Superbohater w Egipcie

Niedługo po ogłoszeniu nominacji do Superhiro dotarła do nas miła wiadomość o tym, że nasza superbohaterka Karolina Winkowska została wybrana kitesurfingową ambasadorką Egiptu. Mieliśmy przyjemność towarzyszyć jej w podróży do Kairu, gdzie odbyła się konferencja prasowa z udziałem ministra turystyki Egiptu, naszego ambasadora, dziennikarzy z Polski i ze świata oraz wielu znamienitych gości.

Kair oczywiście robi totalne wrażenie. Czteropasmowe autostrady w centrum (chwilami nawet piętrowe) pokazują ogrom tego dwunastomilionowego miasta. Oczywiście jest tu zupełnie inaczej niż w znanych miejscowościach turystycznych takich, jak: Hurghada czy Sharm El Sheikh. W Kairze wbrew powszechnej informacji jest bezpiecznie i nie widać oznak niedawnych wydarzeń politycznych. Co prawda widuje się posterunki kontrolne, ale ogólnie panuje pozytywny klimat na ulicach. Nowy przywódca Egipcjan ma ksywę Cici. Jego imię można znaleźć wypisane sprayem na ścianie spożywczaka, a plakaty z podbizną na balkonach. Jest lubiany przez większość społeczeństwa, więc kolejnej rewolucji raczej nie będzie. W kurortach w ogóle nic złego się nie działo. Tam króluje kolor turkusowy i święty spokój.

Dla nas największą przyjemnością była możliwość towarzyszenia Karolinie w kilkudniowej podróży po Egipcie, dzięki czemu mieliśmy możliwość bliżej ją poznać, zadać milion pytań i wysłuchać wielu niezwykłych historii z życia mistrzyni. Gdybyśmy chcieli spisać je wszystkie to powstałaby poważna pozycja książkowa. Zatem w telegraficznym skrócie… Między innymi byliśmy w jednej z miejscówek kite’owych – El Gounie, gdzie mogliśmy z bliska obserwować umiejętności sportowe Karoliny. Nakręciliśmy relację video, którą niedługo znajdziecie na naszym fan page’u.

Hiro: Karolina, w necie jest Twoje zdjęcie z biało-czerwoną flagą, a tutaj nagle zostałaś ambasadorką Egiptu. Czy porzucisz orła białego na korzyść Horusa?

Karolina: Nie, nie. (śmiech) Nadal będę reprezentować Polskę w zawodach. Zostałam ambasadorką Egiptu i będę promować ten kraj jako świetną destynację kitesurfingową. W Polsce nie ma tak dużych możliwości sponsoringowych, więc muszę szukać też za granicą. To nie jest mój pierwszy sponsor zagraniczny. Jest też amerykańska firma Slingshot produkująca sprzęt do kite’a.

H: Masz też polskich sponsorów.

K: Tak. Ford i Burn.

H: Masz dwadzieścia trzy lata. Pomimo tak młodego wieku osiągnęłaś już bardzo dużo. Musiałaś podporządkować całe życie uprawianiu sportu. Jak to się zaczęło?

K: Kitesurfing jest sportem, który daje naprawdę bardzo duże emocje. Na początku to była zabawa, jednak trzeba mieć pieniądze, żeby się w to bawić, więc moi rodzice zorganizowali udział w zawodach, gdzie były możliwości zdobycia sponsorów, zarobienia pierwszych pieniędzy, które oczywiście szły od razu na kolejny mój wyjazd. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego, że to może się stać się moim zawodem. Miałam dobre wyniki i to było mega motywujące, że rodzice już nie muszą mi pomagać.

H: W samolocie można Cię zobaczyć z podręcznikiem.

K: Kiedy skończyłam liceum trzeba było postanowić, co teraz. Dzięki temu, że dużo podróżowałam, widziałam osoby, które studiowały przez Internet. Widziałam ich materiały i sprawdziłam, że to dobrze funkcjonuje w innych krajach. Już się nie bałam, że nie będę studiować na Uniwersytecie Warszawskim. Moja mama na początku była przerażona, ale znalazłam dobrą uczelnię w Anglii i działa to bardzo dobrze.

H: Czy w Twojej dyscyplinie zdarzają się przyjaźnie między zawodniczkami?

K: Przyjaźnię się z dziewczynami z Polski. Dziewczyny z innych krajów zaraz po zawodach wracają do domu. Poza tym trzeba pamiętać, że dziewczyny ze sobą rywalizują dużo bardziej niż faceci. Damskie przyjaźnie są bardzo trudne, bo my przecież rywalizujemy o pozycję i sponsorów. Z dziewczynami z Polski też rywalizujemy, ale również się przyjaźnimy. Rozmawiamy w tym samym języku. Jak jedziemy na zawody to staramy się razem mieszkać, pomagamy sobie. Niestety czasami mamy też pojedynki między sobą, ale to jest nieuniknione, lepszy musi wygrać. Oczywiście można się zaprzyjaźnić z kimś zza granicy, ja mam nawet chłopaka z innego kraju, ale jednak jeżeli chodzi o przyjaźnie to najlepsze są z dziewczynami z Polski.

H: Często się widujesz z chłopakiem?

K: Tak. Zwłaszcza, że on też startuje w zawodach.

H: Ciągle jesteś gdzieś w rozjazdach. Ile miesięcy spędzasz w domu?

K: Ostatnio jak miałam kontuzję to pięć miesięcy, a jak nie mam to między trzy a cztery miesiące.

H: Byłaś już chyba wszędzie. Czy są jakieś miejsca gdzie chcesz pojechać? Jakieś zawody w których chcesz wziąć udział?

K: W tym roku pierwszy raz odbędą się zawody tutaj w Egipcie, właśnie w miejscu, w którym o dziwo nigdy nie byłam, a słyszałam, że jest świetne. To się nazywa Soma Bay. Oczywiście jadąc na zawody mam jeden cel. Wygrać!

H: Tego Ci życzymy. Czy będziesz częściej w Egipcie i będzie można Cię przypadkiem spotkać tutaj na treningach oprócz występu na zawodach?

K: Dzięki. Tak, będę tutaj kilka razy w sezonie.

tekst | Krzysztof Grabań

Komentarze
Superbohater w Egipcie
Oceń artykuł