Pytania, którymi skradniesz serce rekrutera, serio?

Mężczyzna siedzący przy biurku i kobieta odsłaniająca przed nim kawałek uda

buty NIKE czerwoneJeśli myśleliście, że do zdobycia wymarzonej pracy potrzebny jest pełen profesjonalizm i powściągliwość, to byliście w błędzie. Dzisiaj na firmowej skrzynce mailowej znalazłam wiadomość o tym jak zrobić karierę według portalu pracuj.pl.

5 pytań do rekrutera, którymi skradniesz jego serce, czytam po otwarciu maila od agencji pracuj.pl. Rozumiem, że zbliżają się walentynki, ale nie myślałam, że dotyczą one również rozmowy o pracę. No nic. Być może w tym szaleństwie jest jakaś metoda. Przeczytałam wszystkie propozycje pytań i sami zobaczcie jakie kwiatki tam znalazłam (pytania skopiowane z maila, zawierają błędy interpunkcyjne).

Jaki jest największy problem lub wyzwanie, z którym obecnie mierzy się cała firma / zespół do którego aplikuję?

Domyślam się, że to pytanie ma obudzić w rekrutującym nas osobniku uczucia wyższe i wywołać określone emocje. Wyobrażam sobie to w następujący sposób. Jeśli dana firma przechodzi akurat kryzys, to rekruter po usłyszeniu tego pytania wyleje na nasze ramię morze łez, a my rozbudzimy w nim nadzieję, że dzięki nam firma stanie znowu na nogi, bo jesteśmy super. W sumie, całkiem niezłe. W drugą stronę – jeśli firma mierzy się właśnie z jakimś ogromnym wyzwaniem, to w rekruterze obudzi się zwierzęca pewność siebie i duma ze swojego miejsca pracy, a my zapewnimy go, że kochamy wyzwania i już – strzała pracowniczego amora przebije jego serce.

Czy może mi pan/pani powiedzieć coś więcej o zespole, do którego aplikuję?

Z tym pytaniem miałam trochę więcej problemów, no bo – o co właściwie chodzi? Czy rekruter ma opowiedzieć nam o rodzinnych perypetiach każdego z pracowników, bieżących rozwodach, ślubach i zdradach? No dobrze, nie będę cyniczna. Rozumiem, że zadając to pytanie damy znak, że odznaczamy się wyjątkowym poziomem empatii, jesteśmy rodzinni i łatwo nawiązujemy nowe przyjaźnie. Jak już zostaniemy zatrudnieni i tak będziemy obrabiać dupę komu popadnie, ale liczy się pierwsze wrażenie.

Kto poprzednio pracował na tym stanowisku?

Świat jest mały, więc może przypadkiem znam tę osobę – może jest moim sąsiadem, albo pracuje w warzywniaku na dole? A może mieliśmy ONS? Jedno jest pewne – powinniśmy nalegać na podanie personaliów tej osoby po czym niezwłocznie dodać ją do znajomych na Facebooku. Nie wiemy po co pracuj.pl stworzyło to pytanie, ale wiemy co odpowiedziałby na nie Donald Trump. WRONG.

Baner z dwoma postaciamiZa co pan/pani najbardziej lubi pracę w tej firmie?

Być może osoba, która nas rekrutuje generalnie nienawidzi swojej pracy, ale my tym pytaniem obudzimy w nim jakiekolwiek miłe wspomnienia z nią związane. Na miejscu rekrutera odpowiedziałabym, że jest miękki papier toaletowy, darmowe jedzenie, PlayStation na korytarzu i generalnie od czasu do czasu można rzucić okiem na jakąś fajną dupę. Poza tym, chwila chwila…czy to my jesteśmy rekrutowani na dane stanowisko, czy my rekrutujemy rekrutera? Nieważne, kolejne dziesięć punktów do empatii dla nas.

Czy możesz zrobić coś, co ułatwi pani/panu podjęcie decyzji?

Przepraszam, ale to pytanie, jak dla mnie, wygrywa wszystko. Czy możemy zrobić coś co ułatwi podjęcie decyzji? SERIO? Dodajmy do tego kultową czarną, skórzaną kanapę, środek lata, brak klimatyzacji (bo akurat się zepsuła) i poluzowany krawat rekrutera – scenariusz na naprawdę dobrego harlequina gotowy. I podjęcie decyzji od razu wydaje się łatwiejsze. Żeby nie być do końca seksistowską pandę, zaryzykuję, że rekruter może będzie potrzebował przykładowo kilograma ziemniaków, albo klasycznej koperty z gotówką.

Żałuję, że pytań jest tylko pięć, ale z niecierpliwością odświeżam skrzynkę mailową z nadzieją na kolejne inspirujące wiadomości.

Na koniec przypominam o naszej rekrutacji na staż. Dołącz do ekipy HIRO. Szukaj, pisz, twórz z nami internety i magazyn. Wyślij CV z propozycją trzech tematów artykułów na rekrutacja@hiro.pl. Czekamy!

Tekst: Klarysa Marczak

Pytania, którymi skradniesz serce rekrutera, serio?
5 (100%) 1