„Wokaliści zajmują się głównie Osiecką, Iłłakowiczówna jest postacią wybitną, a nieco zapomnianą”: rozmawiamy z Natalią Moskal

Dziewczyna nagrywająca w studio

Na początku listopada miała premierę EP-ka Natalii Moskal zatytułowana Bunt Młodości, na której znalazły się wiersze wybitnej poetki Kazimierzy Iłłakowiczówny, do których muzykę napisał Jan Stokłosa. Dzisiaj rozmawiamy z Natalią o silnych kobietach, wierszach i tytułowym buncie.

Natalia, już przy naszej ostatniej rozmowie, ponad rok temu, rozmawiałyśmy o tym, że inspirują Cię silne kobiety. Twoja najnowsza EP-ka jest hołdem dla Kazimiery Iłłakowiczówny. Co Cię w jej osobie zainspirowało, że postanowiłaś przedstawić jej utwory w muzycznej aranżacji?

Lubię w moich artystycznych poczynaniach odwoływać się do innych dziedzin sztuki, zwykle literatury, ale mam różne pomysły – chciałabym kiedyś zrealizować klip inspirowany jakimś filmem, albo obrazem, rzeźbą, chętnie zaczerpnęłabym też z kultury popularnej. Kazimiera jest niezwykłą postacią o bardzo bogatej biografii, od najmłodszych lat miała trudne życie, wszelkie zasługi zawdzięcza wyłącznie sobie, a żyła też w ciężkich czasach – przeżyła obie wojny. Charakteryzowała ją niezwykła skromność, ale i arogancja, była pełna przeciwności.

Jako młoda kobieta opowiadała się za poglądami, które dziś nazwalibyśmy zdecydowanie feministycznymi, ba! już w momencie debiutu była jedną z najbardziej uświadomionych feministycznie kobiet w Polsce, a następnie nawróciła się i stała się zagorzałą katoliczką. Znała 6 języków i z tylu tłumaczyła, dawała przemowy w całej Europie, głównym ich tematem była Polska, pracowała jako osobisty sekretarz Marszałka Piłsudskiego i pisała… pisała niezwykłą poezję, z jaką nie zetknęłam się w latach szkolnych. Pytanie podstawowe – dlaczego? Przecież pisała o wszystkim, co w liceum się omawiało. Iłła jest postacią wybitną, a nieco zapomnianą, dlatego chciałam użyć jej tekstów i o niej powiedzieć. Ścieżkę utarła mi już wcześniej autorka biografii Iłłakowiczówny, pani Joanna Kuciel-Frydryszak.

Na EP-ce znalazło się 5 utworów. Jak wyglądał proces jej powstawania? Od wyboru tych konkretnych wierszy przez dobór muzyki?

W szukaniu wierszy starałam się znaleźć klucz, to znaczy skupiłam się na wierszach, które mówią o cierpieniu związanym z niewolą, wojną, ale też nawiązują do odzyskania niepodległości. Spodobał mi się wiersz Bunt Młodości, kojarzący się z mickiewiczowską Odą do młodości, ponieważ oddaje charakter Iłłakowiczówny, obrazuje przynależność do wspólnoty – młodych ludzi chcących zmieniać świat. Ciekawą historię mają też Trzy struny, Iłła napisała wiersz dla żołnierzy i zadedykowała Piłsudskiemu w 1917 roku. Napisała do Piłsudskiego list, w którym zaproponowała, że zostanie jego adiutantem oraz że wiersz mógłby zostać hymnem legionów. Piłsudski, rozpisując się na sześciu stronach listu, odmówił. Kazimiera – sufrażystka podarła list.

Muzycznie ten album jest eklektyczny. Zawdzięcza to zdecydowanie kompozytorowi i producentowi Janowi Stokłosie, który stworzył tę niezwykłą warstwę muzyczną do wierszy. Przed rozpoczęciem pracy rozmawialiśmy o gatunku, do którego będziemy dążyć. Nie chciałam, żeby aranżacje były stricte akustyczne, marzyła mi się w tych utworach również elektronika, fuzja jednego i drugiego. I tak mamy zarówno harfę, fortepian, kwartet smyczkowy, jak i elektroniczne brzmienia. Ponadto, dwa utwory (Trąbka i Miłość) są liryczne, melodyjne, a pozostałe trzy są bardzo dynamiczne, ostre, tytułowy Bunt Młodości jest wręcz transowy, hipnotyczny.

