Wegańskie miejscówki, które powinniście odwiedzić🍴

Sześć zdjęć przedstawiających jedzenie

Kuchnia roślinna podbija serca i żołądki coraz większej rzeszy osób. Żywym przykładem jest Warszawa, która coraz częściej określana jest, obok Berlina, stolicą europejskiego weganizmu. Gdzie warto iść, by spróbować tego typu kuchni i nie wyjść zawiedzionym, a co gorsza, głodnym?

Laf Laf – hummus, falafel i… vegan KFC
Tak, tak i jeszcze raz tak! Szkoda, że nie mogliście widzieć jaki entuzjazm towarzyszył mi, gdy dowiedziałem się, że w Laf Laf podają TAKIE rzeczy. Knajpa, do pewnego czasu serwująca tradycyjne, bliskowschodnie dania bezmięsne, nagle do swojego menu włącza wegański kebab i (co najlepsze) nuggetsy.  Istny raj dla wszystkich wegan, którzy być może po cichu tęsknią za smakami, których ostatnio zaznali przed zmianą diety.

Oczywiście, to nie jedyna zaleta omawianego miejsca. Do gustu kulinarnych odkrywców, na pewno przypadną także mniej szokujące, lecz równie niebanalne dania. Ciekawość i łaknienie zaspokoi podawany w picie, sabich (danie składające się ze smażonego bakłażana, tofu i kiszonych warzyw), malawach (naleśnik z ostrą pastą pomidorową) lub egzotycznie brzmiące – kube (kurdyjski placek, podawany z warzywami i kaszą).

Miejsce otwarte jest codziennie od 11:00 do 21:00. Wobec tego wpadajcie na Marszałkowską 68/70, by sprawdzić, czy hasło najlepszy hummus i falafel w Warszawie to tylko przechwałki ekipy Laf Laf, czy najprawdziwsza prawda.

Zdjęcie wnętrza lokalu z brązowymi stolikami i kolorowymi krzesłami

Lokal Vegan Bistro – ziemniak, cebula, punk rock
Nie odwiedzić tej miejscówki i nie zjeść bezmięsnego schabowego, to jakby nie przeżyć życia w pełni. Zmieniające się co dwa tygodnie menu, uderza w nasze kubki smakowe całą mocą (głównie) polskiej, ukraińskiej i białoruskiej kuchni. Jeśli ktoś mówi, że nic nie smakuje lepiej niż u mamy, radzę spróbować zjeść w Lokalu, by zweryfikować swoje dotychczasowe przekonania.

Dużym, a właściwie olbrzymim plusem jest przemiła ekipa z obsługi. Sterylne, przestronne wnętrze o lekko stołówkowym klimacie (bez negatywnych konotacji), umila spożywanie posiłku. Na pochwałę zasługuje również muzyka sącząca się z głośników. Nie uświadczymy tu mało ambitnych, radiowych hitów. Zamiast tego usłyszmy trochę elektroniki, czy zimnofalowego punk rocka.

Punk rock właśnie ten gatunek muzyki potraktuję jako słowo klucz, bowiem popularne w tym kręgu muzycznym sformułowanie no gods, no masters wydaje się mottem ludzi prowadzących knajpę.  Całość działalności prowadzona jest w ramach spółdzielni socjalnej, co znaczy, że każda z zatrudnionych tam osób ma taki sam wpływ na decyzje dotyczące prowadzenia biznesu.

Niechaj zatem Lokal Vegan Bistro, Krucza 23/31 będzie celem Waszej najbliższej gastroturystycznej wycieczki.

Wnętrze wegańskiego bistra

Falafel Bejrut – królestwo kotleta z cieciory
Właściwie imperium. Nie znam żadnego innego miejsca, w którym falafel zostałby podany na tyle sposobów. Można zjeść go w zestawie z frytkami, ziemniakami, a także zawiniętego w picie.

Dodatki zaś, z którymi jest serwowany, stanowią o jego charakterze i smaku. Możecie zjeść opcję egzotyczną, standardową lub stworzoną pod smakowe dyktando wegańskiego sera i bakłażana. Do wyboru macie ogromną liczbę sosów, dodatków i napojów. Tym, czym wyróżnia się Bejrut na tle innych tego typu lokali, jest przede wszystkim fakt, że falafele są lepione i smażone na miejscu (dosłownie na naszych oczach). Unikniemy, więc typowego smaku, do którego przyzwyczaiły nas budki z kebabem.

Obecnie w Warszawie znajdują się dwie knajpy, nad którymi widnieje szyld Bejrutu. Jedna znajduje się przy ulicy Nowolipki 15, druga przy Moliera 8.

Zdjęcie pokazujące lokal z zewnątrz nocą

Loving Hut
Restauracja Loving Hut posiada dwa lokale. Jeden znajduje się dosłownie kilka metrów od stacji metra Politechnika, drugi umiejscowiony jest w pawilonach ciągnących się wzdłuż Alei Jana Pawła II w pobliżu dawnego kina Femina. Pomimo sygnowania się szyldem Oriental & vegan food w menu znajdziemy również wiele dań niezwiązanych z kuchnią dalekowschodnią.

Jeśli już jesteśmy przy wyborze – myślę, że słowem najlepiej go opisującym jest kolosalny. Do zamówienia mamy powyżej 50 pozycji, z których każda wnosi do naszych smakowych doświadczeń coś oryginalnego. Na pochwałę bezsprzecznie zasługuje również obsługa. Szybko, sprawnie i kulturalnie. Tak jak w przypadku Lokal Vegan Bistro, również i tu warto zwrócić uwagę na muzykę.  Pozwoli ona swoimi spokojnymi tonami ukoić nam nerwy nad parującą porcją aromatycznego miso.

Zdjęcie wnętrza lokalu - biało-żółte ściany i stoliki w krzesłami

Tekst: Krzysztof Jędrzejczyk

Komentarze
Wegańskie miejscówki, które powinniście odwiedzić🍴
Oceń artykuł