Smolasty: Każdy ma na swoim koncie przynajmniej jedną „fake love”

Chłoapk bez koszulki z tatuażami siedzący w samochodzie

Na początku września pojawił się jego nowy album zatytułowany Fake Love. Dzisiaj rozmawiamy ze Smolastym wspominając początki jego kariery, rozważamy naturę tytułowego Fake Love i pytamy, jaki ma sekret na szybką regenerację!

W świecie muzycznym pojawiłeś się pod koniec 2014 roku, ale Twój debiutancki solowy utwór usłyszeliśmy dopiero dwa lata później – w 2016 – mowa o Jestem, byłem, będę. Po drodze EP-ka, dwa Mixtape’y i jesteśmy w 2018, gdy wydałeś długogrający album. Jak wspominasz swoje pierwsze kroki w branży muzycznej?

Kozacko. Zawsze moment wznoszący jest najlepszy. W moim przypadku nie było to nagłe, bo stworzyłem wiele numerów, zanim któryś stał się ogólnopolskim hitem. Jedno słowo na ten okres – magia.

Ile czasu powstawał materiał na Fake Love i jak ten proces wyglądał? Jako że sam piszesz teksty, zadamy pytanie, co było pierwsze: bit czy tekst?

Okres tworzenia to oprócz koncertów najlepsze co może spotkać artystę. Kminienie nowych melodii, tekstów to absolutnie najbardziej emocjonalny czas w karierze. Robiliśmy ją z MIYO przez 3 miesiące, ale przeżyć, które są wylane w utworach, jest znacznie dłuższy czas.

Tytuł płyty to, jak już powiedzieliśmy – Fake Love, chociaż pamiętajmy, że w tytułowej piosence śpiewasz Nie trafiłaś na fake love. Czy uważasz, że żyjemy trochę w czasach, gdy właśnie fake zaczyna dominować? Pozór relacji, pozory idealnego życia opatrzonego rzędem hasztagów?

Proste, że tak. Ludzie myślą teraz bardziej taktycznie i marketingowo niż kiedyś. Ja staram się rozdzielić sprawy biznesowe od moich spraw sercowych i czuje się z tym dobrze.

Patrząc na Twoją rozpiskę koncertów, można uznać, że jak wyjdziesz z domu we wrześniu, to wrócisz dopiero w grudniu. Zapowiadają się intensywne 3 miesiące, może zdradź nam, jaki masz sposób na szybką regenerację!

Najgorsze, że do tego domu nie wróciłem jeszcze od kwietnia (śmiech). Na regenerację polecam aloes, zdecydowanie dużo aloesu.

Czy podczas koncertów fani mogą spodziewać się tylko materiału z Fake Love, czy masz w planach odświeżyć także starsze kawałki?

Zawsze, zawsze, zawsze gramy na specjalne życzenie starsze hity. To wciąż spora część mnie, mimo że niektóre sięgają kilku lat.

Współpracowałeś już z wieloma artystami. Czy masz w głowie jeszcze jakąś wymarzoną współpracę i z kim widziałbyś się w duecie?

Aktualnie skupiam się tylko na swoim brzmieniu.

Przeglądając Twój Instagram, post z 24 sierpnia, zdjęcie, na którym masz sweter Balenciagi, rozbawiło mnie pytanie jednej z użytkowniczek: Czy Gucci do Balenciagi to wpadka przy pracy, czy też nowy trend? Odpowiedz, proszę!

Uważam, że należy być trendsetterem, zamiast sztywno patrzeć w lookbooki i martwić o akcept ludzi!

Który z Twoich tatuaży jest dla Ciebie najważniejszy?

Klucz wiolinowy, moje logo oraz daty urodzenia ważnych dla mnie osób.

W klipie Fake Love pojawiła się Karolina Gilon – znaliście się już wcześniej, czy była to Wasza pierwsza współpraca?

Poznaliśmy się w czasie powstawania płyty. Jest ciekawa i dobrze czuje się przed obiektywem, o czym świadczy jej kariera.

Myślisz, że fałszywa miłość to coś, co każdy z nas chociaż raz w życiu musi przeżyć – idąc za myślą, że jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz?

Myślę, że jest trochę szczęściarzy, ale większość ma na swoim koncie przynajmniej jedno niszczące wspomnienie. Fake Love w sensie.

Rozmawiała: Klarysa Marczak

Komentarze
Smolasty: Każdy ma na swoim koncie przynajmniej jedną „fake love”
Oceń artykuł