Amy sfilmowana

Już 7 sierpnia w kinach pojawi się przejmujący dokument „Amy”. Zanim obraz trafi do dystrybucji, będzie miał swoją premierę 23 lipca na 15. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym T-Mobile Nowe Horyzonty, w czwartą rocznicę śmierci artystki. 

Świat ujrzał ten film po raz pierwszy na tegorocznym festiwalu w Cannes. Produkcja spotkała się z ogromnym zachwytem międzynarodowej publiczności. Obraz został okrzyknięty jednym z najlepszych dokumentów wszech czasów. Jest to zasługa reżysera, Asifa Kapadii, który jest cenionym twórcą filmów dokumentalnych. Ponadto potrafił się zdystansować do zaleceń rodziny artystki. Film zabiera nas w podróż do wnętrza Amy – poznajemy ją taką, jaką była naprawdę.

Cały film został zmontowany z archiwalnych nagrań przyjaciół i rodziny piosenkarki. Celem twórców było ukazanie, jaka była Amy, gdy nie musiała uciekać przed blaskiem fleszy. Film dzieli się na dwie części: początki kariery oraz jej zmierzch. Na początku widz zostaje całkowicie zauroczony młodą Amy. Przyszła gwiazda od zawsze marzyła o tym, aby śpiewać. Nagrania ukazujące nastoletnią dziewczynę chwytają za serce. Winehouse jest na nich pełna energii oraz determinacji.Towarzyszymy jej w pięciu się w górę.

Motywem przewodnim filmu są słowa Amy, która mówiła, że nigdy nie marzyła o tym, żeby zostać gwiazdą – chciała po prostu śpiewać. Mimo, iż udało jej się spełnić to marzenie, to szybko się ono skończyło. Ostatnią płytę piosenkarka wydała w 2006 roku, pięć lat przed śmiercią. Później problemy z nałogiem przeszkadzały jej w tworzeniu muzyki.

 amy1

Wiele medialnego szumu wokół tej produkcji pojawiło się w październiku poprzedniego roku. Wtedy ojciec Amy, po zamkniętym pokazie nie ukończonego jeszcze filmu, stwierdził, że film jest hańbiący. Mimo iż początkowo był pozytywnie nastawiony do reżysera i samej produkcji, to uważa, że twórcy „Amy” przekroczyli granicę. Całe zamieszanie wynikło stąd, iż nie uciekli oni przed odpowiedzią na pytanie, co doprowadziło do śmierci artystki. Z filmu wynika, że przyczynili się do tego jej bliscy, w szczególności ojciec. Wszyscy wiedzieli z jakimi problemami borykała się gwiazda, lecz nikt jej nie pomógł. Co więcej, niektórzy chcieli skorzystać na popularności Winehouse.

Wszyscy wiemy, jaki koniec ma ta przedwcześnie urwana opowieść. Mimo że kibicujemy piosenkarce podczas oglądania filmu, to już nic nie możemy zrobić. Historia o tym, jak wrażliwość może wpędzić do grobu, przeraża. A to, co przeraża najbardziej, to fakt, że już nigdy na żywo nie usłyszymy głosu Amy Winehouse.

 amy2

Jeśli nie możecie wybrać się do Wrocławia na 15. MFF T-Mobile Nowe Horyzonty, to 30 lipca odwiedźcie Multikino, w którym w ramach projektu Kocham Kino w Multikinie, odbędzie się przedpremierowa projekcja „Amy”.

Aleksandra Leśnik

Komentarze
Podaj dalej

Zapisz się do Newslettera