Ramona Rey: Spodobało mi się, że ludzie o mnie zapominają

Kobieta z dłońmi na twarzy

Zadebiutowała w 2006 roku, wydała trzy albumy i… zniknęła. Teraz Katarzyna Okońska, czyli Ramona Rey powraca z (co najmniej) zdwojoną siłą! Przed Wami rozmowa z Ramoną, o tym co się działo przez ostatnie 6 lat, jak się zmieniła, co sądzi o społeczeństwie i jakie ma plany na przyszłość.

Muszę przyznać, że dość długo kazałaś nam czekać na czwarty album – prawie 6 lat! Co się działo przez ten czas?

Pochłonęła mnie nauka muzyki. Po dwóch nagranych albumach, ze znikomą znajomością nut i zasad emisji głosu, postawiłam na rozwój. Myślałam, że po zaśpiewanym dyplomie w Szkole Muzycznej na Bednarskiej, wrócę do tworzenia swojej muzyki, ale moja Profesor od śpiewu nie dawała za wygraną i przez tydzień dzwoniła i przekonywała, że w Gdańsku jest doskonały nauczyciel, który będzie wiedział jak mój głos prowadzić dalej i w ostateczności osobiście zawiozła mnie na dworzec centralny, na pociąg do Gdańska, na egzaminy wstępne do Akademii Muzycznej. Zdałam i zaczęłam spędzać tam większość dni w tygodniu. Potem pojawiła się praca w operze, dużo nowych wyzwań, ekscytacji, ale i stresu. Tęskniłam za swoją muzyką, za wolnością, za możliwością w pełni decydowania o tym, co kreuję na scenie, ale nie chciałam też przerywać w połowie, tego, co zaczęłam.

Często na artystach wywiera się presję nagrywania nowego materiału, bo w przeciwnym razie ludzie po prostu zapomną. Nie bałaś się tego, że zapomną o Tobie?

Chyba nawet mi się spodobało, że zapominają i to, że ja sama nie muszę, nie mam powodu, by o sobie przypominać. W pracy nad rolą w teatrze bądź na uczelni wszystko jest przygotowane z góry, wystarczy opanować tekst, dźwięki i spełnić wizję reżysera a wszystko inne jest zapewnione. Sukces lub porażka spada ostatecznie na reżysera. Nie trzeba walczyć o swoją muzyką, udzielać wywiadów, które mnie stresują, czytać bzdur na swój temat w internecie. Mieszkałam w Gdańsku, potem w Sopocie i jak każda studentka chodziłam na uczelnie, spotykałam się z fajnymi ludźmi, w wolnych chwilach spacerowałam po plaży, czego chcieć więcej.

Album „4” brzmi nieco inaczej niż Twoje poprzednie produkcje, słychać więcej elektroniki, momentami trapu. Co Cię szczególnie zainspirowało do zmiany kierunku w tworzeniu muzyki?

Największy wpływ miała moja praca nad głosem. Każda nową rzecz, którą dowiedziałam się na temat swojego głosu w klasyce, przekładałam na brzmienie głosu w naszych piosenkach. Odnalazłam nowe barwy, nowe możliwości, w tym barwy etniczne, co też zainspirowało Igora do zrobienia takiej, a nie innej muzyki. Ten album powstawał bardzo długo. Przechodziliśmy przez różne fascynacje muzyczne i różne odkrycia, stąd ta różnorodność.

Zauważyłam, że pojawiają się w wirtualnej przestrzeni głosy, że warstwa liryczna albumu to raczej postawienie na rytm słów niż na treść. Owszem, teksty momentami brzmią abstrakcyjnie, ale według mnie jednak każdy z kawałków opowiada pewną historię. Ale pomiędzy opiniami i kolejnymi opiniami: co Ty masz do powiedzenia odnośnie tekstów na „4”?

Swoje teksty piszę jak wiersz, przekazuje myśl, a dopiero później zastanawiam się nad rytmem. Stosuje też powtarzanie sylab, by sobie tę rytmikę urozmaicić. Ja nie czuje tej abstrakcji, o którą pytasz. Dla mnie są proste i przejrzyste. Dla niektórych słuchaczy pewnie też, bo sami mi o tym piszą.

Jesteś, niezmiennie od początku kariery, określana mianem „ekscentrycznej” i „kontrowersyjnej”. A gdybyś mogła sama się przedstawić, bez sugestii mediów, co byś powiedziała?

Wyzwolona w tworzeniu, to wszystko. Jedyne, o co się staram to robienie własnej muzyki, na swoich zasadach i muszę być w tym szczera, bo to jeden ze środków – może nawet najistotniejszy- do osiągnięcia moich celów.

Co uważasz, że powinno się zmienić w obecnym społeczeństwie? Jaki temat TABU powinien być przełamany lub jaki stereotyp zerwany?

Powinniśmy więcej uwagi poświęcać starszym ludziom. Przywrócić im szacunek, podziw i godność, jakim cieszyli się dawniej. Zadbać o to by czuli się i w rzeczywistości byli nam młodszym potrzebni. Słyszałam, że gdzieś na świecie powstają przedszkola połączone z Domami starości, to wspaniała inicjatywa. Świetlice dla starszych ludzi, integracja, rozwój, łatwy dostęp do kultury. To wszystko brzmi bardzo oczywiście, ale tego po prostu nie ma. W Polsce te tematy są kompletnie zaniedbane.

Jesteś feministką? Co sądzisz o obecnej sytuacji kobiet w Polsce?

Zawsze stoję po stronie kobiet, ponieważ świat od zawsze doskonale „ustawiony” był pod mężczyzn. Kobiety powoli przejmują kontrolę, w końcu zaczynają się wspierać tak, jak od zawsze robią to mężczyźni. Staram się żyć na swoich zasadach, ale źle czuje się w konflikcie i podziałach na „jednych i drugich”. Jeśli to wystarczy, by określić mnie feministką, to nią jestem.

Wiem, że „4” ukazała się całkiem niedawno, ale powiedz: czy już planujesz kolejny LP?

Planuje, oczywiście, ale realizacja takiego planu to nie jest szybki proces ;). Na razie prezentuję kolejne single z „4” 17.11 jeden w nich !

Gdzie będziemy mogli usłyszeć Cię na żywo w najbliższym czasie?

Proszę zaglądać na mój fanpage na Facebooku, bo sytuacja koncertowa jest bardzo dynamiczna.

Dewiza życiowa, którą się kierujesz to…?

Nie mam jednej, która pasuje do każdego dnia, ale ostatnio przeczytałam i polubiłam proste japońskie powiedzenie, że silniejszy jest zawsze ten, kto się uśmiecha, a nie ten, który się wścieka. Z pogodnym nastawieniem osiągniemy więcej, niezależnie od pozycji w jakieś się znajdujemy.

Rozmawiała: Klarysa Marczak

Komentarze
Ramona Rey: Spodobało mi się, że ludzie o mnie zapominają
Oceń artykuł