B, która podbiła serca Amerykanów, przyleciała do Warszawy, aby przekonać do siebie warszawiaków i zaprezentować im swoją samodzielną twórczość. A zdecydowanie jest czym się chwalić.

Abra samodzielnie komponuje, pisze teksty, a na dodatek produkuje bity do swoich chwytliwych kawałków. Łączy ze sobą hip-hop, R&B, a w jej utworach czuć odrobinę lat 80. Kawałki wyprodukowane przez Abrę to elektroniczne perełki, które dzięki syntezatorowemu brzmieniu, sprawiają wrażenie nieco oldschoolowych, ale w dalszym ciągu na czasie. Jako pierwsza kobieta zasiliła grono Awful Records. Wytwórnia znalazła ją na YouTubie, gdzie wrzucała swoje covery rapowych piosenek, nagrywane często w domowej łazience. Jej debiutancki album “Roses” to niesamowity materiał, którego klimat jest niepowtarzalny. Warto zwrócić na niego uwagę, bo nikt w ostatnich miesiącach nie oczarował nas tak jak Abra ponad rok temu.

Ta-ku & Wafia

Skoro wymieniliśmy artystkę, która niedawno odwiedziła Warszawę, warto również wspomnieć o duecie, który wystąpił w lipcu nad Wisłą. O ile o Ta-ku mogliście już usłyszeć, tak możliwe, że jego kawałki z charyzmatyczną Wafią nie wyświetliły wam się jeszcze w podpowiedziach na YouTubie. Sam artysta to szanowany producent, który podobnie jak Kaytranada, Esta czy Sango, zasilał ekipę Soulection, skupiającą najbardziej obiecujących muzyków.

Ta-ku zaczynał tak jak pozostali. W wolnym czasie wrzucał na SoundClouda swoje autorskie kawałki lub remixy i choć na początku dało się w nich wyczuć silny wpływ hip-hopu, tak teraz Regan Matthews bardziej skupia się na spokojnych produkcjach. Razem z Wafią, australijską piosenkarką, połączył siły i wspólnie wypuścili EP-kę „(m)edian” poprzez którą opowiadają o bezwarunkowej miłości. Krążek jest zbiorem spokojnych utworów o rodzinie, poświęceniu i kompromisach. To zapis podróży dorastających ludzi, którzy w młodym wieku muszą zmagać się z wielkimi emocjami i problemami, na które nie są jeszcze gotowi. Klimatyczne utwory stanowią idealne tło dla nocnych rozmyśleń, a spokojne dźwięki działają kojąco na wszystkie zranione serca.

Jazz Cartier

Toronto to istna fabryka raperów. Z kanadyjskiego miasta można wyłowić same talenty, które w ciągu kilku lat podbijają listy przebojów. Na warsztat wystarczy wziąć chociażby Drake’a, który od dłuższego czasu jest numerem jeden i chociaż młodzi raperzy drepczą mu po piętach, to w dalszym ciągu jest królem. Czy może ktoś go zdetronizować oprócz Tory’ego Laneza? Jest jeden taki, który zdążył już nazwać siebie samego księciem Toronto – przed wami Jazz Cartier.

23-latek swoją przygodę z rapem zaczął pięć lat temu, kiedy wypuścił pierwszy w swojej karierze mixtape. Niestety w świecie mediów, przeszedł bez echa, ale o Marauding in Paradise, który pojawił się w sieci zaledwie rok temu, było głośno. Na tyle głośno, że o ile sam Jazz wiedział, że odniesie sukces, tak nie spodziewał się, że stanie się to w tak krótkim czasie. Idąc za ciosem postanowił wypuścić kolejny mixtape, który tylko utwierdził wszystkich w przekonaniu, że ten gość zna się na rzeczy. “Hotel Paranoia” okazał się strzałem w dziesiątkę. Krążek jest nowoczesny i choć słychać w nim typowe brzmienie Toronto, to jest to materiał, który ma się ochotę odtwarzać bez przerwy. Młody raper jest wyrazisty, a wszystko co wychodzi spod jego rąk, przyciąga słuchaczy z całego świata. Powiew świeżości, który serwuje nam Cartier oraz perfekcyjnie dopracowane single utwierdzają nas tylko w przekonaniu, że warto mieć go na oku i wyczekiwać jego nowych produkcji.

TĀLĀ

W naszym zestawieniu osób, które warto obserwować, znalazła się kolejna kobieta. Tym razem pora przedstawić wam producentkę z Londynu. Choć ma dopiero 25 lat, to wiele osób wróży jej sukces ze względu na niepowtarzalny charakter produkcji. Zaczęła tworzyć z nudów. W mieście, w którym dorastała nic się nie działo, więc muzyka stała się dla niej rozrywką. Szybko zorientowała się, że nie dla niej jest odtwarzanie muzyki i granie tego, co znane. Zapragnęła tworzyć własne, oryginalne dźwięki. Po dostaniu się do BRIT School, której absolwentkami są m.in. Adele, Amy Winehouse i Jessie J, zwątpiła w swoje możliwości, ale na krótko. Postanowiła udowodnić samej sobie, że jest równie dobra co pozostali uczniowie i wzięła się w garść.

Skąd w jej produkcjach wzięło się orientalne brzmienie połączone ze współczesnym stylem? Jej ojciec, który jest Irańczykiem, puszczał w jednym pokoju typową arabską muzykę, podczas kiedy matka w drugim pomieszczeniu słuchała europejskiej, popowej muzyki. TĀLĀ przyciągnęła nie tylko naszą uwagę, ale również BANKS, która razem z producentką stworzyła kawałek “Wolfpack. Na YouTubie ma zaledwie 130 tysięcy wyświetleń, a szkoda, bo zasługuje na o wiele więcej.

Tekst: Olga Retko

Komentarze

Zapisz się do Newslettera