RECENZJE / KSIĄŻKA / KOMIKS
WRONIEC / Jacek Dukaj
WRONIEC / JACEK DUKAJ
Tekst: Anna Serdiukow    
2010.01.20
Jacek Dukaj odbywa mroczną, baśniową podróż w przeszłość. Wraz z nim przenosimy się do krainy dzieciństwa bez dzieciństwa – dla małego Adasia kończy się względna beztroska pewnego mroźnego dnia 1981 roku. Nie ma „Teleranka”, a tytułowy Wroniec porywa rodzinę chłopca. Alternatywną wersję wydarzeń tamtego okresu malutki bohater przeżywa za sprawą choroby i wysokiej gorączki. Ale ten wariant późnego PRL-u – nierzeczywisty, bogaty w dziwaczne stwory, przerażające fantasmagorie i nierealne zdarzenia – jest bardzo sugestywny. Adaś rusza z ratunkową krucjatą – wyobraźnia dziecka wobec politycznych przemian, którym musi stawić czoła, by odnaleźć najbliższych, znosi granice tego, co możliwe i prawdopodobne. Nietuzinkowy język, igrający z rytmem, rymem i wierszem, dodatkowo nadbudowuje nową płaszczyznę znaczeń. U kogoś innego mogłoby się skończyć infantylizacją treści – nie u Dukaja. Słowotwórcze zabawy (na przykład Miłypanci, MOMO, Bubecy...) stanowią kolejny etap wtajemniczenia w tej niesamowitej, choć mało bajkowej opowieści. Fantastyczne ilustracje Jakuba Jabłońskiego dopełniają niepokojącej dziecięcej wizji świata.

 Gdy w latach 80. jako dziecko wdrapywałam się nocą na parapet, by popatrzeć na ogromne, zastygłe w bezruchu żurawie albo przejeżdżające z rzadka samochody, przytłaczała mnie cisza spowitego śniegiem i mrokiem szarego, uśpionego za oknem świata. Teraz już wiem, że był jeszcze mały chłopiec, który podobnie jak ja, mimo strachu, wypatrywał czegoś w ciemności.

9/10