Reni Jusis: Czasy intensywnego clubbingu mam już za sobą, ale czasami zamieniam się w ćmę

Blondynka ubrana w strój odbijający światło

Nie ma chyba osoby, która chociaż raz nie bawiłaby się w klubie przy Zakręconej, czy Kiedyś cię znajdę. Chwilę po premierze najnowszej płyty, zatytułowanej Ćma, rozmawiamy z Reni o tytułowym nocnym motylu, wspominamy okoliczności powstania debiutanckiego singla i pytamy, jakie miejsca w Polsce uwielbia najbardziej!

Twoja najnowsza płyta jest zatytułowana Ćma, a tytuł pokrywa się także z jednym z utworów. Nocą kocham tylko światła blask – śpiewasz w tym utworze. Czy określiłabyś ćmę, jako swojego spirit animal?

Dobrze to ujęłaś, rzeczywiście, są takie momenty w moim życiu, że bardziej ciągnie mnie do świateł nocnego miasta. Choć czasy bardzo intensywnego clubbingu mam już za sobą, to dzięki mojemu zawodowi, mogę sobie takie nocne życie co jakiś czas dozować. Trasa koncertowa to bardzo intensywny czas i wtedy rzeczywiście zamieniam się w ćmę. Natomiast w zwykłym codziennym życiu nie jestem takim nocnym markiem. Wstaje o świcie, ze względu na rodzinne obowiązki i wieczorem zazwyczaj padam na twarz :). Ale od czasu do czasu tęsknię za nocnym życiem i odbijam sobie jego braki na przykład na trasie koncertowej.

Udało Ci się połączyć taneczne bity z tekstami, które skłaniają do refleksji. Czy któraś z historii opowiedziana na najnowszym krążku jest dla Ciebie szczególnie ważna?

W sumie jest kilka takich tekstów. Chyba największe emocje budzi we mnie na koncertach piosenka Zabierz mnie na pustynię bez postów. Powstała w zeszłe wakacje, kiedy nastroje w kraju były dosyć nieobliczalne. Zadzwoniłam wtedy do Budynia, którego bardzo cenię za teksty właśnie i długo rozmawialiśmy, a z tych rozmów wykluła się ta piosenka. Za każdym razem, kiedy z nim rozmawiam, utwierdzam się w przekonaniu, że fakt, że urodziliśmy się w tym samym roku, ma ogromne znaczenie, bo nadajemy na bardzo podobnych falach i podobnie patrzymy na świat.

W 1998 roku wydałaś swój pierwszy solowy singiel Zakręcona, który można spokojnie powiedzieć, że na przestrzeni lat zyskał miano kultowego i jest symbolem klimatu lat 90. Pamiętasz emocje towarzyszące powstaniu tego kawałka?

Pisałam go latem, leżąc na plaży w Mielnie, kręcąc palcem loki we włosach i marząc o własnym zespole i trasie koncertowej. Rok później to marzenie się spełniło i byłam w szoku, jak ta cała maszyna szybko ruszyła i muszę przyznać, że nie byłam na to psychicznie i technicznie gotowa. Wiele musiałam się jeszcze nauczyć, żeby pewnie czuć się na scenie i podczas wywiadów. Ale tak to już jest, że jak piosenka zaskoczy, to już nie odwrotu…

Trasę koncertową masz już prawie za sobą – został jeden koncert: 24.11 w Gdańsku. Jak się czułaś ponownie na scenie i co Cię najbardziej ucieszyło?

Nowa płyta powstała na fali poprzedniej trasy koncertowej, towarzyszącej płycie BANG!, więc ta obecna jest jakby jej kontynuacją i na pewno słychać na niej echa tej pierwszej. Czas, kiedy jesteśmy w trasie z moimi muzykami, jest dla mnie jednym z najcenniejszych doświadczeń. Bardzo tego potrzebuje po miesiącach spędzonych w studio i w domu, siedząc nad płytą. To przede wszystkim kontakt z żywą publicznością, który ja porównuję do operacji na żywym organizmie, gdzie jak na dłoni widać, jak się sytuacja rozwija i toczy, czy coś żre, czy nie żre. A poza tym, to godziny spędzone razem z chłopakami z mojego zespołu i to jest bardzo inspirujące i za każdym razem zbliża nas bardziej do siebie i zacieśnia relacje, na których mi bardzo zależy.

Czy na koncertach poza utworami z najnowszego albumu grasz także swoje niekwestionowane hity jak wcześniej wspomniana Zakręcona, czy Kiedyś cię znajdę?

Mamy taki zwyczaj, ze w pierwszej części koncertu gramy wyłącznie nowe kawałki z płyty ĆMA, a na bisy gramy to, co publiczność nam podpowiada ze starych utworów lub losujemy tytuły z magicznej disco kuli. Czasem tyle jest tych starych kawałków, że drugi koncert się z tego robi :). Najbardziej ze starych utworów lubię grać: Jakby przez sen, czyli Nigdy Ciebie nie zapomnę… Ten kawałek nadal bardzo oddziałuje na publiczność i lubię to obserwować.

Do płyty została stworzona przepiękna sesja, gdzie jesteś ubrana w kostium z fragmentów lustra. Opowiedz coś więcej o samym pomyśle i procesie powstawania sesji.

W styczniu tego roku, kiedy skończyłam materiał i powoli kończyliśmy miksy, wysłałam świeżutką jeszcze płytę do duetu projektantów Paprocki & Brzozowski, z którymi przyjaźnię się od wielu lat. Dałam im wolną rękę i poprosiłam, aby odnieśli się do moich dźwięków w swoich projektach. Zaprojektowali pod ich wpływem serię kostiumów, inspirowanych klimatem disco, które wykorzystuję w teledyskach i trasie koncertowej.

5 kawałków, które znajdują się aktualnie na Twojej playliście?

  • Yussef Kamaal – Black Focus
  • Dawid Podsialo – LIS
  • Cass McCombs – Bum Bum Bum
  • Wczasy – Najlepszy
  • Thephilus London – Only You

5 ulubionych miejsc w Polsce?

  • Trójmiasto
  • Kaszuby
  • Mazury
  • Bieszczady
  • Warszawa latem 🙂

Rozmawiała: Klarysa Marczak
Zdjęcie wyróżniające: Łukasz Murgrabia

Komentarze
Reni Jusis: Czasy intensywnego clubbingu mam już za sobą, ale czasami zamieniam się w ćmę
Oceń artykuł