Przy nagrywaniu wokali pracowałam też z Pauliną Grochowską, która pomogła mi odnaleźć w tekstach pewną głębię i doradziła mi, jak niektóre fragmenty lepiej wyśpiewać. Była to trudna praca, zwłaszcza że noszę aparat na zęby a wszystko trzeba było zaśpiewać bardzo wyraźnie, Paula dopilnowała, żebym nie zgubiła ani jednej spółgłoski!

Jak sama napisałaś na swoim fanpage’u, Kazimiera w 1912 wydawała tomik poezji jako mężczyzna. Nie miała łatwo jako kobieta-artystka, trudno mówić o równouprawnieniu w tamtych czasach. Jak myślisz, czego współczesne kobiety mogą się od niej nauczyć?

Tak to był jej debiut, nosił tytuł Ikarowe Loty, kiedy Żeromski dowiedział się, że napisała te wiersze kobieta, okazał Ille, jak bardzo jest tym zawiedziony. Anatol Stern w swoim felietonie literackim Poezja młodych z 1972 roku napisał nawet, że ona była poetą. Kraj nasz ma szczęście do poetek. Datuje się to już od czasów Urszuli Kochanowskiej. (…) Kraj nasz ma szczęście również do kobiet-poetów, takich jak Maria Pawlikowska, Kazimiera Iłłakowiczówna i inne – napisał. Użycie formy męskiej ma tu sens komplementu. Możemy współcześnie wiele od Kazimiery zaczerpnąć, przede wszystkim powinna świecić nam przykładem w kwestii odwagi, jaka ją cechowała, zaradności, chęci nauki, takie postaci pokazują nam, że chcieć to móc.

View this post on Instagram

Jeszcze 5️⃣ dni do premiery nowej EP. 7/11 pojawi się też teledysk do jednego z utworów z albumu 💽 odliczanie do premiery na @youtube już się rozpoczęło. Możecie zatem wejść w poniższy link i klinąć "ustaw przypomnienie" w lewym dolnym rogu. 🛎 https://www.youtube.com/watch?v=3QfuHUda5iw&frags=pl%2Cwn Dzięki temu będziecie otrzymywać powiadomienia o nadchodzącej premierze. Możecie też napisać do mnie już teraz na czacie pod tym samym linkiem lub zostawić komentarz 😊 Czekam! I odliczam ❤️ @mindproductions.pl P.S. Płytę możecie zamówić w przedsprzedaży o tutaj –> https://www.facebook.com/NataliaMoskalOfficial/shop/?rt=19 . . . . . . . . . . . . . #quote #music #polish #poetry #niepodlegla #electro #plyta #album #record #studio #potd #qotd #singer #artist #recording #polskamuzyka #muzyka #video #musicvideo #clip #teledysk #comingsoon #seveneleven #trąbka #trabka #trumpet

A post shared by Natalia Moskal (@natalia.moskal) on

Co było najtrudniejsze przy adaptowaniu wierszy do ich muzycznej wersji?

Te wiersze są bardzo nieoczywiste, szczególnie pod względem słów, które następują po sobie. Trzeba było przyłożyć dużą wagę do dykcji, wyśpiewać dokładnie frazy takie, jak struchlałe pod czaszką ogarki. Miejscami musieliśmy też wyrzucić drobne pojedyncze wyrazy, bo inaczej było za dużo sylab.

Kierując się do samego tytułu: Bunt młodości – Ty swój już przeżyłaś, czy nadal go odczuwasz i jeśli tak, to w jakich kwestiach?

