Tym razem na pewno się…nie uda

 

#1 Przestanę tyle pić

alkohol

Obiecujesz sobie to zapewne po każdej większej imprezie, zwijając się w agonii kaca. Teraz jednak wkroczył Nowy Rok, a to zobowiązuje do poważnych zmian. Zresztą im więcej wlałeś w siebie w sylwestrową noc, tym większa motywacja. Tylko, że już 6 stycznia rozpoczyna się tzw. karnawał, a więc i wzmożony okres imprezowy. Zwyczajnie nie ma się co oszukiwać.

#2 Rzucę palenie

cigarettes

Wszyscy niepalący byli by niewymownie wdzięczni, gdyby to postanowienie wypaliło.

W szczególności, gdy trzeba przedzierać się przez gęstą ścianę dymu, wchodząc na uniwersyteckie wydziały czy modnych knajp po zmroku. Łatwo sobie obiecywać rzucenie nałogu po świątecznym luzie, bez krzyczącego szefa nad głową, drażniących ludzi w komunikacji miejskiej czy przed podliczeniem grudniowych rachunków. Nie martwcie się, w styczniu czeka Was nowa fala stresów, a marzenia o pożegnaniu z fajkami rozwieją się…jak dym.

#3 Zacznę się zdrowo odżywiać

zdrowe jedzenie

Po świątecznym przesycie każdy ma ochotę przejść na superzdrowy tryb odżywiania, pełen warzyw, pełnoziarnistych płatków, szotów z pokrzywy i zielonej herbaty fairtrade. Jeśli wystarczająco szybko zapełnisz lodówkę tego typu produktami przez jakiś czas wytrwasz. Do czasu, kiedy przerwa w pracy lub na uczelni będzie zbyt krótka, żeby dotrzeć do punktu ze zdrową żywnością (najbliżej zawsze są fastfoody, potwierdzone info). Twoim szlachetnym zapędom może przeszkodzić też pusta lodówka, minus 20 na dworze i niewinna ulotka z telefonem do pobliskiej pizzerii. Bo przecież nie podejrzewamy, że po jakiejś karnawałowej imprezie pochłoniesz kebaba…

#4 Będę regularnie ćwiczyć

buty do ćwiczeń

W pakiecie z punktem trzecim. Będzie to wyglądać następująco: drugiego stycznia powędrujesz po karnet na siłownię lub zrobisz porządną rozgrzewkę przed domem i kawałek przebiegniesz. Nie za dużo, bo inaczej następnego dnia zabiją Cię zakwasy. Albo sobie coś naciągniesz. Po zastrzyku adrenaliny i endorfin prawdopodobnie będziesz kontynuować przez parę dni. Bo jeszcze w tym roku mamy trochę wolnego. Następnie pojawi się uczelnia/praca/inna codzienna katorga i ciężar obowiązków skutecznie zastąpi hantle w sterylnych pomieszczeniach z wyrzeźbionymi trenerami.

#5 Zacznę robić „coś nowego”

taniec

Coś wielkiego, ekscytującego, najlepiej nietuzinkowego… Coś, ale nie wiesz co. I to jest właśnie problem, bo niby jak masz zacząć? Drugi wariant to coś, o czym od dawna marzyłeś, ale jakoś nie wychodziło, bo znajdowałeś sto wymówek. Zdradzimy sekret: jeśli naprawdę czegoś chcesz, zrobisz to bez motywacji Nowego Roku. Albo już to robisz.

Jesteśmy też z góry skazani na porażkę z jeszcze jednego powodu: Nowy Rok zaczyna się w czwartek, czyli zaraz piąteczek, a potem weekend… Kto by zaczynał coś nowego pod koniec tygodnia? Niemniej jednak życzymy Wam spełnienia (reszty) postanowień i diametralnych zmian na lepsze!

tekst | Magdalena Sobolska

Komentarze
Tym razem na pewno się…nie uda
Oceń artykuł