RECENZJE / FILM
FUNNY PEOPLE / Judd Apatow
FUNNY PEOPLE / JUDD APATOW
Tekst: Anna Serdiukow    
2010.02.13

Niewesołe jest życie komika. Otoczenie wymaga, byś non stop sypał kawałami bez względu na okoliczności. George Simmons (Adam Sandler) jest dokładnie w takim położeniu. Choruje na białaczkę, a kolejka po autografy wciąż rośnie... George jest bogaty, rozpoznawalny, gra w kasowych komediach, a panienki same pchają mu się do łóżka. Co z tego? W obliczu choroby bilans życia wypada nie najlepiej. 

Komedia Judda Apatowa, amerykańskiego producenta, scenarzysty, reżysera i aktora ma potencjał. Adam Sandler wreszcie dostał do zagrania coś więcej niż zestaw głupich min. Nie przerysowuje, trzyma vis comica w ryzach, bywa autoironiczny. Film jest zdecydowanie za długi, a rozgrywający się dramat związany z chorobą, powrotem do dawnej miłości i próbą pojednania z najbliższymi to temat na oddzielną historię. To, co w „Funny People” naprawdę się udaje, to celne sportretowanie środowiska wschodzących gwiazd stand-up comedy. A przecież w Stanach od tego zaczynali niemal wszyscy. Eddie Murphy – rasistowskimi i homofobicznymi monologami, Robin Williams – seksistowskim, mocnym żartem i parodią kilkugodzinnego cunnilingus. Partnerujący Sandlerowi aktorzy trafnie oddają często żałosną sytuację młodych komików starających się za wszelką cenę przebić do Hollywood. Problem polega chyba na tym, że gdy już tam trafisz, przestaje być śmiesznie. 

W tle słychać opowieść o innej Ameryce. Kompozycje dawnych gwiazd amerykańskiego folk rocka, Jamesa Taylora, Warrena Zevona, to fajny, subtelny kontrapunkt dla miejscami dosadnego dowcipu o rzyganiu i problemach gastrycznych. Dużo mniej bolą żarty o męskich fantazjach seksualnych oraz rozmiarach penisa. Ale z tego, co się orientuję, dobry dowcip rzadko kiedy bywa… wielki.

7/10