Taki nastoletni, dość niemądry mam już za sobą 🙂 i całe szczęście, dziwię się, że uszłam z tego cało! Oczywiście żartuję, ale nie mogę za nic zrozumieć 17-letniej siebie. Buntowałam się przeciwko niczemu. Teraz przeżywam bunty innego rodzaju, raczej takie związane z życiem społecznym, z pewnymi zmianami zachodzącymi w Polsce, albo z brakiem słusznych zmian, które w dwudziestym pierwszym wieku powinny już nadejść. Buntuję się przeciwko brakowi tolerancji i równości, a ten brak nam nadal doskwiera. Odczuwam też bunt przeciwko mechanizmom rządzącym rynkiem muzycznym w Polsce (innych dobrze nie znam), ale mam jeszcze za mało donośny głos, żeby coś zmienić.

Gdy mówimy o poezji śpiewanej, zwykle kojarzą się nam spokojne melodie, trochę balladowe. Nie można tego powiedzieć o oprawie muzycznej Buntu Młodości – słychać tu nie tylko klasyczne instrumenty, ale także elementy elekroniki. Jaki feedback otrzymałaś od swoich fanów po publikacji EP-ki?

Bardzo pozytywny! To było dla mnie aż zaskakujące, że pod teledyskiem na YouTube są same pozytywne komentarze (odpukać), na moich kanałach w mediach społecznościowych czytam tyle pochlebstw i ciepłych słów uznania, nagle zaczęłam dostawać od słuchaczy prywatne wiadomości, cieszą się z tego projektu i to jest bardzo piękne. Przy mojej pierwszej płycie, która była typowo electro-popowa, tego nie doświadczyłam. Widocznie ten projekt zaskoczył i był w jakiś sposób potrzebny. Wokaliści zajmują się obecnie głównie Osiecką, a ta płyta została pomyślana dość nieschematycznie.

Gdybyś miała sobie wyobrazić swoich słuchaczy z odpaloną na głośnikach EP-ką, w jakich sytuacjach widzisz, że jej słuchają – z lampką wina, po przebudzeniu?

Zdecydowania nie jest to płyta, którą można włączyć w tle na imprezie, albo do cichego wieczoru z przyjaciółkami, bo to nie jest typowy umilacz albo muza do masażu w SPA. No, chyba że chce się wywrzeszczeć chórem na balkonie z lampką wina w dłoni Do broni! Do broni!, co byłoby bardzo spoko obrazkiem :D. Można zdecydowanie słuchać tych utworów na full w samochodzie i się bezkarnie drzeć.

Jakie inne kobiety z polskiej, szeroko rozumianej sceny artystycznej Cię jeszcze inspirują?

Jeśli rozmawiamy o współczesnych wzorcach, to w pierwszej kolejności przychodzi mi na myśl Sophia Loren. Niewiele osób wie, że Sophia też śpiewała i nagrała kilka płyt. Na pewno też Meryl Streep, inspirowała mnie Kora, i inspirować będzie oczywiście nadal. Bardzo szanuję Beyonce, jest absolutnym tytanem. Oczywiście Oprah, ale też Shonda Rhymes – jej seriale są kosmiczne, oglądam wszystkie, niektóre przewałkowałam już po kilka razy – na przykład Scandal z Karrie Washington. Są też postaci nie-artystyczne, wśród takich moją bohaterką jest Michelle Obama, uwielbiam ją, zamówiłam jej nową książkę i nie mogę się doczekać, aż przyjdzie! I jeszcze Ruth Bader Gainsburg i od niedawna Alexandria Ocasio-Cortez, najmłodsza w historii kobieta wybrana do Kongresu.

Gdybyś miała wybrać jeden werset, fragment wiersza Iłłakowiczówny, który chciałabyś, by stał się mottem społeczeństwa – który by to był?

Ten cytat jest o społeczeństwie polskim, ale można go traktować globalnie. Naród polski jest jak dziecko i można nim rządzić tylko dobrocią i to jest najważniejsza tajemnica stanu. Tę tajemnicę posiadł Marszałek Piłsudski i stworzył sobie nieśmiertelny pomnik w sercach całego narodu.

Rozmawiała: Klarysa Marczak

Komentarze
„Wokaliści zajmują się głównie Osiecką, Iłłakowiczówna jest postacią wybitną, a nieco zapomnianą”: rozmawiamy z Natalią Moskal
Oceń artykuł